Paweł Florkiewicz
WARSZAWA (Reuters) - Pekao SA prowadzi bardzo intensywne rozmowy na temat sprzedaży statków, będących zabezpieczeniem kredytu udzielonego przez bank Stoczni Szczecińskiej, poinformowała na piątkowym spotkaniu z analitykami prezes Pekao.
"Negocjacje przebiegają bardzo pozytywnie. Dotyczą one dwóch statków. Mamy na nie nie tylko jedną ofertę. W przypadku pozostałych dwóch statków armatorzy nie wycofali się z kontraktów" - powiedziała Maria Wiśniewska.
Jak informował wcześniej Pekao zaangażowanie banku w finansowanie Stoczni Szczecin wynosi 497,8 miliona złotych. Ponad 98 procent tej sumy stanowią kredyty na finansowanie budowy wspomnianych jednostek.
Prezes Wiśniewska powiedziała w piątek, że w przypadku jednego statku budowa jest już zakończona, jeśli chodzi o drugi zaawansowanie wynosi 90 procent, trzeci 85 procent, a czwarty 65 procent. Kluczową jednak kwestią pozostaje czas potrzebny do zakończenia budowy.
Jak powiedziała Maria Wiśniewska według niezależnych audytorów zakończenie budowy wymaga jeszcze do 60 do 110 dni. Ponadto, aby sfinalizować prace bank musi wyłożyć jeszcze do 100 milionów złotych.
"Kwota do 150 milionów złotych (straty jaką poniesie bank w powodu zaangażowania w Stoczni) obejmuje też nowe środki potrzebne na dokończenie statków" - wyjaśniała prezes Pekao.
Choć jak zapewniała Maria Wiśniewska armatorzy z niecierpliwością czekają na dokończenie budowy finansowych przez bank statków, w Stoczni od marca nikt nie pracuje. Stoczniowcy zeszli z doków.
Opóźnienie w pracach jest niekorzystne także z tego powodu, że za niedotrzymanie terminów płacone są kary umowne, które mogą pomniejszyć uzyskaną przez bank cenę sprzedaży.
Jednak w obecnej sytuacji, gdy złożony został wniosek o upadłość, zdaniem Wiśniewskiej, można będzie wznowić prace.
"W sytuacji, gdy zostanie ogłoszona upadłość Stoczni, będzie można przywrócić robotników do pracy i statki będą dokończone w Stoczni Szczecińskiej. Ale rozważamy różne warianty sytuacji i liczymy się z tym, że statki będą wykonywane przez innych stoczniowców niż szczecińscy" - powiedziała prezes.
Maria Wiśniewska po raz kolejny uspokajała analityków zapewniając ich, że bankowi uda się zrealizować prognozę tegorocznego zysku na poziomie 1,4 miliarda złotych.
"Podtrzymujemy prognozę 1,4 miliarda złotych zysku netto, ale dziś mogę powiedzieć, że ten cel jest bardzo, bardzo ambitny z powodu Stoczni, ale też przedłużającego się okresu dekoniunktury w gospodarce" - dodała.
Wiśniewska powiedziała też, że planowana 150-milionowa strata związana z zaangażowaniem w Stocznię będzie ujęta w ciężar wyników drugiego kwartału. Nie podała jaka może być wysokość rezerw z tego tytułu.
"Ostateczna wielkość rezerw będzie uzależniona od wyników sprzedaży statków. Ich wielkość zostanie opublikowana z wynikami drugiego kwartału" - tłumaczyła.
Stocznia zaciągnęła kredyty na 1,4 miliarda złotych i nie była w stanie ich spłacić. Skarb państwa wezwał banki kredytujące stocznię - w tym Pekao SA - do redukcji jej zobowiązań o 80 procent. Pekao SA oświadczył jednak, że zanim długi umorzy chce zobaczyć realny plan restrukturyzacji.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))