Nieco lepsze od prognoz dane makro z USA poprawiły humory graczy na zachodnioeuropejskich rynkach. Ponieważ jednak dziś mamy trzeci dzień odwrotnej korelacji tamtejszych rynków i naszego, dlatego też WIG20 zjechał ostro w dół.
Indeksy giełd w Eurolandzie wystrzeliły w górę po tym jak okazało się, że liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA wyniosła 332 tys. przy czy prognozowano, że będzie to 340 tys. Oczekiwano też, że wydajność pracy w III kwartale wzrosła o 1,7 proc., tymczasem rzeczywisty wzrost wyniósł 1,9 proc. Dane te wyraźnie pomogły indeksom giełd w Europie Zachodniej, zaszkodziły natomiast warszawskim.
Dziej się tak ponieważ polskie indeksy już trzeci dzień z rzędu zachowują się dokładnie odwrotnie niż wskaźniki koniunktury na Zachodzie. Gdy inwestorzy zagraniczni nie mają okazji do zarobku u siebie, jak to miało miejsce wtorek oraz przez dwie trzecie dzisiejszej sesji, wówczas łaskawszym okiem spoglądają na GPW. Natomiast gdy indeksy na Zachodzie pną się w górę, co ma właśnie miejsce w czwartek po południu, wtedy strumień kapitału z Zachodu zostaje odcięty, co powoduje spadek na warszawskich indeksów.
Odwrotną korelację pomiędzy warszawskim rynkiem a giełdami zachodu dało się zaobserwować już w dwóch poprzednich dniach. Dziś ta tendencja jest kontynuowana. Z początku na korzyść byków działała skuteczna obrona wsparcia wyznaczonego przez lukę hossy 1823 – 1831 pkt na WIG20. Zarówno wczoraj w końcówce, jak i dziś na otwarciu niedźwiedziom nie udało się jej zamknąć, po czym doszło do wzrostu.
Był on jednak kruchy, bo oparty głównie na akcjach Telekomunikacji Polskiej, do której z pewnym późnieniem dołączyły KGHM i BA CA, przy czym obroty na walorach dwóch ostatnich spółek nie były duże. Reszta banków była słaba, a po publikacji dobrych danych z USA mocno w dół poszedł kurs Pekao ciągnąc za sobą cały rynek. WIG20 zamknął lukę hossy, a to źle wróży następnym sesjom. AS