Tego jeszcze nie było. Już trzy firmy notowane na GPW oficjalnie informowały, że zastanawiały się nad sensem działalności i likwidacją spółek.
W tym roku już trzy giełdowe spółki — 4Media, Szeptel i Pekpol — poinformowały, że rozważają poddanie pod głosowanie na WZA kwestię likwidacji firmy. Z tych planów wycofał się jedynie Szeptel.
— Skoro akcjonariusze nie widzą szans na dalsze funkcjonowanie podmiotu, to taka decyzja jest jak najbardziej słuszna. To ostatnia szansa na odzyskanie chociaż części zainwestowanych środków — twierdzą specjaliści.
— Nie wiązałbym tego bezpośrednio z kryzysem szerokiego rynku kapitałowego. Plany samorozwiązania to wyłącznie rezultat skutków recesji oraz strat poniesionych przez spółkę w jej działalności — zaznacza Andrzej Mikosz, radca prawny w kancelarii Lovells.
Nie można wykluczyć, że to dopiero początek fali samolikwidacji. Wśród kandydatów do rozwiązania swojej działalności, poza potencjalnymi bankrutami, specjaliści wskazują firmy wchodzące w skład większych grup kapitałowych i dysponujące cennymi aktywami.
— Warto jednak zaznaczyć, że akcjonariusze spółki, którzy zdecydują o jej rozwiązaniu, partycypują w podziale majątku na samym końcu. Na pierwszym miejscu zaspokajani są wierzyciele firmy — przypomina Wojciech Szymon Kowalski, niezależny analityk giełdowy.
Najbliżej podjęcia radykalnej decyzji o samolikwidacji jest Pekpol. Zarząd spółki z branży spożywczej zadeklarował, że na kwietniowym NWZA będzie rekomendował akcjonariuszom podjęcie takiej uchwały.
— Perspektywy rynku nie są dobre. Spada liczba podmiotów w branży i pogarsza kondycja finansowa odbiorców. Sytuacja na rynku przetwórstwa mięsa minimalizuje szanse efektywnego funkcjonowania spółki — mówi Janina Piątkowska, prezes Pekpolu.
W 2002 roku Pekpol miał 12,3 mln zł straty netto przy przychodach 39,9 mln zł.
Niewiele brakowało, by uchwała o celowości istnienia zdominowała najbliższe WZA Szeptela. Jeszcze w połowie lutego zarząd poważnie brał pod uwagę likwidację firmy.
— Szeptel nie ma możliwości pozyskania środków na dalsze inwestycje w postaci nowych kredytów, emisji akcji lub obligacji. To stawia pod znakiem zapytania cel dalszej działalności — jeszcze niedawno twierdził Cezary Przybysławski, prezes lokalnego telekomu.
Jego zdaniem, zachodziły przesłanki zwołania WZA w celu określenia celowości istnienia spółki w sytuacji, gdy najwięksi akcjonariusze zbyli swoje pakiety. Decyzja została oddalona, gdy w końcu miesiąca pojawiła się nowa grupa udziałowców. Zagrożenia jednak pozostały. Spółka nie dokończyła budowy ogólnopolskiej sieci światłowodowej, a gotowa jej część nie jest eksploatowana. Wyniki obciąża rezerwa na tę inwestycję oraz rosnące koszty obsługi zadłużenia.
Fatalna kondycja i rozpad grupy skłaniają do rozważenia sensu istnienia firmy 4Media. Na przełomie roku zlikwidowano spółkę zależną DWWS, która zarządzała sztandarowymi projektami medialnej grupy.
„Spółka zamknie rok 2002 wysoką stratą i ujemnymi kapitałami własnymi. Zarząd zwoła w najbliższym czasie NWZA w celu podjęcia decyzji w sprawie dalszego istnienia spółki” — głosi raport z 10 stycznia.
Jednak na razie termin NWZA nie został wyznaczony, a trudności z kontaktem ze spółką mają nawet Giełda Papierów wartościowych i Komisja Papierow Wartościowych i Giełd. Zarząd GPW wystąpi nawet o wykluczenie 4Media z obrotu od 31 marca. Rada giełdy rozpatrzy ten wniosek 19 marca.
Szansą dla Pekpolu byłaby zmiana profilu lub inwestor.
— Poszukiwaliśmy możliwości dywersyfikacji działalności spółki. Prowadzono rozmowy z potencjalnymi inwestorami — zaznacza prezes Pekpolu.
W połowie minionego roku z objęcia emisji akcji Pekpolu zrezygnował włoski nadawca telewizyjny Fincast. Fiaskiem zakończyła się również próba mariażu z Daewoo TU. Ostatni komunikat spółki brzmi jak oferta sprzedaży miejsca na GPW.
„Spółka nie wyklucza rozszerzenia przedmiotu działalności w razie pojawienia się inwestora zainteresowanego objęciem akcji spółki giełdowej nie prowadzącej działalności gospodarczej” — głosi komunikat spółki z 4 marca.
Sprawa partnera z gotówką wraca co jakiś czas w przypadku spółki 4Media. Jednak kurs na poziomie 10 gr świadczy, że rynek nie wierzy w uratowanie firmy. Więcej szczęścia miał za to Szeptel. Pojawienie się nowych udziałowców skłoniło zarząd do wycofania się z planów dyskusji nad zakończeniem działalności. Przedstawiciele Szeptela zapowiadają, że wkrótce dojdzie do spotkania przedstawicieli potencjalnego inwestora z władzami spółki. O nabyciu 5 proc. akcji Szeptela powiadomił niedawno tajemniczy fundusz Caterham FM.
Giełdowi specjaliści zaznaczają, że na rozwiniętych rynkach, spółki posiadające cenne aktywa są często przejmowane w celu ich likwidacji i uzyskania dochodu wynikającego z różnicy pomiędzy wyceną rynkową a wyceną netto aktywów.
— Na naszym rynku przykładem spółki, która powinna zostać rozwiązana, jest Mostostal Płock. Po połączeniu działalności firmy z podmiotem dominującym Mostostalem Warszawa (MW), płocka spółka powinna zostać zlikwidowana w celu podziału aktywów — uważa Andrzej Mikosz.
Mostostal Płock posiada 16 mln zł wolnych środków. Według mniejszościowych udziałowców giełdowa kapitalizacja spółki stanowi jedynie 30 proc. wartości księgowej.
— Byt tej firmy jest utrzymywany sztucznie. Nie tylko na szkodę jej akcjonariuszy, ale nawet pracowników. Integracja z MW mogłaby przynieść korzyść również im, gdyż mieliby większe szanse awansu w takiej strukturze — dodaje radca kancelarii Lovells.
Okiem eksperta
Decyzja o likwidacji spółek znajdujących się w fatalnej sytuacji finansowej, pozbawionych możliwości zdobywania nowego kapitału i bez szans na poprawę wyników, jest z ekonomicznego punktu widzenia jak najbardziej słuszna. Na taki krok wyraża zgodę WZA. Nie sądzę, by taki tryb postępowania był krzywdzący dla akcjonariuszy. Przecież to oni muszą zaakceptować decyzję o likwidacji spółki. Jeśli jakiś akcjonariusz lub grupa akcjonariuszy widzi szanse na dalsze efektywne funkcjonowanie spółki, może tanio wykupić akcje od reszty udziałowców i poprowadzić biznes. Jeśli nie mają ochoty na ryzyko, to muszą dostosować się do woli tych, którzy więcej zainwestowali w spółkę, a obecnie próbują uratować resztki z wyłożonego kapitału na działalność.
Alfred Adamiec doradca inwestycyjny