Pensje ruszyły z kopyta

Anna Pronińska
11-10-2006, 00:00

Niekontrolowany wzrost kosztów, niedotrzymane terminy inwestycji — czarny scenariusz najmocniej uderzy w podwykonawców.

Budownictwo przoduje w tym roku w rankingu zarówno najszybciej rosnących płac, jak i odpływu wykwalifikowanych pracowników na Zachód. W drugim kwartale przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto wyniosło w tej branży 2494,84 zł, o 9,2 proc. więcej niż rok wcześniej i o 7,2 proc. — niż w pierwszym kwartale.

— To bardzo duży wzrost, w porównaniu z innymi sektorami nawet dwukrotnie większy — zapewnia Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

Pogoda dla zbrojarzy

Przedsiębiorcy budowlani przyznają, że muszą płacić więcej, by zatrzymać pracowników w kraju. Ile więcej i komu?

— Jeszcze dwa lata temu zbrojarz zarabiał 2 tys. zł, a dziś trudno znaleźć takiego pracownika za 4 tys. zł. Od września 2005 r. w niektórych profesjach zarobki wzrosły dwukrotnie, zwłaszcza wśród majstrów, murarzy, zbrojarzy, drogowców i instalatorów — mówi Marcin Górzyński, prezes firmy deweloperskiej Aquila.

Właśnie brak tych specjalistów odczuwają firmy budowlane.

— Szacujemy, że od chwili gdy zauważono ich odpływ z Polski, pensje wzrosły o 40-50 proc. Najbardziej rosną na niższych stanowiskach. W niektórych przypadkach nawet o 100 proc. — ocenia Adam Ambroziak, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich (KPP).

Dodatkowe zachęty

Z kraju najczęściej wyjeżdżają murarze, zbrojarze, cieśle, majstrowie, ślusarze i spawacze.

— Brakuje też pracowników fizycznych średnio wykwalifikowanych. Płacimy więcej i szukamy rozwiązań, które wiążą ich z firmą, np. ubezpieczeniami, dodatkami za staż. Deweloperka przeżywa boom, ale nie widać go jeszcze w naszym sektorze drogowo-mostowym, więc koszty nie rosną tak jak w budownictwie. Ale wszystko wskazuje na to, że zaczną. Myślę, że w ciągu dwóch lat pensje w niektórych profesjach wzrosną dwukrotnie — mówi Dariusz Słotwiński, prezes Strabagu w Polsce.

O specjalistów walczy Budimex.

— Staramy się ich zatrzymać. Oferujemy pakiety pełnych świadczeń opieki zdrowotnej — przekonuje Krzysztof Kozioł, rzecznik firmy.

Bariera rośnie

Andrzej Malinowski, prezydent KPP, twierdzi, że problemy z fachowcami ma co szósta polska firma, w tym co piąta budowlana.

— Ten proces będzie się pogłębiał wraz z otwieraniem europejskich rynków dla polskich specjalistów. Ci, którzy jeszcze są dostępni, żądają większych pensji, jak sygnalizuje aż 43 proc. przedsiębiorców — mówi Andrzej Malinowski.

Także badania GUS potwierdzają, że trudności z brakiem pracowników stają się coraz ważniejsze. Dwa lata temu praktycznie nie istniały, rok temu odczuwało je 18 proc. firm, teraz 47 proc. To trzecia bariera dla branży — po konkurencji innych firm (słabnącej) i kosztach zatrudnienia (rosnących).

Właśnie przed skutkami rosnących kosztów ostrzegają eksperci.

— Firmom grozi niekontrolowany wzrost płac, którego nie można zrekompensować większymi przychodami. Małe sobie nie poradzą z utrzymaniem płynności i będą szukać pracowników ze Wschodu — twierdzi Adam Ambroziak.

Podobnego zdania jest specjalista z Lewiatana.

— Firmy są często w trudnej sytuacji, ponieważ nie mogą renegocjować cen kontraktów i mają kłopoty z dotrzymywaniem terminów. Brak pracowników najbardziej uderzy w podwykonawców. Rosnące płace nie będą groźne, jeśli będą się wiązały ze wzrostem wydajności pracy. W przeciwnym razie pogorszy się konkurencyjność firm — dodaje Jeremi Mordasewicz.

Pora na receptę

Jarosław Szanajca, prezes Dom Development, szacuje, że w tym roku koszty firm skoczyły z powodu wzrostu płac już o 20 proc. Potwierdzają to inni przedsiębiorcy.

— Odpływ pracowników uderza pośrednio w deweloperów i inwestorów. Będą się zastanawiać, czy rozpoczynać nowe projekty. Teraz inwestycje nie są tak szybko realizowane, jak przewidują kontrakty. Trudno będzie kalkulować budżet na następne pół roku — mówi Marcin Górzyński, prezes Aquili.

— W budownictwie nastąpi wzrost cen usług, dzięki czemu poprawią się marże. Uderzą w nie jednak wzrost wynagrodzeń i wyższe koszty — zapewnia Krzysztof Radojewski, analityk DI BRE Banku.

Zdaniem przedsiębiorców, problem może rozwiązać otwarcie rynku dla przybyszów ze Wschodu.

Andrzej Malinowski, uważa, że światełkiem w tunelu jest rozporządzenie ministra pracy umożliwiające pracę bez konieczności uzyskania zezwolenia.

— Cudzoziemcy wykonują prace, którymi polscy pracownicy nie są zainteresowani. Pracodawcy coraz częściej będą zatem zmuszeni korzystać z kadry zagranicznej — uważa szef KPP.

Pytanie do polityka

Jak rozwiązać problem braku fachowców w budownictwie? Otworzyć wschodnią granicę?

Joachim

Brudziński

poseł PiS

n Nie jestem przekonany, czy rzeczywiście brakuje wykwalifikowanych pracowników, raczej brak atrakcyjnych propozycji finansowych. Pracodawcy powinni zaoferować warunki, które nie odbiegają tak mocno od europejskich. Nie wykluczam jednak wspierania się pracownikami ze Wschodu, gdyby doszło do wstrzymania procesów inwestycyjnych.

Zbigniew

Chlebowski

poseł PO

n W obecnej sytuacji wskazane byłoby otwarcie granic i ustalenie limitu zatrudnienia. Już dziś wiele inwestycji dotyka paraliż i zagrożone jest wykorzystanie funduszy unijnych. Legalizacja pracowników ze Wschodu jest jak najbardziej uzasadniona.

Jacek Piechota

poseł SLD

n Ukraińcy i Białorusini już pracują na budowach, ale na czarno. Najlepszym rozwiązaniem byłaby legalizacja ich pracy. Są też inne obszary, gdzie brakuje pracowników, np. budownictwo.

Bolesław Borysiuk

poseł

Samoobrony

n Otwarcie naszego rynku pracy jest pilne, ponieważ brakuje również specjalistów z podstawowymi kwalifikacjami. Należy ściągnąć ich z Ukrainy, Białorusi czy republik nadbałtyckich. Czy zechcą jednak pracować na warunkach, których nie akceptują polscy pracownicy?

Janusz Dobrosz

poseł

Ligi

Polskich Rodzin

n Trzeba się zastanowić. To paranoja, że nasi wykwalifikowani pracownicy odpływają, bo nie zapewniamy im odpowiednich płac, a na ich miejsce chętnie przychodzą budowlańcy ze Wschodu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Pensje ruszyły z kopyta