Penta dzieli się perełkami

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2010-09-29 00:00

Fundusz zrealizuje zyski z inwestycji, ale kapitał zostanie nad Wisłą

W kwietniu do inwestorów trafi 31-49 proc. akcji Żabki. Potem spółka może sięgnąć po pieniądze na supermarkety.

Żabka dojrzała i skacze coraz wyżej, czas na konsumpcję —uznała Penta Investments.

— W sumie w Żabkę zainwestowaliśmy 900 mln zł, a do tej pory nie pobraliśmy dywidendy. Chcielibyśmy choć częściowo skonsumować szybki rozwój i wzrost wartości spółki. Dlatego wynajęliśmy JP Morgan, by doradził nam, jak to zrobić: zlewarować spółkę czy sprzedać część akcji. Bardzo prawdopodobne, że wprowadzimy spółkę na GPW, bo idealnie się do tego nadaje: ma dobry zarząd, od lat pracujący w branży, dynamicznie rośnie i prowadzi ekspansję w regionie. Zakładamy sprzedaż 35- -49 proc. akcji i utrzymanie kontroli nad spółką. W październiku zapadnie decyzja. Jeśli będzie pozytywna, ewentualny debiut nastąpiłby w kwietniu —mówi Jozef Janov, partner zarządzający Penta Investments.

Większe sklepy

Chęć częściowego zrealizowania zysków z inwestycji to nie jedyny powód, dla którego Penta wprowadzi Żabkę na giełdę.

— Umożliwi to uzyskiwanie kapitału na akwizycje. Poważnie je rozważamy, są ciekawe cele zarówno w Polsce, jak i Czechach. Ale, patrząc na tempo rozwoju organicznego sieci, rozważamy także inną drogę: przyspieszenie rozwoju organicznego i wykorzystywanie sprzyjających warunków: niskich czynszów i małej aktywności konkurencji. Zakładamy otworzenie w 2011 r. 200-250 Żabek rocznie i 50 Freshmarketów — mówi Jozef Janov.

Integracja z grupą przejmowanych sieci nie jest łatwa, więc zapędy do przejmowania Żabka ma raczej tam, gdzie jej jeszcze nie było.

— Przez akwizycję moglibyśmy się rozwijać w Czechach lub wejść na inne rynki, o których myślimy. Budowa od zera to długi proces — w Czechach zakładaliśmy cztery lata do czasu osiągnięcia skali, która pozwoli wyjść na plus. W Polsce myślimy o wejściu w segment supermarketów do 800 mkw. Dajemy sobie na to dwa-trzy lata i zrobimy to przez budowę od zera, w czym mamy doświadczenie, lub przez akwizycję. Gdyby Emperia chciała sprzedać sieć Stokrotka, to bylibyśmy bardzo poważnie zainteresowani — mówi Jozef Janov.

Wejście w segment supermarketów dopełni grupę i pozwoli wykorzystać efekt skali.

— Już teraz sieć jest bardzo dobrze rozwinięta, bo z obrotami 2,5 mld zł jesteśmy w trójce największych w każdej kategorii produktowej, więc producenci oferują nam dobre ceny. Po wejściu w segment supermarketów synergie będą duże — dodaje Jozef Janov.

Całej nie oddamy

Do kupna akcji inwestorów ma przekonać gigantyczny skok, który Żabka wykonała w ostatnich latach.

— Spółka rozwija się doskonale. Średnioroczny wzrost EBITDA to 27 proc., a w sumie od 2007 r., gdy pojawiliśmy się w spółce, EBITDA wzrosła o 160 proc. Średnioroczny wzrost przychodów wynosi 15 proc., a w sklepach porównywalnych 6,5 proc. Rentowność wynosi około 5 proc. Warto zauważyć, że te rezultaty osiągnęliśmy przez wzrost organiczny, liczba sklepów wzrosła z 1,7 tys. do 2,4 tys. — mówi Jozef Janov.

A przy tym Penta zapewnia, że Żabka nie powiedziała ostatniego słowa.

— Rozwój jeszcze przyspiesza, dzięki budowie nowego segmentu większych sklepów pod marką Freshmarket. Pod tym szyldem już mamy 34, a do końca roku będzie ich 50. Co ważne, sieć jest już dochodowa, a zakładaliśmy break even przy 75 sklepach. W tym roku planujemy osiągnąć 120 mln zł EBITDA, co oznacza 15- -procentowy wzrost — dodaje Jozef Janov.

Czy Penta jest gotowa sprzedać całą spółkę? Na rynku pojawiły się plotki, że jeśli Eurocashowi nie uda się podejście do Emperii, spróbuje przejąć Żabkę.

— Wszystko zależy od wyceny, a ta jest trudna, bo rośniemy bardzo szybko i wycena musi to odzwierciedlać. W tej chwili sprzedaż 100 proc. jest raczej mało prawdopodobna. Pierwszy raz ofertę odkupienia dostaliśmy dwa tygodnie po zakupie, oferowano nam 20 proc. więcej. Od tego czasu przeciętnie raz na kwartał otrzymujemy kolejne zapytanie, ale nie było nigdy konkretnych rozmów. Eurocash? Nie sądzę, by było go stać na zakup akcji, bo to spółki porównywalnej wielkości. Oferta na Emperię zakłada zapłatę akcjami, a nie gotówką — zauważa Jozef Janov.

Giełdy lubią takie sieci

Jakub Viscardi,

analityk DM IDMSA

Na giełdzie jest sporo spółek z sektora handlu spożywczego zarówno detalicznego, jak i hurtowego. Wzbudzają zainteresowanie inwestorów, więc tak pewnie będzie z ofertą Żabki. Wszystko zależy od atrakcyjności wyceny, wyników, ale i planów rozwoju. Rynek dystrybucji FMCG jest obecnie w ciekawej fazie, o czym świadczy próba przejęcia Emperii przez Eurocash. Gracze koncentrują się na rozwoju sieci, myślą o konsolidacji, by osiągnąć jak największą skalę, bo to umożliwia uzyskanie lepszych warunków od producentów i cen dla klientów. Nie widzę szczególnych powodów, dla których wyceny spółek z tej branży (bazując na wskaźnikach P/E czy EV/EBITDA) powinny znacząco odbiegać od średnich wskaźników dla innych spółek na GPW.

Inwestorzy zagrają

akcjami bukmachera

Dziś Penta przyklepie publiczną ofertę Fortuny, która kusi wzrostem w Polsce i na nowych rynkach.

W kwietniu na łamach "Pulsu Biznesu" Jozef Janov, partner zarządzający Penta Investments, deklarował, że fundusz analizuje, co zrobić z Fortuną Entertainment Group, największą firmą bukmacherską w regionie. Rozważał sprzedaż inwestorowi lub debiut na giełdzie.

— W środę zapadnie decyzja o tym, czy Fortuna wejdzie na giełdę. Spółka rozwija się bardzo dobrze, w pierwszym półroczu suma zakładów przyjętych przez grupę wzrosła o 12 proc. — mówi Jozef Janov.

Według naszych informacji, będzie IPO. Inwestorzy będą mieli okazję kupić akcje bukmacherskiej grupy, która działa w całym regionie i w pierwszym półroczu zebrała z zakładów 192 mln EUR. Największy udział w przychodach mają Czechy (35 proc.), Słowacja (25 proc.), a Polska 20 proc. Ale to nasz rynek ma najlepsze perspektywy. Bodźcem do rozwoju zakładów będzie EURO 2012. Fortuna szykuje też wspólny projekt z Żywcem polegający na umożliwieniu zakładów na żywo w piwiarniach.

— Liczymy, że zmieni się prawo i będziemy mieli możliwość prowadzenia działalności w internecie, co znacząco zwiększy skalę. Teraz zakłady w sieci są poza kontrolą i te firmy nie płacą w Polsce podatków — mówi Jozef Janov.

Taką możliwość daje nowelizacja ustawy hazardowej, która czeka na notyfikację Komisji Europejskiej. Ale sprawa się przeciąga i maleją szanse, że bukmacherzy będą mogli oferować e-zakłady od stycznia 2011 r. Fortuna chce ruszyć na nowe rynki.

— Myślimy o wejściu na Węgry czy do Austrii. W tym drugim przypadku chcielibyśmy sprawdzić, ile możemy osiągnąć w państwach, gdzie branża bukmacherska jest dojrzała — mówi Jozef Janov.

Szef Penty dodaje, że jednym z atutów spółki będzie sowita dywidenda.