Pernod Ricard skupuje oraz naprawia Agros

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2001-04-27 00:00

Pernod Ricard skupuje oraz naprawia Agros

Sprawdziły się zapowiedzi przedstawicieli Pernod Ricard, inwestora strategicznego Agrosu. Mniejszościowi akcjonariusze spółki doczekali się wreszcie wezwania do sprzedaży akcji warszawskiego holdingu. Francuski udziałowiec Agrosu liczy, że dzięki temu zdoła przejąć pełną kontrolę nad spółką. To z kolei powinno ułatwić zarządzanie spożywczym holdingiem.

Santa Lina, podmiot zależny od Pernod Ricard, wezwała do sprzedaży 50 tys. akcji uprzywilejowanych i 6 874 999 akcji zwykłych Agrosu Holding, po 41,50 zł za sztukę. Akcje te dają prawo do 25,91 proc. głosów. Tyle właśnie brakuje Pernod Ricard, aby wejść w posiadanie całego pakietu akcji Agrosu, który zagwarantuje 100 proc. udziałów w głosach na WZA. Ogłoszone wezwanie jest efektem umowy zawartej między trzema największymi akcjonariuszami spółki: Pernod Ricard, Emerging Ventures i Highwood Partners.

Jednak ogłoszenie wezwania to nie jedyne zadanie, jakie w tym roku postawił sobie francuski inwestor Agrosu. Z pewnością Pernod Ricard czeka jeszcze sporo pracy, aby warszawską spółkę wyprowadzić na prostą. Przekonują o tym chociażby uzyskiwane przez przedsiębiorstwo wyniki.

Ubiegły rok Agros Holding zamknął stratą netto na poziomie prawie 74,5 mln zł. Do tak wysokiej straty przyczyniły się przede wszystkim utworzone odpisy z tytułu utraty wartości posiadanych udziałów w spółkach: Agros-Fortuna, Agros Farmy i Młyny oraz Agros Milko. Łączna wartość tych odpisów, które wynikały z przeprowadzanej w tych przedsiębiorstwach restrukturyzacji, wyniosła 70 mln zł.

Mimo wysokich strat, Agros Holding utrzymał zdolność do wywiązywania się ze zobowiązań, a wartość wskaźników płynności bieżącej i podwyższonej wzrosły i wyniosły na koniec 2000 roku 4,7. Stopa zadłużenia spółki spadła z 9,4 proc. na koniec 1999 r. do 3,5 proc. w ubiegłym roku, co jest poziomem bezpiecznym.

Rok 2000 również przyniósł wyraźny spadek przychodów w spółce. Uzyskane 143,5 mln zł było wynikiem o 22 proc. gorszym niż w 1999 roku. Spadek obrotów należy tłumaczyć przeniesieniem działalności związanej ze sprzedażą towarów do sieci handlowych z Agros Holding do Agros Fortuna.

W związku ze znaczną redukcją przychodów należało spodziewać się ograniczenia kosztów. Jednak tak się nie stało. Łączne koszty Agrosu w 2000 roku wzrosły o 16 proc. w stosunku do ubiegłego roku i osiągnęły wartość prawie 218,5 mln zł. Największy udział w tym miały koszty sprzedaży towarów (39 proc.) oraz koszty finansowe (33 proc.). Również wyniki osiągnięte przez spółkę w I kwartale 2001 roku raczej nie zwiastują szybkiej metamorfozy spółki. Przychody na poziomie nieco ponad 13 mln zł i strata operacyjna przekraczająca 1,2 mln zł nie pozostawiają złudzeń, że ten rok będzie kolejnym trudnym okresem dla warszawskiego holdingu. W dalszym ciągu duży wpływ na jego wyniki mają koszty związane z restrukturyzacją grupy kapitałowej. Tegoroczny plan rozwoju spółki zakłada dalszą kontynuację restrukturyzacji, a w głównej mierze koncentrację na przetwórstwie owoców i warzyw oraz dystrybucji napojów alkoholowych.

Jednak nie same koszty związane z programem naprawczym decydują o nie najlepszej kondycji Agrosu. W dalszym ciągu na wyniki wpływa utrzymujący się kryzys na rynkach wschodnich, co zmusza eksporterów do lokowania nadwyżki produkcyjnej na rynek wewnętrzny. Tymczasem ciągły i dynamiczny rozwój sieci handlowych kreuje nowe, wysokie i kosztowne standardy obsługi marketingowej, logistycznej oraz wymagające produktów o wysokiej jakości, jednocześnie stosunkowo tanich.