Personalny młyn w Totalizatorze

Dawid Tokarz
opublikowano: 2008-03-03 00:00

Ministerstwo skarbu nie przejmuje się zamieszaniem w hazardowym gigancie. A do spółki wracają współpracownicy Władysława Jamrożego.

Resort skarbu popełnia takie same błędy jak poprzednicy z PiS

Ministerstwo skarbu nie przejmuje się zamieszaniem w hazardowym gigancie. A do spółki wracają współpracownicy Władysława Jamrożego.

Czwartkowy tekst „PB” o zamieszaniu, wywołanym uruchomieniem przez PO kadrowej miotły w Totalizatorze Sportowym, wywołał burzę. Do decyzji sądu, który uznał, że radę nadzorczą hazardowego giganta (co roku wpłacającego do budżetu ponad 1 mld zł) wymieniono niezgodnie z prawem, odniosło się Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP), wydając specjalne oświadczenie.

— Jesteśmy zaskoczeni postanowieniem sądu. W naszej opinii zmiany dokonane w składzie rady nadzorczej TS są zgodne z prawem, a sama rada jest władna podejmować prawomocne decyzje — mówi Michał Chyczewski, wiceminister skarbu, odpowiedzialny za sektor hazardu.

Jego zdaniem, potwierdza to fakt, że sąd wykreślił z rejestru spółki odwołanych przez nową radę prezesa Jacka Kalidę i członka zarządu Sławomira Łopalewskiego. Tyle że — zdaniem prawników, z którymi rozmawialiśmy — ta druga decyzja sądu to oczywisty błąd.

 

Rada bez mocy

— Jeśli sąd stwierdził wadę prawną przy powołaniu rady, to nie może uznawać za wiążącą jej decyzji. Także dotyczących zmian w zarządzie. Te decyzje są bowiem nieskuteczne. To niekonsekwencja, która powinna zostać uchylona — twierdzi jeden z ekspertów.

O braku konsekwencji sądu przekonany jest też Grzegorz Sołtysiński, jedyny nieodwołany członek zarządu TS, który w tej sprawie też konsultował się z prawnikami. Tyle że zdaniem hazardowej spółki (tak jak MSP) do rejestru powinny być wpisane zmiany i w zarządzie, i w radzie.

Prawnicy, z którymi się konsultowaliśmy, są innego zdania. Powód? Zgodnie z ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji w spółkach, których jedynym udziałowcem jest skarb państwa (jak w TS), 2/5 składu rad nadzorczych powinni obsadzić pracownicy. A w nowej radzie TS jest dwóch pracowników i aż czterech przedstawicieli MSP.

— Stosunek dwa do pięciu to nie to samo, co dwa do sześciu — podzielił te wątpliwości sędzia w uzasadnieniu postanowienia, do którego dotarł „PB”.

W oświadczeniu MSP przekonuje, że w przeszłości w przypadku innych spółek skarbu państwa naruszenie proporcji 2/5 było akceptowane przez sądy rejestrowe. Nie podaje jednak żadnych przykładów.

 

Wszystko już było

Przypadek samego TS nie jest optymistyczny. Obecne zamieszanie jako żywo przypomina to z 2006 r., ujawnione przez „PB”. Po wyborach wygranych przez PiS skład rady TS został zmieniony, a sąd rejestrowy tych zmian nie uznał. Właśnie ze względu na naruszenie ustawy o komercjalizacji (w radzie TS nie było przedstawicieli pracowników).

W rezultacie przez blisko rok tak wielka spółka jak TS działała z władzami niewpisanymi do rejestru handlowego. Ostatecznie w wyjściu z impasu pomógł MSP błąd formalny sędziego, który nie podpisał się pod kluczową decyzją.

Chaos w TS przełożył się nie tylko na wymierne straty dla spółki (spadek udziału w rynku hazardu o blisko 10 proc.), ale też budżetu państwa. Hazardowy gigant w 2006 r. wpłacił do budżetu ponad 100 mln zł mniej niż rok wcześniej.

Na razie zarówno MSP, jak i Grzegorz Sołtysiński zapewniają, że TS działa normalnie. Zamieszanie z władzami, które zafundowała spółce PO, z pewnością nie wpłynie dobrze na jej sytuację. Tym bardziej że kontrowersji wokół zmian w radzie nadzorczej jest więcej. Na krótką listę kandydatów do niej trafiły trzy osoby, którym w przeszłości zarzucano działania niezgodne z interesem TS. Kiedy napisały o tym media, wybrano trzy nowe osoby, w tym Andrzeja Rzońcę, znajomego… Michała Chyczewskiego.

 

Doradca od Jamrożego

To nie wszystko. Jak ustaliliśmy, jedna z trzech osób, które wypadły z krótkiej listy, właśnie została zatrudniona w… Totalizatorze Sportowym. Chodzi o Piotra Staronia, który pracował już w TS w latach 2000-02, za prezesury Władysława Jamrożego, przez którego — według prokuratury — TS stracił ponad 50 mln zł. MSP zrezygnowało z kandydatury Staronia do rady po tym jak media przypomniały, że brał udział w podpisaniu umowy na zakup obligacji spółki Code, na których TS stracił kilkadziesiąt milionów złotych.

— Gazety będą musiały te informacje sprostować. W sprawie Code, na polecenie przełożonego, przygotowałem tylko jedną mało istotną notatkę — zapewnia Piotr Staroń.

Przyznaje, że pracuje w TS jako doradca. O swojej pensji (według naszych informacji — ponad 10 tys. zł) nie chciał rozmawiać. Sprawę jego zatrudnienia w TS obiecał sprawdzić Michał Chyczewski, który dowiedział się o tym od nas.

Prawie murowany kandydat na nowego szefa

PO chce, żeby szefemTotalizatora Sportowegozostał Wiesław Wilczyński.Konkurs, w którym ma wziąć udział, może się jednak okazać nieważny.

Dziś mija termin składania ofert w konkursie na prezesa Totalizatora Sportowego (TS). Choć to dopiero początek procedury, Platforma Obywatelska ma już swojego faworyta. Z naszych informacji wynika, że szefem hazardowego giganta ma zostać Wiesław Wilczyński, dyrektor biura sportu i rekreacji w warszawskim ratuszu, kierowanym przez Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Wilczyński to człowiek od lat związany ze sportem. Przez osiem lat był prezesem żużlowego klubu Polonia Piła, z którym zdobył mistrzostwo Polski. Znany głównie jako wiceminister edukacji, odpowiedzialny za sport w rządzie Marka Belki, wiceprzewodniczący w Urzędzie Kultury Fizycznej i Sportu i zastępca szefa Polskiej Konfederacji Sportu. Swoich sił próbował też w biznesie, pracując m.in. w grupie kapitałowej Telekomunikacji Polskiej.

— Na dziś to kandydat pewny na 99 proc. — twierdzi nasz informator.

Sam Wilczyński odmówił komentarza w tej sprawie. Z naszych ustaleń wynika jednak jednoznacznie, że kilka razy rozmawiał już z władzami MSP, informował też Hannę Gronkiewicz-Waltz o możliwości odejścia z ratusza.

Oferty w konkursach na obie funkcje (prezesa i członka zarządu spółki) złoży zapewne kilkudziesięciu chętnych (tak było w 2006 r., kiedy rekrutację organizowała rada nadzorcza wybrana przez PiS). W branży hazardowej panuje jednak przekonanie, że kluczowe będzie uzyskanie poparcia PO lub PSL. Z tą drugą partią najmocniej kojarzony jest były wieloletni wysoki pracownik TS Robert Przespolewski.

— Karty jednak rozdaje PO i dlatego to Wilczyński jest głównym faworytem — mówi nasz informator.

Warto jednak pamiętać o wydarzeniach z 2006 r. Wtedy murowanym kandydatem do stanowiska szefa był Artur P. (zatrzymany za handel narkotykami doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego). Też był szefem biura sportu i rekreacji w warszawskim magistracie — wtedy rządzonym przez PiS. Kiedy jednak ujawniliśmy, że jako członek rady nadzorczej TS miał dostęp do zgłoszonych ofert innych kandydatów, Wojciech Jasiński musiał go odwołać, a z fotela szefa TS wyszły nici.

„Puls Biznesu”z 26 kwietnia 2006 r., nr 82

Ku przestrodze:Już w 2006 r. przy powoływaniu rady nadzorczej Totalizatora Sportowego władze MSP (z nadania PiS) popełniły błędy. Zamieszanie powstałe w ich rezultacie, które ujawnił „PB”, wpłynęło na wymierne straty nie tylko spółki, lecz także budżetu państwa

 

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót