W lutym w mieście nad Newą powstał Związek Kotów Muzealnych. Utworzyły go Ermitaż, działające w obwodzie leningradzkim Muzeum Kota oraz Republika Kotów, którą tworzą dwie kawiarnie. Są to dwa lokale w Petersburgu, gdzie trzymane są koty i gdzie klienci mogą cieszyć się ich towarzystwem. Z inicjatywy związku w marcu rozpoczął się spis kotów mieszkających w muzeach, bibliotekach i teatrach Petersburga.
Celem Związku Kotów Muzealnych jest doprowadzenie do sytuacji, w której czworonogi będą trzymane w instytucjach kultury Petersburga legalnie. Inicjatorzy mają nadzieję, że w przyszłości związek będzie organizacją ogólnorosyjską.
Największym siedliskiem kotów jest Ermitaż — w jego piwnicach mieszka ich obecnie około 50. Jest to tradycja tego miejsca. Koty pojawiły się w pałacu już pod koniec XVIII w. na polecenie carycy Elżbiety Romanowej, by zwalczyć plagę myszy. Dziś koty już nie mają takich zadań, ale mieszkają na stałe w piwnicach gmachu.
Muzea Ermitażu na własny koszt karmią i leczą zwierzęta. Nie ma wśród nich okazów rasowych, często są to koty podrzucone lub takie, które się przybłąkały. Bywa, że znajdują nowego właściciela, ale kandydat musi przejść rozmowę z pracownikami i okazać stosowne dokumenty. Maria Hałtunen, jedna z pracownic muzeum, jest nieformalną rzeczniczką muzealnych czworonogów. Koty Ermitażu mają też swoje konta na portalach społecznościowych.
„Kulturalne’’ koty Petersburga mieszkają m.in. w Muzeum Historii Sankt Petersburga, Muzeum Anny Achmatowej, Teatrze Młodzieżowym na Fontance, Teatrze Estrady im. Arkadija Rajkina i sali wystawowej Mansarda Artystów. [DI, PAP]
