Petrolinvest silny w łupkach

Marcel Zatoński
opublikowano: 2011-12-09 00:00

Dzięki przejęciu Eco Energy 2010 spółka poszuka gazu na obszarze prawie 10 tys. km kwadratowych. Ustępuje tylko PGNiG

32 mln USD — tyle wart jest pakiet 40 proc. akcji spółki Eco Energy 2010, który wczoraj kupił Petrolinvest. Przejęcie — zgodnie ze świecką tradycją poszukiwawczej spółki, powiązanej z Ryszardem Krauzem — opłacone będzie nie gotówką, ale emisją akcji. Eco Energy 2010 ma 4 koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego — w okolicy Grudziądza, Częstochowy, Siemiatycz (Podlaskie) i pobliskich Repków (Mazowieckie). Łączny obszar koncesyjny to ponad 3,2 tys. km kw. Petrolinvest może też szukać gazu na 9 przejętych wcześniej obszarach — łącznie na powierzchni ok. 9,6 tys. km kw. Więcej miejsca na poszukiwania ma w Polsce tylko PGNiG.

Gaz krzepi

— Od roku konsekwentnie zwiększamy zaangażowanie w segmencie gazu łupkowego. Chcemy być jednym z liderów na polskim rynku — mówi Bertrand Le Guern, prezes Petrolinvestu. Jego zdaniem perspektywy eksploatacji gazu łupkowego są bardzo dobre — wskazywać ma na to duże zainteresowanie światowych koncernów paliwowych bezpośrednim wejściem na ten rynek albo nawiązaniem współpracy z polskim partnerem.

— Rozmowy, które prowadzimy, potwierdzają, że wykorzystując gaz łupkowy, zbudujemy drugi strategiczny obszar działalności Petrolinvestu — zapewnia prezes Petrolinvestu. Bertrand Le Guern podkreśla, że udziały w Eco Energy 2010 przejęto względnie tanio — za 1 km kw. obszaru koncesyjnego zapłacono 24,8 tys. USD, podczas gdy potencjalne złoża łupkowych spółek, debiutujących w tym roku na londyńskim AIM, wyceniano nawet 5 razy wyżej (patrz tabelka). Petrolinvest chce rozpocząć odwierty w poszukiwaniu gazu w ciągu najbliższych 12 miesięcy. W przyszłym roku będą co najmniej dwa. Pieniądze weźmie od inwestorów i branżowych partnerów — w związku z tym, że większość atrakcyjnych koncesji już zostało rozparcelowanych, chętnych do zawiązywania joint venture nie brakuje. Pomóc ma też 20 mln USD, uzyskanych w listopadzie z oferty prywatnej przez Silurian Hallwood (w którym Petrolinvest ma 36,26 proc. udziałów). 13 obszarów koncesyjnych, które ma w portfelu Petrolinvest, jest rozrzuconych po Polsce — ludzie Ryszarda Krauzego będą wiercić na północy kraju, w basenie bałtyckim, basenie podlaskim i na terenie Śląska.

Ropa z partnerem

Łącznie na przyszłoroczną działalność Petrolinvestu spółka zebrała 140 mln zł. Spora część tych pieniędzy popłynie do Kazachstanu, gdzie Petrolinvest szuka ropy w złożach Shyrak i Koblandy. Prezes Le Guern zapowiada, że w przyszłym roku — po opróbowaniu odwiertu Shyrak i potwierdzeniu zasobów — jego spółka znajdzie partnera, który przejmie na siebie część finansowania eksploatacji złoża.

— Jest kilka podmiotów, z którymi rozmawiamy na ten temat, ale w pierwszej kolejności chcemy precyzyjnie określić ilość i wartość zasobów na Shyraku — mówi Bertrand Le Guern. Rozmowy toczą się m.in. z francuskim koncernem Total, z którym Petrolinvest współpracuje już na strukturze Koblandy.

Spółka wycenia kazachskie aktywa na 3,1 mld USD. Pod azjatyckimi stepami, w których wierci Petrolinvest, ma się kryć — według szacunków — 1,9 mld boe (baryłek ekwiwalentu ropy naftowej). Niezależny audytor ocenił w październiku prawdopodobieństwo sukcesu wydobywczego na 40-48 proc.

Jeszcze dwa lata temu szacowano je na 8-13 proc.

— Zapewnione przez udziałowców i partnerów Eco oraz Silurian środki finansowe umożliwią w krótkim okresie tym spółkom i Petrolinvestowi pełną realizację strategii w krótkim okresie — tak w Polsce, jak i w Kazachstanie — twierdzi Bertrand Le Guern.