PGE nie płacze za obligiem

Największa polska firma energetyczna ma nadzieję, że obowiązek sprzedaży energii na giełdzie nie wzrośnie.

— To trudny temat — tak o dyskusji wokół tzw. obliga giełdowego mówił wczoraj Henryk Baranowski, prezes PGE, największego w Polsce wytwórcy prądu. Obligo to obowiązek sprzedawania energii elektrycznej poprzez Towarową Giełdę Energii (TGE). Zostało wprowadzone w 2010 r. i wynosiło 100 proc. dla tych wytwórców energii, którzy otrzymywali wsparcie związane z wcześniejszym rozwiązaniem tzw. KDT-ów, czyli kontraktów długoterminowych. PGE, czyli giełdowy lider, był tym obligiem obłożony do końca zeszłego roku. Od stycznia prawo nakazuje mu sprzedawanie poprzez giełdę jedynie 15 proc. produkcji. Widoczny od tego czasu spadek obrotów na TGE wskazuje, że rynkowy lider woli sprzedawać poza giełdą.

Jesteśmy dumni, że wspólnie z Polskim Funduszem Rozwoju tworzymy dziś fundusz inwestycyjny o tak dużym znaczeniu dla polskiej gospodarki, a w szczególności dla zwiększenia poziomu innowacji w polskim sektorze energetycznym. Środki, którymi będzie dysponował fundusz SEI, zostaną przeznaczone na rozwój najbardziej innowacyjnych start-upów technologicznych, których wzrost wartości może przynieść wymierne korzyści dla całego polskiego przemysłu – mówi Henryk Baranowski, prezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej
Zobacz więcej

Jesteśmy dumni, że wspólnie z Polskim Funduszem Rozwoju tworzymy dziś fundusz inwestycyjny o tak dużym znaczeniu dla polskiej gospodarki, a w szczególności dla zwiększenia poziomu innowacji w polskim sektorze energetycznym. Środki, którymi będzie dysponował fundusz SEI, zostaną przeznaczone na rozwój najbardziej innowacyjnych start-upów technologicznych, których wzrost wartości może przynieść wymierne korzyści dla całego polskiego przemysłu – mówi Henryk Baranowski, prezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej Marek Wiśniewski

— Obrót giełdowy wielkiej wartości nam nie przyniósł — mówi Emil Wojtowicz, wiceprezes PGE. Podkreśla, że PGE musiała całą produkcję lokować na giełdzie. W efekcie nawet jej własna spółka obrotu, kupując energię na potrzeby klientów PGE, musiała dokonywać zakupu na TGE, a nie w ramach grupy.

— W tej chwili energia sprzedawana docelowo naszym klientom nie przechodzi przez giełdę — podkreśla Emil Wojtowicz. Jest jeszcze jeden powód. PGE woli sprzedawać energię poza giełdą, w kontraktach bilateralnych, bo jako duży podmiot ma w nich silniejszą pozycję. Nad pogarszającymi się z tego powodu perspektywami TGE, kontrolowanej pośrednio przez skarb państwa, głowi się Ministerstwo Energii. Głowią się także pozostałe firmy energetyczne, m.in. Energa, kontrolowana przez państwo, podobnie jak PGE. PGE wytwarza więcej energii niż sprzedaje, więc giełdowy przymus ją uwierał. Energa sprzedaje zaś więcej, niż wytwarza, więc giełdowa konkurencja była jej na rękę.

— Jesteśmy za przywróceniem obliga giełdowego, choć trzeba przypomnieć, że obligo nie jest jedyną metodą przywrócenia płynności giełdzie energii. W grę wchodziłoby również stworzenie np. animatora rynku, który odkupywałby i sprzedawał po rynkowych cenach — mówi Jarosław Dybowski, prezes Energi Obrót.

— Na europejskich giełdach przepływa przez nie 20-30 proc. wolumenu energii. Bądźmy bardziej europejscy niż Europejczycy — zachęca Henryk Baranowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu