Najważniejsze zadania dla grupy to cięcie emisji CO2 i inwestycje w energetykę odnawialną.
Analitycy spodziewali się dobrych wyników Polskiej Grupy Energetycznej (PGE) w III kwartale. Okazały się nawet lepsze od oczekiwań.
— Oczekiwałem 3,25 mld zł rocznego zysku netto i 5,3 mld zł operacyjnego przy przychodach na poziomie 20,7 mld zł. To, co pokazała PGE w III kwartale, wpisuje się w tę prognozę, a nawet ją przekracza. Biorąc pod uwagę, że IV kwartał — ze względu na sezonowość działalności grupy — powinien przynieść większą sprzedaż, wyniki będą prawdopodobnie lepsze od oczekiwanych — komentuje Radosław Łukaszczuk, analityk DM Millennium.
Już po trzech kwartałach PGE miała 2,52 mld zł zysku netto przypisanego akcjonariuszom jednostki dominującej (o 79 proc. więcej niż przed rokiem) i zysk operacyjny na poziomie 4,03 mld zł (wzrost o 56 proc. r/r). Przychody ze sprzedaży wyniosły 15,87 mld zł i — mimo spadku zapotrzebowania na energię elektryczną — wzrosły w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku o 6,4 proc.
Wiatr w żagle
Co, poza dalszą poprawą wyników, może zrobić PGE, żeby jeszcze bardziej zadowolić inwestorów giełdowych? Radosław Łukaszczuk nie ma wątpliwości: grupa powinna postawić na ograniczenie emisji CO2 i inwestycje w zieloną energetykę.
— Na razie spółka ogłasza ambitne plany w zakresie energetyki odnawialnej. Mówi o budowie źródeł o mocy aż 2 tys. MW. Inwestorzy nie potrzebują jednak wielkich liczb. Wolą konkretne działania, których na razie nie widać. Wydaje się, że PGE koncentruje się na zwiększeniu konwencjonalnych mocy wytwórczych. Tymczasem w 2013 r. będzie musiała kupować na rynku przynajmniej część uprawnień do emisji CO2. Biorąc pod uwagę wysoką emisyjność elektrowni PGE, związaną z produkcją energii głównie z węgla brunatnego, inwestycje w nowoczesne technologie ograniczające emisję i odnawialne źródła energii powinny być dla spółki priorytetem — mówi analityk Millennium.
Spółka mogłaby przyspieszyć rozwój zielonej energetyki, kupując duży podmiot, który ma już tego rodzaju aktywa lub przynajmniej gotowe do realizacji projekty. Na rynku mówi się, że dobrym zakupem mogłaby być np. giełdowa spółka Polish Energy Partners (PEP).
— Z pewnością takie przejęcie byłoby dla PGE lepszym rozwiązaniem niż uczenie się energetyki odnawialnej od podstaw. Od pomysłu do budowy mija 5-7 lat, a jeśli ma się gotowy projekt, farmę wiatrową można postawić w ciągu kilku miesięcy. Taka akwizycja umożliwiłaby więc PGE szybkie zwiększenie udziału źródeł odnawialnych w bazie produkcyjnej. Czy grupa miałaby jednak pomysł na zagospodarowanie należących do PEP elektrociepłowni przemysłowych? — zastanawia się Radosław Łukaszczuk.