PGE, czyli największa firma energetyczna w kraju, zaskoczyła rynek gigantyczną stratą, ale na szczęście papierową. Chodzi o odpis księgowy, wynikający z przeszacowania wartości aktywów. PGE zdecydowała się obniżyć ich wartość w księgach aż o 8,8 mld zł, co przełoży się na zmniejszenie wyniku netto o 7,1 mld zł.
W efekcie strata netto wyniesie 5 mld zł (rok wcześniej — 2,5 mld zł zysku netto). Decyzję o odpisie energetyczny gigant podjął w momencie, kiedy negocjacje wokół sposobów na uratowanie polskiego sektora węglowego są w największym ogniu. Nowa Kompania Węglowa, czyli twór, który ma zastąpić bankrutującą Kompanię Węglową, powinna powstać do końca września (termin już wielokrotnie przesuwano). Chętnych na jej dokapitalizowanie kwotą 1,5 mld zł nie ma. A naturalnymi kandydatami są tu państwowe firmy energetyczne. Nie są jednak chętne do angażowania się w ryzykowną inwestycję.
— Odpis o takiej skali można hipotetycznie interpretować jako próbę przekonania ministerstwa skarbu do zmniejszenia presji na PGE w kwestii dofinansowania kopalni. Nie zmienia to jednak faktu, że przesłanki do dokonania odpisu są przekonujące — ceny uprawnień do emisji CO 2 rosną, a kontrakty futures na dostawy energii zniżkują — zauważa Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK. Nie można też wykluczyć dalszych odpisów, gdyby warunki rynkowe się jeszcze pogorszyły.
— Aktywa PGE w węglu brunatnym były warte około22 mld zł przed odpisem, z czego około 6 mld zł to nowy blok w Bełchatowie. To daje jeszcze pole do odpisów na kilka miliardów złotych, gdyby zaszły odpowiednie przesłanki — uważa Paweł Puchalski. Wielkie europejskie koncerny energetyczne, np. GdF, E.ON. i RWE, już w zeszłym roku dokonały odpisów wartości aktywów. Dla przykładu, w przypadku GdF było to 15 mld EUR, które koncern objaśniał wówczas „rosnącym wsparciem dla odnawialnych źródeł energii, przez które konwencjonalne źródła energii są na straconej pozycji”. Wśród polskich firm na odpisy zdecydowały się już Tauron i Energa. Ale jest pole do dalszych manewrów księgowych.
— Prognozowanie ewentualnych odpisów dla pozostałych firm energetycznych jest trudne, bo każda z nich odmiennie reaguje np. na zmiany na rynku CO 2 [mają różne pule darmowych uprawnień, strategie zakupu etc. — red.]. Można jednak przypuszczać, że Enea ma dość komfortową sytuację, a Energa ma już za sobą odpis na elektrownię w Ostrołęce. Tauron mógłby jeszcze hipotetycznie zrobić odpis, na około 1,5 mld zł, a ZE PAK jest najbardziej eksponowany na takie ryzyko — twierdzi Paweł Puchalski.
JSW też odpisuje
Na aktualizację wartości jednej z kopalni, KWK Krupiński, zdecydowała się wczoraj Jastrzębska Spółka Węglowa. Spadające ceny węgla i nadpodaż tego surowca na rynku skłoniły zarząd do zmniejszenia jej wyceny o 211,2 mln zł. Krupiński to kopalnia, którą JSW chce sprzedać i na pewno nie będzie już w nią inwestować. Zarząd szacuje, że bez inwestycji zakład będzie mógł pracować jeszcze dwa lata. Potem, jeśli nie znajdzie się inwestor, kopalnia zostanie zamknięta.