PGNiG finiszuje

Anna Bytniewska
16-06-2005, 00:00

Spółka jest bliska rozstrzygnięcia przetargu na tzw. dostawy spotowe. Na werdykt może wpłynąć zagubienie rosyjskiego gazu na Ukrainie.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) już od 1 lipca powinno realizować półtoraroczny kontrakt na dostawy spotowe (natychmiastowe) 3,4 mld m sześc. gazu. Poprzedni się kończy. Nowy pozwoli w ponad 20 proc. zdywersyfikować źródła zaopatrzenia Polski w to paliwo.

Na razie jednak nowy dostawca nie został wyłoniony. Dotychczas była nim spółka RosUkr- Energo, założona przez Gazprombank i Raiffeisen Zentrallbank Osterreich. Przejęła ona prawa do niego od węgierskiego Euralu TG, posądzanego o mafijne powiązania.

Prawda czy nie

PGNiG zapewnia, że komisja przetargowa finalizuje prace.

— Możliwe, że w ciągu tygodnia zostanie wyłoniony nowy dostawca. Szczegółów postępowania przetargowego nie mogę ujawnić — mówi Małgorzata Przybylska, rzecznik PGNiG.

Ze źródeł zbliżonych do dostawców udało nam się dowiedzieć, że z dziewięciu firm, które złożyły oferty, komisja przetargowa wyłoniła trzy. Są to: ukraiński operator gazowy NAK Naftogaz Ukrainy, RosUkrEnergo oraz IKB Wiedeń, który dostarczał gaz dla PGNiG w 2001 r. Spośród nich miałby być wybrany dostawca. Przedstawiciele PGNiG powiedzieli nam, że „informacje te są częściowo prawdziwe”, ale odmówili podania konkretów.

Zarządowi PGNiG, kierowanemu przez Marka Kossowskiego, zależało, żeby bezpośrednim dostawcą tańszego środkowoazjatyckiego gazu był ukraiński operator NAK. Do tej pory starania PGNiG nie przynosiły jednak rezultatów. Polska firma musiała korzystać z usług pośrednika, jakim byli Eural i RosUkrEnergo — spółki współpracujące z Gazpromem. Warto zwrócić uwagę, że dokładnie w czasie, gdy PGNiG finalizuje przetarg na dostawcę spotowego, Gazprom rozpoczął poszukiwania na Ukrainie 7,8 mld m sześc. gazu. Był on przeznaczony dla zachodniej Europy, ale rzekomo tam nie dotarł. Rząd ukraiński, straszony przez Gazprom drastycznymi podwyżkami cen gazu, powołał specjalną komisję z udziałem służb specjalnych, by odnaleźć zgubę giganta. W tym czasie nasz informator twierdził, że RosUkrEnergo nie dysponuje w związku z tym fizycznie gazem, podobnie jak IKB, chociaż obie firmy mają go na papierze.

Spiskowa teoria?

— Na placu boju pozostanie więc ukraiński NAK, który zaproponuje PGNiG cenę 160 USD za 1000 m sześc. Jest mało realne, by PGNiG ją zaakceptowało — dodaje nasz rozmówca.

Jego zdaniem, NAK zaproponować może tak wysoką cenę w obliczu dyktatu Gazpromu, by z twarzą wycofać się z próby bezpośredniej współpracy z Polską. Współpracy, która może naruszyć interesy rosyjskiego giganta.

Wczoraj nagle okazało się, że Gazprom znalazł rzekomo zagubiony gaz. Wkrótce się okaże, jakie to ma znaczenie dla wyniku przetargu rozstrzyganego właśnie przez PGNiG.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / PGNiG finiszuje