PGNiG ma apetyt na niszowy rynek

Anna Bytniewska
opublikowano: 19-02-2011, 00:00

Potentat zrobił pierwszy krok. Niszowy rynek LNG należał dotychczas do prywatnych graczy.

Niezależni dystrybutorzy gazu spodziewali się takiego scenariusza wydarzeń

Potentat zrobił pierwszy krok. Niszowy rynek LNG należał dotychczas do prywatnych graczy.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG), które ma 98-procentowy udział w rynku gazu w Polsce, zamierza wejść w niszę, w której dotychczas działali niezależni dystrybutorzy gazu, tacy jak KRI czy CP Energia. Dzięki jej wykorzystaniu szybko i przy minimalnym ryzyku finansowym zdobywali odbiorców gazu.

Mazury na początek

Ta nisza to gazyfikacja głównie tzw. białych plam na mapie gazowej Polski przy wykorzystaniu LNG (skroplony gaz ziemny). Dostarcza się go cysternami do odbiorcy i za pomocą zainstalowanej u niego instalacji regazyfikuje się paliwo.

PGNiG podjęło już pierwsze działania na tym rynku. Start ułatwia mu posiadanie jednego z nielicznych w Polsce zakładów wytwarzających m.in. LNG (w Odolanowie).

— Obecnie przestawiamy odbiorców z Pisza, Ełku, Suwałk i Olecka z zasilania mieszanką propan-butan — powietrze na LNG. Skroplony gaz ziemny jest bardziej konkurencyjny, a my chcemy być konkurencyjni — mówi Radosław Dudziński, wiceprezes PGNiG.

Koszty tej operacji będą niewielkie.

— Nie poniesiemy kosztów wynikających z taryfy za przesył gazu siecią. Zaoszczędzone w ten sposób kwoty zostaną wydane na transport LNG oraz zainwestowane w instalacje do regazyfikacji i zbiorniki LNG — mówi Radosław Dudziński.

Tzw. wejście smoka na rynek LNG PGNiG chce wykonać po uruchomieniu terminalu LNG w Świnoujściu, czyli w połowie 2014 r. Gazoport będzie miał infrastrukturę do przeładunku LNG, co umożliwi jego zakup mniejszym dystrybutorom, ale także PGNiG.

Spółka Polskie LNG, odpowiedzialna za budowę terminalu, zarezerwowała już 2 proc. jego zdolności przeładunkowej, wynoszącej 5 mld m sześc. rocznie, na potrzeby handlu ziemnym gazem ciekłym. Co ciekawe — zainteresowanie zgłosiło jedynie PGNiG.

— Procedura obejmowała 95 tys. ton rocznie (114 mln m sześc.). Z tej puli PGNiG zarezerwowało 30 tys. ton. Pozostała część nie jest jeszcze zagospodarowana — mówił w ubiegłym roku "PB", Zbigniew Rapciak, prezes Polskiego LNG.

Własne źródła spokoju

Szefowie CP Energii, która łączy się z KRI, innym dystrybutorem gazu, nie obawiają się wejścia PGNiG w segment LNG. Spodziewali się takiego scenariusza wydarzeń.

— Łącznie z KRI będziemy wkrótce dysponować ponad 20 instalacjami do regazyfikacji LNG. PGNiG dopiero zaczyna działać na tym polu. Mamy też własne źródła zaopatrzenia w LNG, a kolejnym będzie terminal w Świnoujściu i fabryka LNG, którą budujemy w okolicach Kaliningradu dla Gasoilu, spółki Gazpromu. Mamy nadzieję na współpracę z PGNiG w zakresie zakupu LNG z terminalu w Świnoujściu, a dywersyfikacja źródeł zaopatrzenia uniezależni nas od PGNiG — mówi Jarosław Patyk, wiceprezes CP Energii.

Jego zdaniem, na tym rynku, na którym można ulokować około 3 mld m sześc. LNG, wystarczy miejsca dla kilku podmiotów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy