PGNiG intensywnie pracuje nad rozwiązaniem kryzysu z obligatariuszami. Niewykluczone, że zdecyduje się na wykup papierów.
W ciągu 7-10 dni okaże się, czy PGNiG przygotuje nową ofertę dla obligatariuszy czy też wybierze inne rozwiązanie. Kilka dni temu wierzyciele odrzucili propozycję gazowej spółki. Chodziło o usunięcie z dokumentacji emisyjnej opcji przedterminowego wykupu papierów (opcja put) w zamian za premię wysokości 115 punktów bazowych. Jaka jest nowa oferta?
Marek Kossowski, szef gazowego monopolisty, woli nie mówić o szczegółach, ale zapewnia, że ma klika możliwości rozwiązania problemu.
— Jedną z nich może być wcześniejszy wykup, ale w grę wchodzą też inne opcje. Z pomocą JP Morgan prowadzimy konsultacje z obligatariuszami. Chodzi o to, aby wypracować rozwiązanie, które będzie optymalne dla firmy, a nie będzie godziło w interesy obligatariuszy — mówi Marek Kossowski.
Nieoficjalnie wiadomo, że do firmy zgłaszają się podmioty oferujące PGNiG wykup obligacji z premią 2,5-proc. liczoną od 700 mln EUR, czyli nominalnej wartości emisji. Zdaniem wielu ekspertów — to atrakcyjna propozycja.
— Obligacje są dla nas bardzo drogim instrumentem finansowania. Wiemy już, że emisja była za duża o 300-400 mln EUR. Tłumaczenie, że środki z niej miały być przeznaczone na budowę gazociągu Baltic Pipe, nie ma uzasadnienia. W chwili emisji Baltic Pipe był jedynie kreską na mapach. Ponadto ówczesny zarząd PGNiG, godząc się na emisję obligacji z opcją przedterminowego wykupu w sytuacji, kiedy firmie groziła utrata płynności, podjął nieuzasadnione ryzyko — twierdzi Marek Kossowski.
Zarząd PGNiG nie wpadł jednak w panikę po tym, jak agencja Standard & Poor’s umieściła ich spółkę na liście obserwacyjnej.
— Po niekorzystnym dla nas wyniku głosowania obligatariuszy reakcje agencji mogły być różne, łącznie z obniżeniem oceny. Tak się nie stało. Postanowiono jednak obserwować nasze dalsze poczynania. To nic nadzwyczajnego. Obligatariusze powinni mieć natomiast na uwadze to, że kupili papiery firmy, która ma mocną pozycję i silne poparcie rządu — podkreśla Marek Kossowski.
Jego zdaniem, złe nastawienie części obligatariuszy do ostatniej propozycji PGNiG nie jest niespodzianką.
— Ogromna większość obligatariuszy poparła naszą propozycję. Zabrakło tylko 3 proc. głosów. Jest jednak grupa bezwzględnie wykorzystująca takie sytuacje. Jasne było przecież, że agencje ratingowe są zainteresowane usunięciem z warunków emisji tzw. cyngla ratingowego. To okazja do spekulacji. I nie chodzi tu tylko o wynegocjowanie od nas jak największej premii. Pojawiła się też kwestia sprawdzenia zapisów dotyczących restrukturyzacji spółki. Szybko znalazły się firmy prawnicze gotowe wykonać taką usługę — oczywiście nie za darmo. Takie są realia rynku i musimy się z nimi liczyć — mówi Marek Kossowski.
Prezes PGNiG nie wyklucza także, że komuś zależy na przyspieszeniu prywatyzacji spółki i przejęciu jej aktywów po zaniżonej cenie.