Wygląda na to, że rynek był przygotowany na wyniki PGNiG. Kurs prawie nie zareagował, choć gazowy gigant pokazał imponujący kwartalny zysk netto — wyniósł 2,18 mld zł (choć konsensus mówił o 2,4 mld zł). Taki wynik to efekt podpisania w listopadzie aneksu do kontraktu jamalskiego, w wyniku którego PGNiG uzyskało od Gazpromu niższe ceny zakupu gazu. Dodało to 3 mld zł do wyniku EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację). Oczyszczenie wyniku z tych 3 mld zł pokazuje jednak, że na samym obrocie i magazynowaniu firma nadal jest jednak na minusie (około minus 900 mln zł).
— Może w tym roku osiągniemy w tym segmencie wynik w okolicach zera lub lekko dodatni. Zależy to od kursów walutowych — mówi Radosław Dudziński, wiceprezes PGNiG. Rentowności na handlu spodziewa się też w tym roku Maciej Hebda, analityk Espirito Santo. Choć pewności nie ma.
— Spółka nie ujawnia cen uzyskanych w negocjacjach z Gazpromem. To utrudnia prognozowanie — wyjaśnia Maciej Hebda. Wiadomo jednak na pewno, że z dodatkowymi 3 mld zł gotówki PGNiG ma o wiele większe zdolności do finansowania inwestycji. A te będą potężne. Budżet inwestycyjny opiewa na 5 mld zł, z czego 2,5 mld zł zasili poszukiwania i wydobycie. Na projekty łupkowe firma przeznaczy w tym roku 500- -600 mln zł. O ewentualnej dywidendzie zarząd myśli z niechęcią. Mimo że miałby się czym dzielić — łącznie firma zarobiła w zeszłym roku 1,92 mld zł.
„Zarząd podjął decyzję, że zarekomenduje przeznaczenie zysku na zwiększenie kapitału zapasowego” — napisał zarząd w komunikacie. Niewykluczone, że w tym roku wpłynie też do firmy gotówka z oferty publicznej zależnego Exalo Drilling (dawniej PGNiG Poszukiwania).
— W ciągu kilkunastu dni podejmiemy decyzje w sprawie struktury oferty — deklaruje Grażyna Piotrowska-Oliwa, prezes firmy.
Wcześniej zarząd sygnalizował, że wiertnicza grupa potrzebuje na rozwój ok. 1-1,2 mld zł, a PGNiG zależy na zachowaniu kontroli, co oznaczałoby, że mógłby sprzedać część papierów.