Phishing zbiera żniwa (RAPORT)

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2013-07-22 10:58

Oprócz klientów banków, coraz częściej ofiarami są użytkownicy portali społecznościowych i aukcyjnych.

W ciągu ostatniego roku ponad 37 mln internautów na świecie zetknęło się z różnymi formami ataku phishing. To oznacza, że liczba prób kradzieży danych w ten sposób zwiększyła się w ciągu roku o 87 proc. – wynika z szacunków firmy Deloitte. Zdaniem ekspertów tej firmy doradczej zmienią się także cele ataków. Nie są już nimi tylko klienci banków i innych instytucji finansowych, ale także użytkownicy portali aukcyjnych i społecznościowych.

Najgłośniejszym przypadkiem phishingu w Polsce w ostatnich miesiącach była próba wyłudzania danych, niezbędnych do zalogowania na e-konto od klientów PKO BP. Nie została ona zbyt staranie przygotowana i widać było, że jej ofiarami miały paść osoby, które nie czytają dokładnie otrzymywanych maili. Ale w ubiegłym roku celami ataków stali się kilkukrotnie użytkownicy największego polskiego portalu aukcyjnego Allegro oraz polskiego Facebooka. Co ciekawe phisherzy atakują najróżniejsze cele: od graczy gier on-line po klientów sieci McDonald.

- Istota phishingu nie zmieniła się od początku istnienia tego zjawiska. Jedynie metody działania oszustów stają się coraz bardziej wyrafinowane, a próby ataku coraz częściej dotyczą także właścicieli smartfonów i użytkowników aplikacji mobilnych. W najbliższej przyszłości nie należy spodziewać się zmniejszenia skali tego rodzaju przestępstw, a wręcz jego nasilenia  – twierdzi Piotr Szeptyński, menadżer w dziale zarządzania ryzykiem w Deloitte. 

Potwierdzają to opublikowane kilka tygodnie temu badania firmy Kaspersky Lab. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy oszuści atakowali dziennie średnio 102 tys. osób. Prób oszustwa najczęściej dokonywano w Rosji, USA, Indiach, Wietnamie oraz Wielkiej Brytanii, a największa liczba zaatakowanych użytkowników to mieszkańcy Wietnamu, Stanów Zjednoczonych, Indii oraz Niemiec.

Według ekspertów Deloitte firmy i ich klienci zbyt często są niesłusznie przekonani o skuteczności stosowanych zabezpieczeń. Według nich takie zabezpieczenia jak dwuskładnikowe uwierzytelnianie, kody SMS, karty zdrapki i szyfrowane połączenie są wystarczające, by uchronić się przed udanym atakiem.

- Tak nie jest. Szkodliwe oprogramowanie tworzone jest pod konkretne potrzeby, co świadczy o tym, że jego skuteczność jest wysoka, a przestępcom opłaca się angażować wykwalifikowanych programistów w jego tworzenie” - uważa Piotr Szeptyński.

Dodatkowo ofiarom często wystarcza prosta informacja (np. nazwa jego stanowiska, imię i nazwisko znajomego, nazwa miasta zamieszkania), by dać się przekonać o „autentyczności” wiadomości. Dane te użytkownicy zamieszczają w portalach społecznościowych takich jak Facebook czy LinkedIn, a niewłaściwe ustawienia dotyczące ochrony prywatności sprawiają, że cyberprzestępcy w szybki sposób docierają do potrzebnych im informacji i wykorzystują je następnie przeciwko swoim ofiarom.