Phoenix-EVENT. Europa ma inżynierów, ale brakuje jej odwagi

Partnerem publikacji jest Phoenix Systems
opublikowano: 2026-09-18 11:27
zaktualizowano: 2026-09-18 13:13

Czy Europa może odzyskać kontrolę nad technologią, skoro finansuje innowacje, lecz rozwiązania kupuje w USA i Chinach? Uczestnicy pierwszego Phoenix-EVENT przekonywali, że o suwerenności zdecydują popyt, kapitał i tempo działania.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Pierwsza edycja Phoenix-EVENT, która odbyła się 15 września w Warszawie, połączyła rozmowy o inteligentnych licznikach, komputerach pracujących na orbicie i pojazdach bezzałogowych. Wszystkie wystąpienia i dyskusje prowadziły do zasadniczego pytania: czy Europa umie jeszcze tworzyć i kontrolować technologie istotne dla własnej gospodarki i bezpieczeństwa?

– Zaprosiliśmy firmy technologiczne, przedstawicieli administracji, energetyki i wojska, a także producentów półprzewodników. Zależało nam na debacie ludzi, którzy patrzą na te same wyzwania z różnych perspektyw – mówił Paweł Pisarczyk, prezes Phoenix Systems.

Tak powstało wydarzenie, które pokazało związki między polityką przemysłową a rozwojem internetu rzeczy, chmury, technologii kosmicznych i bezzałogowców. Honorowy patronat objęło Ministerstwo Cyfryzacji.

Niczym refren powracało słowo „suwerenność”. Nie oznaczało ono jednak tu odcięcia Europy od świata, lecz możliwość wyboru dostawców i infrastruktury oraz zachowania kontroli nad rozwiązaniami ważnymi dla gospodarki i bezpieczeństwa.

Dobre pomysły potrzebują cierpliwego kapitału

Forum miało wyraźnie międzynarodowy charakter, dzięki czemu dyskusja nie ograniczała się do polskiej perspektywy. Swoje doświadczenia prezentowali m.in. przedstawiciele holenderskiej Axelera AI – pięcioletniej spółki deep tech, która pozyskała już ok. 500 mln EUR finansowania – oraz Reply, międzynarodowej grupy technologicznej z siedzibą we Włoszech i rocznymi przychodami sięgającymi 2,5 mld EUR.

– Obecność przedstawicieli tych organizacji pozwalała spojrzeć na europejską suwerenność technologiczną również z perspektywy przedsiębiorstw działających na globalnym rynku – podkreślała Kaja Swat, wiceprezes Phoenix Systems.

Pierwsza debata, moderowana przez Pawła Pisarczyka, dotyczyła wpływu strategii rządowych na europejski krajobraz technologiczny. Europa ma świetnych inżynierów, uczelnie i programy wsparcia. Gorzej radzi sobie z przeprowadzeniem technologii z laboratorium na rynek i tworzeniem popytu na własne rozwiązania.

Marta Ostroumoff, dyrektor finansowa Axelera AI, zwróciła uwagę na paradoks: Europa finansuje innowacje, po czym kupuje technologie ze USA i Chin. Firmy szukają komercjalizacji za oceanem, gdzie państwo i rynek są gotowe podjąć większe ryzyko. Stary Kontynent sprawnie ustanawia regulacje, lecz wciąż nie zbudował równie silnych kompetencji przemysłowych.

Głębokie technologie nie pasują do opowieści o przedsięwzięciu, które powstaje błyskawicznie, a po kilku kwartałach przynosi zyski. Ich rozwój trwa latami, pochłania wielkie fundusze i długo nie daje pewności sukcesu.

Jacek Mandas, wiceprezes Creotech Instruments, pokazał cenę zachowania kontroli. Jego firma mogła sięgnąć po amerykański kapitał i rosnąć szybciej. Wybrała wolniejszy rozwój, pozostawienie centrum decyzyjnego w Polsce i wejście na warszawską giełdę. To istotne, ponieważ spółki przez lata wspierane pieniędzmi europejskich podatników bywają później przejmowane przez inwestorów spoza naszego kontynentu. Europa płaci za narodziny technologii, lecz nie korzysta w pełni z jej dojrzałości.

Płk dr inż. Rafał Borek z Polskiej Agencji Kosmicznej przeniósł rozmowę na orbitę. Własne konstelacje satelitów służących łączności i obserwacji Ziemi uznał za warunek autonomii w transporcie, komunikacji i bezpieczeństwie. Systemy te i tak znajdą się nad naszymi głowami. Pytanie brzmi, kto będzie nimi zarządzał.

Program publiczny pomaga rozpocząć prace. Później potrzebne są cierpliwy kapitał, szybkie decyzje oraz państwo, które oprócz regulowania i rozdawania grantów stanie się wymagającym klientem europejskich firm.

Wolność zaczyna się w liczniku

– Jeżeli chcemy budować firmy o wielkiej wartości, musimy być gotowi wcześniej przeznaczyć znaczne fundusze na rozwój technologii. Mówimy o latach pracy i setkach milionów złotych, a nie o projekcie, który szybko powstanie i od razu zacznie zarabiać – uważa wiceprezes Kaja Swat.

Prowadząc kolejny panel, osadziła suwerenność na poziomie urządzeń działających w domach, fabrykach i sieciach energetycznych. Uczestnicy tej debaty wskazywali, gdzie przetwarzane są dane, kto ma do nich dostęp oraz czy można zmienić dostawcę bez przebudowy całego systemu.

Dominik Wasiluk z Centralnego Ośrodka Informatyki skupił się na IPCEI Cloud i połączeniu chmury z przetwarzaniem brzegowym. Europa przegrała wyścig o scentralizowaną chmurę. Może za to odegrać ważną rolę tam, gdzie obliczenia wykonuje się blisko urządzeń. Inaczej europejskie firmy będą posiadać sprzęt faktycznie kontrolowany przez oprogramowanie spoza Unii.

Maurizio Griva z firmy Reply ostrzegał przed uzależnieniem od jednego dostawcy. Licencje największych firm chmurowych podlegają amerykańskiej jurysdykcji, dlatego europejskie dane mogą znaleźć się w zasięgu działania obcego państwa. Banki już dostrzegają to ryzyko. Mniejsza uwaga, którą światowi dostawcy poświęcają przetwarzaniu brzegowemu, otwiera przestrzeń dla firm z Polski i Europy.

Dr Mariusz Jurczyk, prezes Tauron Dystrybucja Pomiary, podał przykład inteligentnych liczników. Liczą, filtrują i przekazują dane, stając się komputerami na krawędzi sieci. Operator musi zadbać o wydajność i cyberbezpieczeństwo systemu, nie uzależniając jego rozwoju od zamkniętych rozwiązań.

W liczniku abstrakcyjna suwerenność staje się konkretna. Zależy od tego, kto napisał oprogramowanie, kto widzi dane i co się stanie po zmianie dostawcy. Marek Białowąs, dyrektor ds. technologii i wiceprezes Phoenix Systems, tłumaczył, jak to się ma do jego spółki. Rozwija ona Phoenix-RTOS – polski system operacyjny czasu rzeczywistego przeznaczony dla internetu rzeczy. Menedżer porównał go do Androida dla IoT. Dawny telefon służył przede wszystkim do rozmów. System operacyjny zmienił go w urządzenie, którego możliwości rozszerzają aplikacje. Podobną drogę przechodzą teraz inne sprzęty. Licznik może stać się asystentem energetycznym, a dron – robotem realizującym coraz bardziej złożone zadania. O ich wartości coraz częściej decyduje kod.

Jeden dron, dwa zastosowania

Trzeci panel dotyczył pojazdów bezzałogowych jako technologii podwójnego zastosowania. Dyskusję prowadziła Joanna Wieczorek, doradczyni Drone Alliance Europe oraz ekspertka prawa lotniczego i dronowego. Uczestniczyli w niej m.in. Roman Ignasiak, prezes Mieleckich Zakładów Lotniczych, Igor Skawiński, prezes FlyFocus, oraz dr Jacek Kosiec, wiceprezes Creotech Geo.

Wojna w Ukrainie pokazała znaczenie bezzałogowców w rozpoznaniu, ataku i logistyce. Import gotowych urządzeń może szybko uzupełnić braki, lecz nie tworzy niezależności. Ta wymaga własnego łańcucha obejmującego sprzęt, oprogramowanie, produkcję, serwis oraz przepisy nadążające za rozwojem maszyn.

Budowanie tego łańcucha wyłącznie dla wojska byłoby krótkowzroczne. Te same konstrukcje mogą kontrolować infrastrukturę i granice, wspierać energetykę, rolnictwo lub akcje ratownicze. Rynek cywilny zapewnia skalę i uwalnia branżę od krótkich serii wojskowych zamówień. Dual-use staje się modelem rozwoju przemysłu przydatnego w czasie pokoju i zagrożenia.

Praktycznym uzupełnieniem debaty była prezentacja Phoenix-PILOT, rozwiązania określanego jako mózg autonomicznych pojazdów bezzałogowych. Uczestnicy poznali także Phoenix-SAT, wydajny komputer przeznaczony do pracy na niskiej orbicie, oraz SensorBox – uniwersalny komputer Edge-IoT dla Przemysłu 4.0. W strefie EXPO rozwiązania, o których wcześniej rozmawiano ze sceny, można było zobaczyć z bliska.

Od konferencji do europejskiego forum

Pierwszy Phoenix-EVENT nie przyniósł prostej recepty na technologiczną niezależność Europy. Pokazał za to, że jej elementy są ze sobą ściśle połączone. Bez długoterminowego finansowania obiecujący projekt nie stanie się produktem. Bez popytu ze strony państwa i dużych firm produkt może nie zdobyć rynku. Bez własnego oprogramowania nawet właściciel urządzenia pozostaje zależny od zewnętrznego dostawcy. A bez cywilnych zastosowań technologia rozwijana dla obronności może nie osiągnąć odpowiedniej skali.

Na koniec rozmowy o suwerenności ustąpiły miejsca muzyce. Dorota Miśkiewicz wykonała program „Bons amigos” z Markiem Napiórkowskim, Robertem Kubiszynem i Pawłem Dobrowolskim. Lżejszy finał przypominał, że technologia nie jest osobnym światem zarezerwowanym dla inżynierów.

Phoenix Systems chce, aby warszawskie spotkanie odbywało się co roku i z czasem stało się europejskim forum deep techu. Ambicja jest duża, ale współgra z najważniejszym wnioskiem konferencji. Europa nie cierpi na brak wiedzy ani talentów. Potrzebuje cierpliwości do wieloletnich projektów i niecierpliwości w podejmowaniu decyzji. Bez jednego i drugiego nadal będzie tworzyć dobre pomysły, na których najwięcej zarobi ktoś inny.