PHS: niech państwo ma 25 proc. akcji

Katarzyna Jaźwińska
01-07-2003, 00:00

Przedstawiciele PHS liczą, że Skarb Państwa zachowa przynajmniej 25 proc. akcji koncernu. Resort skarbu nie wyklucza takiej możliwości. Dla potencjalnych inwestorów taki warunek może być niemiłą niespodzianką.

Gra o prywatyzację Polskich Hut Stali (PHS) trwa. Do środy do 16.00 inwestorzy mają złożyć poprawione oferty. W przetargu uczestniczą US Steel i LNM Holdings. Wczoraj wprawdzie wygasła ważność oferty amerykańskiej, John H. Goodish, wiceprezes firmy, zapewnia jednak, że US Steel przedłuży termin — prawdopodobnie do końca lipca.

Na wczorajszym kongresie SLD Jerzy Hausner, wicepremier, minister gospodarki i pracy, obiecał, że w tym miesiącu koncern zostanie sprywatyzowany. Może się jednak okazać, że zmienione zostaną wstępne warunki prywatyzacji. Zarząd PHS apeluje bowiem do polskich władz, by Skarb Państwa pozostawił sobie część udziałów w spółce.

— Hutnictwo jest jedną ze strategicznych gałęzi gospodarki, dlatego też zależy nam, by Skarb Państwa zachował przynajmniej 25 proc. akcji PHS — mówi Andrzej Krzyształowski, rzecznik PHS.

Wykupienie przez inwestora walorów firmy należących do Skarbu Państwa to trzeci etap prywatyzacji.

— Kwestie te ustalimy w negocjacjach, już po wyborze jednego z potencjalnych inwestorów. Pozostawienie części akcji PHS może być uzasadnione, bo konieczna jest kontrola wywiązywania się spółki i jej przyszłego inwestora z wykonania porozumienia polskiego rządu z Unią Europejską. Dziś trudno jednak przesądzać, czy wybierzemy ten czy jakiś inny wariant kontroli — mówi Andrzej Szarawarski.

Jeśli SP pozostawi sobie jedną czwartą walorów PHS, wówczas inwestor raczej nie będzie już musiał kupować od niego akcji. PHS będzie tańszy, ale niewiele. Dziś trudno przewidzieć, jak inwestorzy zareagują na możliwość pozostania w spółce Skarbu Państwa. Raczej nie będą zadowoleni. John H. Goodish mówił wcześniej „PB”, że docelowo Amerykanie chcą dysponować 100 proc. walorów PHS.

PHS ma też inne oczekiwania wobec przyszłego właściciela.

— Ważne jest, by w ofercie inwestor zagwarantował nam pozycję spółki strategicznej w regionie Europy Środkowej i Wschodniej — dodaje Andrzej Krzyształowski.

Nieoficjalnie wiadomo, że takie pisemne gwarancje są ważne, ponieważ przedstawiciele hutnictwa obawiają się, że PHS zostanie dostawcą półwyrobów czy to do należącej do USS spółki w Koszycach, czy też do firm Ispatu z grupy LNM. Obaj inwestorzy deklarują, że po prywatyzacji PHS skupi się na krajowych dostawach, głównie dla motoryzacji i AGD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / PHS: niech państwo ma 25 proc. akcji