Piankowy problem BASF dotarł nad Wisłę

W zakładach koncernu omyłkowo użyto rakotwórczej substancji do produkcji materiału na piankę poliuretanową. Skutki dotknęły także firm w Polsce

Zakładom BASF w Ludwigshafen, gdzie powstaje m.in. TDI, czyli surowiec, z którego wytwarza się piankę poliuretanową, przydarzył się błąd technologiczny. W okresie od 25 sierpnia do 29 września do jego produkcji użyto rakotwórczej substancji — 1,4-dichlorobenzenu (DCB). W efekcie powstało około 7,5 tys. ton wadliwego TDI, które następnie zostało wysłane do kontrahentów BASF. Trafiło do około 50 firm, głównie w Europie, ale także na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Zanim producent zorientował się, co się stało, feralny surowiec w co najmniej jednej czwartej (według innych źródeł w jednej trzeciej) został już przerobiony. Zrobiona z niego pianka posłużyła do stworzenia różnych towarów codziennego użytku. Według danych z raportu rocznego BASF za 2016 r., 40 proc. jego TDI służy do produkcji materacy, kolejne 40 proc. — mebli tapicerowanych, a pozostałe 20 proc. — innych produktów, takich jak elementy samochodów (np. fotele, wykładziny wnęk) obuwie czy odzież.

Zobacz więcej

PODEJRZANE MEBLE: IKEA zapewnia, że w Polsce w jej sklepach nie było materacy wyprodukowanych z wadliwego surowca z zakładów BASF. Wstrzymano natomiast sprzedaż części mebli tapicerowanych, których mógł dotyczyć ten problem. Fot. Bloomberg

Francuskie zakłady

Omyłkę wykryto dopiero na początku października i wtedy niemiecki koncern chemiczny wydał oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Poinformował m.in., że wstrzymał dostawy TDI, które powstało z użyciem potencjalnie niebezpiecznego dla ludzi i środowiska DCB. Producenci pianki, do których wcześniej trafił feralny surowiec i którzy zdążyli go przerobić, poinformowali o problemie odbiorców. 9 października wstrzymano produkcję m.in. w kilku francuskich zakładach wytwarzających materace, w szczególności w fabrykach należących do Adova Group.

— Informację o problemie otrzymaliśmy od organizacji konsumenckiej we Francji i postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda sytuacja w Polsce. Okazało się, że skażone produkty trafiły również na nasz rynek — mówi Klaudia Anioł, prezes fundacji Instytut Ochrony Praw Konsumentów.

Belgijska grupa

Kłopot z tego powodu miał m.in. producent mebli — należąca do belgijskiej grupy spółka ROM z Oleśnicy (wcześniej funkcjonująca pod nazwą Aida). Jej dyrekcja poinformowała nas, że w pierwszej połowie zeszłego miesiąca otrzymała od europejskich dostawców pianki — firm Recticel, Carpenter i Kabelwerk — pisma, z których wynikało, że dostarczony przez nie surowiec powstał właśnie z wadliwego TDI z zakładów BASF. W tej sytuacji dolnośląska fabryka zdecydowała się wstrzymać nie tylko produkcję, ale także wysyłkę gotowych mebli. Jak opisywał lokalny tygodnik „Panorama Oleśnicka”, ciężarówki z produktami firmy ROM zostały nagle zawrócone na granicy, a załoga — wysłana na przymusowy, jednodniowy urlop. Następnego dnia pracownikom polecono rozebrać fotele i kanapy, żeby wypruć piankę, której użyto do ich wykonania. 12 października do przedsiębiorstwa trafiło oświadczenie koncernu BASF. Jego przedstawiciele zapewniali, że produkty, które powstały na bazie feralnego TDI, nie stwarzają żadnego zagrożenia zdrowotnego dla ludzi. Kolejnego dnia tę opinię w piśmie do firmy ROM potwierdziło też Niemieckie Zrzeszenie Producentów Mebli Tapicerowanych. Mimo to szefostwo spółki zdecydowało, że bloki pianki odeśle z powrotem do dostawców (surowiec miał być następnie odkupiony przez BASF). Dolnośląski wytwórca mebli postarał się też o dostawy pianki z innych źródeł i dopiero na jej bazie wznowił produkcję.

Szwedzkie sklepy

Mniej więcej w tym samym czasie szwajcarski dziennik „Tages-Anzeiger” poinformował, że szwedzka sieć IKEA usunęła ze swoich sklepów w sześciu krajach: Belgii, Danii, Francji, Holandii, Norwegii i Szwecji, kilka typów materacy. Chodziło o produkty oferowane pod nazwami Hafslo, Hövag, Hyllestad, Matrand, Morgendal oraz Myrbacka. I w tym przypadku powodem miało być to, że powstały z pianki stworzonej z TDI, które w krytycznym okresie wyprodukowała fabryka BASF w Ludwigshafen. Okazuje się, że ten sam problem dosięgnął także polskiej sieci IKEA. Paulina Nesteruk z biura prasowego firmy przyznaje, że w tej sprawie rozpoczęto dochodzenie.

— Pierwsze wnioski wskazują, że dotyczy to ograniczonej liczby produktów z naszego asortymentu materacy i mebli tapicerowanych, z których część była dostępna w sprzedaży w Polsce. Bezpieczeństwo i jakość produktów są dla nas najważniejsze — dlatego wstrzymaliśmy sprzedaż — zapewnia Paulina Nesteruk. Zaznacza, że choć 13 października IKEA również otrzymała od BASF i kilku firm z branży meblarskiej informację, że awaria nie spowodowała bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia, zachowuje środki ostrożności i nadal bada sprawę. IKEA nie odpowiedziała nam jednak na kilka innych pytań. Nie dowiedzieliśmy się, czy klienci, którzy kupili produkty przed wycofaniem ze sprzedaży, zostali poinformowani, że do ich wyprodukowania została użyta rakotwórcza substancja. Firma nie wyjaśniła również, czy podjęła kroki prawne wobec dostawców artykułów, które zdecydowała się wycofać ze sprzedaży.

Polscy producenci

Po październikowym komunikacie BASF działania podjęła też sieć sklepów Agata, która handluje m.in. meblami i materacami. Wysłała do swoich dostawców pytania, czy istnieje ryzyko obecności szkodliwej substancji w komponentach, których użyto do produkcji zamawianych przez nią produktów. Z odpowiedzi wynika, że nie ma problemu. Dokładną analizę dostaw surowca przeprowadziła również spółka Eurofoam Polska, która w zakładach w Zgierzu wytwarza piankę poliuretanową. Prezes Zbigniew Pilichowski zapewnia, że problem nie dotyczy produktów jego firmy. Podobne deklaracje otrzymaliśmy też od czołowych polskich wytwórców materacy — JMB, ATM Materace i Fabryki Materacy Janpol. Zapewniają, że nawet pośrednio nie są klientami BASF. Także firma PlantPur twierdzi, że jej ekologiczne materace nigdy nie były wytwarzane na bazie skażonego półproduktu. Wprawdzie dostawca pianki, spółka Doser, w krytycznym okresie trzykrotnie otrzymał TDI z koncernu BASF, ale był to surowiec pochodzący z zakładów w Schwarzheide, gdzie nie doszło do incydentu z wykorzystaniem niebezpiecznego DCB. Najwyraźniej — choć Polska jest jednym z największych europejskich producentów materacy, a pod względem wielkości eksportu ustępujemy tylko Chińczykom — problem dotyczył naszego kraju w niewielkim stopniu. Wynika to zapewne stąd, że — jak wskazuje kilku naszych rozmówców — większość feralnego TDI z zakładów w Ludwigshafen trafiło na rynek zachodnioeuropejski, a w Polsce znalazły się tylko śladowe ilości.

Niemiecki koncern

Po komunikacie BASF problem postanowił zbadać również koncern Volkswagen. W przesłanej nam odpowiedzi firma deklaruje, że dokonuje przeglądu części wyprodukowanych z użyciem substancji, które w wyniku incydentu w Ludwigshafen są „potencjalnie zanieczyszczone”. Jej przedstawiciele dodają, że ze względu na proces produkcyjny i przechowywanie w produktach końcowych znajdować się mogą już tylko nieszkodliwe stężenia DCB. Powołują się zarówno na szacunki BASF, jak i wyniki własnych badań laboratoryjnych.

— Z tych powodów incydent w Ludwigshafen nie miał żadnych konsekwencji dla firmy Volkswagen Poznań — zapewnia jej rzecznik Dagmara Prystacka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Piankowy problem BASF dotarł nad Wisłę