Piątek w PB: ARP ma trzech inwestorów dla Stoczni Szczecin

opublikowano: 2002-06-28 08:09

Agencja Rozwoju Przemysłu zamierza w kupionej od Stoczni Szczecińskiej spółce ASS uruchomić produkcję. Później chce wprowadzić do niej inwestora. Powstałą na gruzach stoczni spółką interesuje się już trzech zagranicznych partnerów branżowych.

Kilka dni temu Agencja Rozwoju Przemysłu za symboliczną złotówkę kupiła jedną ze spółek Stoczni Szczecińskiej — Allround Ship Service. Dzięki niej ma znów ruszyć produkcja na gruzach zachodniopomorskiej firmy. Arkadiusz Krężel, szef ARP, zapewnia, że wejście agencji do tego podmiotu — nazwanego symbolicznie Stocznia Szczecińska Nowa (SSN) — nie oznacza renacjonalizacji.

— Zamierzamy wprowadzić do stoczni inwestora branżowego, któremu możemy sprzedać pakiet przekraczający 50 proc. Mamy już sygnały od zagranicznych partnerów zainteresowanych wsparciem budowy statków, pomocą w zorganizowaniu finansowania czy też wejściem kapitałowym — mówi Arkadiusz Krężel.

Wśród zainteresowanych są firmy z Włoch, Francji i Norwegii. Prezes agencji potwierdza, że chęć takiej inwestycji wyraził już włoski Intertrat Shipping Company, koncern działający w branży spożywczej, turystycznej i frachtowej. Nie ujawnia natomiast nazw pozostałych potencjalnych inwestorów.

W grę wchodzi także konsolidacja firmy ze Szczecina z Grupą Stoczni Gdynia.

— Rozmowy w tej sprawie były prowadzone. Budowanie dużych konglomeratów stoczniowych — tak jest na świecie — jest zasadne. Połączonym stoczniom łatwiej byłoby uzyskać korzystniejszą kontraktację produkcji. Najważniejsze jednak jest określenie, z jakim partnerem zagranicznym polskie stocznie powinny wejść w alianse gospodarcze, by móc konkurować na przykład ze stoczniami koreańskimi — podkreśla Arkadiusz Krężel.

Zapewnia, że do końca roku wyjaśni się, w jakim kierunku będą rozwijały się polskie firmy.

— Może to będzie konsolidacja, niewykluczone, że z wejściem inwestora strategicznego. Dziś pewne jest jedno — są pieniądze na rynku, są potencjalni inwestorzy, trzeba jednak przeprowadzić analizy, by dokonać wśród nich trafnego wyboru. Taki partner zapewni nam pieniądze i wiarygodność — zapewnia prezes ARP.

Na razie trzeba szybko przywrócić pracę stoczni. Wiele zależy od stanowiska kredytodawców. Agencja Rozwoju Przemysłu szacuje, że banki kredytodawcy stoczni stracą na dokończeniu budowy statków nie więcej niż 600 mln zł. Wiadomo, że instytucje finansowe zgodziły się dofinansować realizację pięciu z jedenastu projektów, a rozważają udzielenie kredytów na dokończenie kolejnych trzech. Obecnie finansowi wierzyciele analizują, ile pieniędzy muszą dołożyć, by dokończyć realizację zamówień stoczni.

— Zobowiązania stoczni wobec banków wynoszą około 1,4 mld zł. Jeśli uda się dokończyć budowę i sprzedać statki, banki uratują około 800 mln zł. Pozostała kwota jest stratą, rozłożoną na siedem banków — szacuje Arkadiusz Krężel.

Dzięki odzyskaniu ze sprzedaży statków części pieniędzy przez banki uda się ograniczyć nie tylko zadłużenie stoczni, ale także Porty Holding, do której należy Stocznia Szczecińska. Mimo to holdingu nie da się już uratować.

— W najlepszym przypadku, kiedy uda się dokończyć budowę statków przez Stocznię Szczecińską Nowa, w Porcie Holding pozostanie 600 mln zł zobowiązań wobec banków oraz wierzytelności włączone do układu. Nie ma jednak możliwości na pełną redukcję długów Porty Holding i nie da się uniknąć jej upadłości — uważa prezes Krężel.

Aby stocznia mogła uruchomić produkcję statków, konieczne jest wyłożenie 20 mln zł. ARP może poręczyć taki kredyt dla Stoczni Szczecińskiej Nowa, ponieważ została dokapitalizowana przez Skarb Państwa około 60 mln USD (240 mln zł).

Więcej o problemach i ratowaniu Stoczni Szczecińskiej w piatkowym „Pulsie Biznesu”.

Zapraszamy do lektury!