W 1998 roku Politechnika Częstochowska wybrała Zbigniewa Jakubasa na Absolwenta Roku 2000 — „za osiągnięcia i aktywność na polskim rynku kapitałowym”. Szczyciła się i tym, że ten przybysz z Lublina dyplom ukończenia studiów odebrał na Wydziale Elektrycznym w 1978 r., i tym, co później zrobił ze swoim życiem znany gracz giełdowy i szef Multico.
— Niesamowite! Przychodziłem na spotkanie jako doradca z przedstawicielem zachodniej spółki medialnej, a Jakubas w godzinę potrafił — na kilku karteczkach formatu B-5 — przedstawić 3-4 różne pomysły na współpracę, testując zainteresowanie. I chodziło o projekty z wielu branż! — wspomina nasz rozmówca.
Anegdoty o „karteczkach z pomysłami” potwierdzają inni partnerzy biznesowi Jakubasa. Henryk Nowosielski, który współpracuje z nim od 20 lat:
— Potrafi wymyślić interes wszędzie — na lotnisku przesiadkowym czy nawet w drodze do toalety. Bardzo pomysłowy! — ocenia z rozbawieniem, ale i zachwytem dyrektor zakładu Ipaco, należącego do Jakubasa.
Może natłok pomysłów sprawia, że raz za razem jego deklaracje roztrąbione przez media nie znajdują później potwierdzenia w faktach?
Ot, choćby przykład toruńskiej Elany. W sierpniu 2000 r. Jakubas kupił 60 proc. jedynego w Polsce producenta poliestrów. Zakładów w Toruniu wyzbyły się Narodowe Fundusze Inwestycyjne (największy udziałowiec — 33 proc. — NFI Fortuna, zarządzany przez BRE Private Equity).
Szef Multico informował media, że chce rozwijać produkcję polimeru do wytwarzania butelek PET. Proste: dokupi 25 proc. udziałów od Skarbu Państwa, a w 3-4 lata na inwestycje w Elanie wyłoży 100-200 mln zł.
Gruszki na wierzbie... Formalnie właścicielem akcji Elany został dopiero 5 stycznia 2001 r. Przestał nim być tego samego dnia! Cały pakiet przejął od Jakubasa znany giełdowy gracz Roman Karkosik i kontrolowane przez niego spółki. Cena: prawie 27 mln zł. W parę godzin szef Multico zarobił ponad 2 mln zł! Szybki zysk, wart sprzeniewierzenia się z rozmachem snutej wizji rozwoju.
Jakubas tłumaczy: moje deklaracje są zawsze prawdziwe, szczere, ale szybko reaguję ma zmiany. Znajomi Jakubasa wskazują, że uwielbia przedstawiać w mediach plany, nawet jeśli są na embrionalnym etapie. No, po prostu: chce by było o nim głośno — zgadzają się.
— Zbyszek ciągle powtarzał, że interesuje go „megabiznes”. Wzięło się to z niebywałej ambicji, ale i z wielkiej potrzeby pozostawania na świeczniku. Stąd tyle go w mediach — ocenia Marek Roefler, prezes Dantexu, spółki zajmującej się konfekcją i nieruchomościami. Jakubas jest ojcem chrzestnym jego dziecka, znają się od wczesnych lat 80.
To chyba opinia niedaleka prawdy, gdyż Jakubas cytuje z pamięci tytuły artykułów o sobie nawet sprzed kilku lat.
— Nie unikam, nie boję się mediów. Taka otwartość. Do wszystkiego w życiu doszedłem sam, ciężką pracą. Nie mam się czego wstydzić — mówi z dumą.
I przyjaciele, i wrogowie zgadzają się: Zbigniew Jakubas działa niekonwencjonalnie. Raz ta niekonwencjonalność doprowadziła go na salę sądową.
W marcu 1995 r. szef Multico w ogłoszeniu w „Rzeczpospolitej” proponował „sprzedaż akcji uprzywilejowanych Towarzystwa Ubezpieczeniowego, działającego od trzech lat”. Czyli TU Fortuna z Bielska-Białej, którego 15 proc. akcji należało do Multico. W śledztwie Jakubas zeznał, że anons był wynikiem konfliktu między członkami rady nadzorczej (m.in. nim) a zarządem towarzystwa. I że właściwie nie chciał pozbywać się akcji ubezpieczyciela, a jedynie — przez zainteresowanie prasy — wymusić na zarządzie Fortuny posunięcia, zmierzające do poprawy kondycji spółki. Uznał, że operacja się powiodła.
Komisja Papierów Wartościowych i Giełd po publikacji ogłoszenia złożyła jednak w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Zdaniem, Zbigniew Jakubas naruszył fragment ustawy, traktujący o koniecznej zgodzie KPWiG na publiczne propozycje nabycia papierów wartościowych. Prokuratura, której pomagał UOP, podzieliła punkt widzenia komisji i pod koniec 1997 r. akt oskarżenia przeciw właścicielowi Multico trafił do sądu. Po prawie pięciu latach Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieście wydał salomonowy wyrok: warunkowe umorzenie postępowania na rok oraz zapłata na cele społeczne 2 tys. zł.
Po mocowaniu się z zarządem Jakubas (Multico było jednym z założycieli TU Fortuna) w 1998 roku sprzedał swoje udziały niemieckiej grupy ubezpieczeniowej Inter Versicherungen.
O jego interesach w szkole podstawowej i liceum historia milczy. Pokusa odwołań do „Bankructwa małego Dżeka” Korczaka na nic się więc nie przyda.
Ale podczas częstochowskich studiów, pod koniec lat 70., do leni nie należał i zarabiał pieniądze — choć jeszcze głównie na cudze konto...
— Prowadził bar w studenckim „Filutku” — klubie z tradycjami (współorganizator FAMY w latach 60. — przyp. aut.) — wspomina dr Aleksander Gąsiorski z Politechniki Częstochowskiej, który mieszkał za ścianą, przylegającą do pokoju Jakubasa.
— Musiał się nieźle nakombinować, by zdobyć towar. Przydawał mu się zdezelowany — o ile dobrze pamiętam – wartburg. Dzięki kontaktom z bywalcami klubu wyrobił się towarzysko. Zapamiętałem go jako kogoś bystrego, wygadanego i uszczypliwego — ale w dobrym sensie! — kończy dr Gąsiorski.
Jak wspominają koledzy Jakubasa z Wydziału Elektrycznego, nie narzekał wtedy na nadmiar pieniędzy.
Postać Zbigniewa Jakubasa przedstawiamy szerzej w piątkowym „Pulsie Biznesu”.
Zapraszamy do lektury!