Piątek zatarł wrażenie kryzysowego tygodnia

Adrian Boczkowski
22-09-2008, 00:00

Piątkową sesję inwestorzy zapamietają długo. Londyński FTSE rósł najmocniej od 21 lat (o 8,5 proc.), a WIG20 pokonał przy sporych obrotach 2400 tys. pkt i wzleciał o blisko 5,7 proc., najmocniej od lutego 2000 r. Kursy mocno przecenionych w ostatnich dniach spółek finansowych notowanych w Londynie skoczyły o kilkadziesiąt procent, co robi wrażenie i może rodzić nadzieję na rozpoczęcie pierwszej fali hossy.

To jednak zbyt optymistyczne założenie. Przede wszystkim niewiele wiadomo o planach Fedu wobec toksycznych aktywów instytucji finansowych (papiery zabezpieczone szybko taniejącymi nieruchomościami i aktywami bankrutów), a to ich ewentualne wykupienie wywołało euforię. Informacja o planowanym powołaniu specjalnej agencji do wykupu toksycznych papierów mogła być sondowaniem reakcji rynku. Do ryzykownej gry w piątek zachęcał dodatkowo dzień trzech wiedźm — na większości parkietów wygasały wrześniowe serie kontraktów i opcji.

Euforia graczy wydaje się przedwczesna. Wprowadzenie w życie planu ratunkowego może trwać miesiącami, a za wszystko w końcu zapłaci amerykański podatnik, co zdusi szanse na szybką poprawę tempa rozwoju globalnej gospodarki (osłabnie popyt). Podobne działania Fedu sprzed dwóch dekad nie przyniosły szybkiego powrotu hossy, a inwestorzy odrabiali straty krachu z 1987 r. dwa lata. Na 20-procentową zwyżkę SP 500 musieli poczekać w sumie cztery lata. Można jednak zrozumieć graczy kierujących się emocjami. Jedna z giełdowych zasad mówi: "kupuj plotki, sprzedawaj fakty".

Wydarzeniem tygodnia pozostaje bankructwo Lehman Brothers i kłopoty Merrill Lynch oraz AIG. Zszokowani gracze sprowadzili indeksy przez pierwsze trzy sesje tygodnia ponad 10 proc. w dół. Dlatego na większości rynków bilans tygodnia wyniósł 2-3 proc. na minusie (WIG20 osunął się o 1 proc.).

Warto zauważyć, że w Polsce wzrosty pod koniec tygodnia były sporo niższe niż w większości krajów. Inwestorzy wciąż skupiali się na blue chipach. To świadczy raczej o słabości naszego rynku. Widać, że królują na nim duzi inwestorzy (głównie zagraniczni), którzy mają raczej nastawienie spekulacyjne. Z drugiej strony euforyczne wzrosty w Nowym Jorku i Londynie wsparły ograniczenia w stosowaniu krótkiej sprzedaży. Gdy nie można zarobić już na olbrzymich spadkach kursów pojedynczych firm, tamtejsi gracze mają dużą motywację do podciągania notowań.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Piątek zatarł wrażenie kryzysowego tygodnia