Były minister gospodarki w rządzie Leszka Millera, wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego SLD Jacek Piechota uważa, że nie ma prostego powrotu do kontraktu norweskiego na dostawy gazu do Polski.
"Dzisiaj nie ma bezpośredniego powrotu do dawnego kontraktu", nie ma też powrotu do wówczas wynegocjowanych warunków - powiedział Piechota w poniedziałek na konferencji prasowej w Warszawie. Zdaniem SLD, cena norweskiego gazu jest obecnie o 40 proc. wyższa od ceny gazu rosyjskiego.
Wbrew wcześniejszym informacjom, Piechota nie ujawnił żadnych nowych szczegółów dotyczących kontraktu norweskiego. B. minister przekazał dziennikarzom już wcześniej znane dokumenty oraz analizy.
Przed rozpoczęciem konferencji Piechoty wiceminister gospodarki Piotr Naimski ostrzegł, że ujawnienie szczegółów dot. kontraktu norweskiego na dostawę gazu narusza interesy Polski i odbiera wiarygodność handlową polskim firmom i rządowi. Powiedział, że takie postępowanie jest "kolejną próbą blokowania działań zmierzających do zapewnienia Polsce bezpieczeństwa energetycznego przez połączenie ze złożami skandynawskimi".
Piechota powiedział, że jego ugrupowanie jest "odpowiedzialne" i nie ujawnia dokumentów, które mogłyby naruszyć polskie interesy. Uważa jednak, że kontrakt norweski mógłby zostać ujawniony bez szkody dla bezpieczeństwa Polski.
Piechota podkreślił, że nie można lansować tezy, iż gaz "trzeba sprowadzać za wszelką cenę". Jego zdaniem, pod uwagę należy brać również możliwości polskich firm, największych odbiorców gazu (np. Wielkiej Syntezy Chemicznej).
"Trzeba sprawdzić, czy cena jest akceptowalna przez polskie podmioty; trzeba mieć gwarancje, że ten gaz zostanie kupiony - powiedział Piechota. Zaznaczył, że bezpieczeństwo energetyczne Polski potrzebuje consensusu politycznego i nie powinno być uzależnione od zmian ekip rządzących.
Na początku września 2001 r. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) oraz pięć norweskich firm podpisało umowę na dostawę 74 mld metrów sześciennych gazu ziemnego z Norwegii do Polski w latach 2008-2024.
Umowa ta została zawarta w celu dywersyfikacji źródeł dostaw gazu. Rząd Jerzego Buzka chciał uniezależnić się od jednego dostawcy - Rosji. Podpisanie kontraktu krytykowała ówczesna opozycja - SLD. Rząd Leszka Millera w 2003 r. doprowadził do zerwania tego kontraktu.
Obecny na konferencji b. prezes PGNiG Marek Kossowski zwrócił uwagę, że PGNiG został pozbawiony "skutecznego i profesjonalnego zarządu". "W efekcie przedłużający się kryzys w zarządzaniu PGNiG skutkuje opóźnieniem lub całkowitym wstrzymywaniem wszystkich istotnych, strategicznych projektów realizowanych przez firmę" - powiedział Kossowski.
Zdaniem Kossowskiego, chodzi o budowę gazoportu, rozmowy z potencjalnymi dostawcami gazu skroplonego LNG, kontynuację projektu połączenia polskiego systemu przesyłowego gazu z systemem europejskim oraz program zwiększający wydobycie krajowe.
Premier Kazimierz Marcinkiewicz zapowiedział w niedzielę, że w styczniu zostaną powołane władze PGNiG.
W połowie grudnia 2005 r. Skarb Państwa odwołał czterech członków rady nadzorczej PGNiG oraz dwóch wiceprezesów. Wcześniej rada nadzorcza spółki zawiesiła dwóch wiceprezesów spółki. Równocześnie jej dotychczasowy szef, Marek Kossowski, zrezygnował z pełnienia funkcji prezesa PGNiG.