Kolejna fala protestujących wyszła na warszawskie ulice. Wczoraj przed kancelarią premiera demonstrowały pielęgniarki. Następnie około 600 uczestniczek demonstracji przeszło pod Pałac Prezydencki, a potem pod siedzibę resortu zdrowia.
Protestujące domagały się wypłacenia zaległych pensji i podwyżek wynikających z tzw. ustawy o 203 zł podwyżki w służbie zdrowia oraz rozwiązania problemów związanych z zadłużeniem ochrony zdrowia. Pielęgniarki przekazały Leszkowi Sikorskiemu, ministrowi zdrowia, okrągły stół obwiązany żałobnymi wstęgami.
— Panie ministrze, ten stół nie jest stabilny, nie ma jednej nogi. Oddamy ją panu, gdy nasze koleżanki dostaną wreszcie wynagrodzenie za swoją pracę i nie będą z niej zwalniane — mówi Bożena Banachowicz, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.
— To nie jest stypa. Nie rozmawiajmy emocjonalnie, lecz rzeczowo, pamiętając o przeszłości, ale myśląc o przyszłości — deklarował Leszek Sikorski.