Przeszedł 232:219, przy czym 228-osobowy klub PiS był wyjątkowo zwarty – za budżetem głosowało 227 posłów, jedyny nieobecny to… Mateusz Morawiecki, zwolniony na szczyt Rady Europejskiej (RE). Stuprocentowe głosowanie m.in. Zbigniewa Ziobry i całej Solidarnej Polski za budżetem przypominam nieprzypadkowo, albowiem do dochodów europejskich wliczone zostały pieniądze z unijnego Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności – tylko część grantowa – w kwocie 26,8 mld zł. W budżecie na rok odchodzący takiej pozycji, na której stoi cały nasz Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO), nie ma. Coraz bardziej retoryczne staje się jednak pytanie – czy ostanie się w roku 2023…
Chocholi taniec władców kraju wokół unijnych pieniędzy trwa już dwa lata. Przedmiotem wewnętrznej wojny są zarówno wieloletnie ramy finansowe 2021-27, jak też instrument pozatraktatowy, wspomagający wychodzenie z następstw COVID-19. Przed pełnym napięcia szczytem RE 10-11 grudnia 2020 r. minister Zbigniew Ziobro zarzucił tzw. miękiszoństwo Mateuszowi Morawieckiemu, czyli swojemu zwierzchnikowi, a zarazem głównemu rywalowi. Kompromisowi z tamtego szczytu postawił zarzut niekonstytucyjności, zaś jego pretorianka Beata Kempa oceniła premiera tak: „Właśnie uroczyście oddaliśmy suwerenność pod rządy obcych państw – z uśmiechem, oprawą PR-ową…”.
Historia ideologiczno-finansowego sporu przypomina sinusoidę, która właśnie wznosi się do kolejnego maksimum. Obecnie powodem jest forsowana przez Mateusza Morawieckiego nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym, która stała się warunkiem uruchomienia przez Komisję Europejską (KE) pieniędzy zasilających nasz KPO. Została wniesiona anormalnie – z polecenia premiera zapisy uzgodnił z KE minister Szymon Szynkowski vel Sęk, ale ominięta została ścieżka rządowa, z krytycznymi uwagami resortów, zaś projekt wrzucono do Sejmu nocą jako fałszywkę pseudoposelską. Po ostrym sprzeciwie nie tylko Zbigniewa Ziobry, lecz przede wszystkim prezydenta Andrzeja Dudy marny produkt okazał się sierotą. Ma zostać reaktywowany na posiedzeniu Sejmu 11-13 stycznia. Przed Wigilią nic nie dało pojednawcze spotkanie Mateusza Morawieckiego ze Zbigniewem Ziobrą, cisza panuje także w tygodniu między świętami a sylwestrem. W każdym razie według stanu na koniec roku nie ma mowy o wsparciu ustawy przez 20 posłów Solidarnej Polski.
Starcie wewnątrz ekipy władzy niewątpliwie zawiera wątek nowatorski. Otóż Zbigniew Ziobro taktycznie odsunął na drugi plan sprawy ideologiczne i zaatakował Mateusza Morawieckiego na jego boisku finansowym. Upowszechnia tezę, że cała konstrukcja unijnego instrumentu antycovidowego to wielki przekręt eurokracji, który Polsce zupełnie się nie opłaca. Po świętach premier przystąpił więc do propagandowego kontrataku, wsparty przez merytorycznych ministrów – Magdalenę Rzeczkowską, Grzegorza Pudę, Waldemara Budę – oraz Pawła Borysa z Polskiego Funduszu Rozwoju. Silny rządowy akcent na dobrodziejstwa KPO to wyraźna zmiana priorytetów, przysypanie bardzo potrzebnymi pieniędzmi obaw o utratę suwerenności. Notabene merytoryczna naprawdę ekspercka wewnątrzrządowa konfrontacja na polu finansowym dotycząca zarówno części grantowej, jak też pożyczkowej KPO, naprawdę zasługiwałaby na transmisję analogicznie do posiedzeń Sejmu. Jest to jednak wykluczone, zarówno premier, jak też krnąbrny minister wolą konfrontować publicznie dwa monologi.

