Pieniądze na obronność omijają polski biznes

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2025-09-02 20:41

Na rekordowym wzroście wydatków na obronność niewiele korzystają polskie firmy. Gigantyczne pieniądze zamiast stymulować rodzime moce produkcyjne, na razie zasilają dostawców z zagranicy.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego polskie firmy nie korzystają z wydatków na zbrojenia
  • jakie problemy ma branża
  • czego potrzeba, żeby przemysł zbrojeniowy wykorzystał szansę
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Rząd mocno zwiększa wydatki na zbrojenia, ale większość zamówień otrzymują zagraniczne podmioty. Aż 33 proc. firm z sektora obronnego i 40 proc. organizacji z sektorów o strategicznym znaczeniu dla odporności państwa twierdzi, że nie odczuwa żadnych korzyści z rosnących nakładów na bezpieczeństwo — wynika z raportu „Obronność i odporność – perspektywy rozwoju przedsiębiorstw”, który opracował Klub Przemysłowy Bezpieczeństwa Narodowego (KPBN) działający przy Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.

Nieosiągalny cel

Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i szef Ministerstwa Obrony Narodowej, zapowiedział, że aż połowa pieniędzy przeznaczonych na zbrojeniówkę powinna trafić do rodzimego biznesu.

— Ten cel wydaje się nieosiągalny w krótkiej, a nawet średniej perspektywie. Rodzimi przedsiębiorcy w niewielkim stopniu korzystają z rekordowego wzrostu wydatków na przemysł obronny. Z uwagi na aktualną kulturę współpracy i planowania między administracją i biznesem istnieje duże ryzyko, że te pieniądze po prostu omijają polski biznes i w przeważającej większości zasilają dostawy zagraniczne, niekoniecznie wzmacniając rodzimy łańcuch dostaw — mówi Aleksander Sala, sekretarz generalny KPBN.

Badanie przeprowadzone przez KPBN wśród 50 firm zbrojeniowych i 100 organizacji związanych z tym sektorem miało na celu weryfikację perspektyw rozwoju firm w związku z historycznie wysokimi wydatkami na obronność. Znaczna część badanych przedsiębiorstw wprost stwierdziła, że jest wykluczona z realizacji zamówień wspierających m.in. modernizację techniczną sił zbrojnych.

— Mamy więc do czynienia z rekordowym zastrzykiem kapitału w polski system zbrojeniowy, który paradoksalnie nie przekłada się na wzmocnienie rodzimego łańcucha dostaw. Zamiast stymulować lokalne moce produkcyjne, zasila dostawy zagraniczne, pogłębiając naszą zależność od zagranicznych technologii i know-how — przyznaje Artur Józefiak, lider usług cyberbezpieczeństwa dla Europy Środkowo-Wschodniej oraz szef hubu cyberbezpieczeństwa dla EMEA w Accenture.

Szansa dla Polski

Wydatki na obronność stwarzają jednak dużą szansę dla polskiego biznesu zbrojeniowego zarówno w Polsce, jak też za granicą.

— Trzeba ją tylko odpowiednio wykorzystać. Wymaga to przede wszystkim opracowania dobrej strategii działania i rozwoju polskich firm zbrojeniowych — mówi Aleksander Sala.

— Wiemy, w którą stronę trzeba iść, ale wciąż nie mamy planu, jak tam dotrzeć. Działania w tym zakresie są nieskoordynowane i brakuje przemyślanej strategii. Nie wypracowaliśmy jeszcze odpowiedzi na pytanie, jak sektor obronny powinien wyglądać za 10 lat i w których obszarach Polska będzie dążyć do technologicznej suwerenności. Należy jednak realistycznie założyć, że nie we wszystkich segmentach uzbrojenia uda się to osiągnąć — wtóruje mu Artur Józefiak.

Tylko 22 proc. przedsiębiorstw i zaledwie 19 proc. przedstawicieli administracji oraz sektora naukowego pozytywnie ocenia wpływ obecnego planowania strategicznego na rozwój sektora obronnego i bezpieczeństwa. Sytuację utrudnia rozdrobnienie branży zbrojeniowej, które uniemożliwia osiągnięcie efektu skali i skuteczną integrację w międzynarodowych łańcuchach dostaw. Dlatego Polska pozostaje importerem wielu kluczowych technologii, zamiast być ich twórcą i eksporterem. Udział przemysłu wysokich technologii w polskim eksporcie wynosi jedynie 9 proc. To znacznie mniej niż średnia dla Unii Europejskiej (17 proc.) i zdecydowanie mniej niż w krajach takich jak Irlandia (43 proc.) czy Malta (31 proc.).

Cyfrowe pole walki

Aby stać się beneficjentami wydatków na obronność i eksportować swoje rozwiązania za granicę, polskie firmy muszą zwiększyć moce wytwórcze, a także unowocześnić i zautomatyzować procesy. Ważna jest też certyfikacja produkcji oraz zwiększenie nakładów na badania i rozwój.

— Wiele polskich przedsiębiorstw nie spełnia wymagań związanych z produkcją międzynarodową. W tym zakresie wysoko poprzeczkę stawia choćby Departament Obrony USA. Polskie firmy pozostają w dużej mierze wykluczone. Przedsiębiorcy mogą jednak zdobyć niezbędne know-how. Najlepszą drogą do tego jest nawiązywanie partnerstwa z zagranicznymi koncernami po to, żeby zdobyć odpowiednie kompetencje, pozyskać technologie i dostosować procesy produkcji do międzynarodowych wymagań — mówi Artur Józefiak.

Warto też zadbać, żeby specjaliści z odpowiednimi kompetencjami nie byli przejmowani przez zagraniczne firmy.

— Dzisiaj zgarniają one co wybitniejszych Polaków, angażując ich w swoje projekty lub dając im perspektywy do rozwoju własnych inicjatyw np. w ramach start-upów czy instytucji badawczych. Niska konkurencyjność Polski na arenie międzynarodowej w tym wypadku wynika w znacznej mierze z aspektów finansowych — chodzi m.in. o wynagrodzenia, pieniądze przeznaczane na projekty B+R czy choćby fundusze kapitałowe wspierające start-upy — uważa Jacek Śledziński, prezes Stalowowolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.

Wojsko i biznes

Warto nie tylko zatrzymać w Polsce talenty, ale także włączać do biznesu ludzi z doświadczeniem wojskowym.

— W Stanach Zjednoczonych świadomie angażuje się byłych wojskowych w działalność biznesową, a następnie rozwija współpracę z firmami, w których znajdują oni zatrudnienie. Dzięki temu do procesów projektowych i decyzyjnych trafiają osoby posiadające unikatowe doświadczenie, czyli rozumiejące zarówno realia funkcjonowania sił zbrojnych, jak też uwarunkowania przemysłu. Ich udział w planowaniu oraz nadzorze nad projektami zbrojeniowymi pozwala lepiej dostosować produkty i usługi do rzeczywistych potrzeb — twierdzi Artur Józefiak.

Tymczasem w Polsce wciąż współpraca armii i sektora prywatnego kuleje. Głównym problemem jest brak zaufania.

— Dzisiejsze realia wymagają przełamania tego impasu. Pole walki stało się tak kosztowne i złożone, że współpraca z biznesem staje się koniecznością. Coraz więcej przewag na współczesnym polu walki wynika bezpośrednio z zaawansowanych technologii, a to właśnie obszar, w którym biznes porusza się

najsprawniej — mówi Artur Józefiak.

Cyfryzacja i automatyzacja to dzisiaj priorytety, jeśli chodzi o inwestycje zbrojeniowe, a tylko 40 proc. kadry zarządzającej firm zbrojeniowych ocenia poziom automatyzacji swoich zakładów jako zadowalający.

— Partnerstwo sił zbrojnych z biznesem może pomóc przyspieszyć cyfrową transformację całej branży zbrojeniowej — podsumowuje Artur Józefiak.