Pieniądze najtrudniej odzyskać w Rosji

Należności Polskie firmy najczęściej mają problemy z egzekwowaniem długów od kontrahentów z Rosji, Grecji, Włoch czy Hiszpanii. Niechlubna lista jest jednak dłuższa

Raporty ubezpieczycieli należności pokazują, że brak zapłaty może się zdarzyć wszędzie. Dlatego oprócz łamania sobie głowy nad tym, w jakich krajach kontrahenci mogą być mniej czy bardziej rzetelni, warto się zastanowić, skąd najłatwiej będzie ściągnąć pieniądze, w przypadku kiedy problem już zaistnieje.

Dwa miesiące na egzekucję

— Odzyskiwanie należności międzynarodowych nigdzie nie jest łatwe. Trudno też mówić o konkretnych miejscach na świecie, gdzie jest to szczególnie trudne albo nadzwyczaj proste. Można jednak wyróżnić pewne elementy w poszczególnych krajach, które sprawiają, że odzyskiwanie należności staje się trudniejsze, albo takie, które temu procesowi sprzyjają — tłumaczy Agnieszka Sztyber, szefowa działu windykacji międzynarodowej w Euler Hermes. I nie będzie tu głównym wyznacznikiem dobrze funkcjonująca gospodarka i mała liczba bankructw.

— Niezwykle istotny jest sprawny i przejrzysty wymiar sprawiedliwości. Bez tego nawet najdrobniejsza sprawa może trwać latami. Stąd też, sprawy windykacyjne w Niemczech, Wielkiej Brytanii, a nawet Norwegii, która boryka się z dużymi problemami w gospodarce, zazwyczaj będą trwały krótko i bez zbędnych komplikacji — zauważa Włodzimierz Szymczak, dyrektor zarządzający Atradius Collections w Polsce. Do krajów, z których stosunkowo łatwo odzyskać pieniądze, oprócz Niemiec i Wielkiej Brytanii, eksperci zaliczają także Holandię i Litwę.

— Głównie dlatego, że istnieje tu możliwość przeprowadzenia skróconego postępowania sądowego. Zwykle pieniądze można odzyskać w ciągu 2-3 miesięcy, a maksymalnie potrwa to kilka miesięcy dłużej. Ponadto koszty całego procesu nie będą zanadto wysokie — uważa Agnieszka Sztyber.

Zdaniem Bartosza Madalińskiego, menedżera w EuroWindykacji, równie przyjazna jest Francja oraz kraje Beneluksu. Tam też sądownictwo działa sprawnie. Jednak same procedury sądownicze nie muszą być najważniejszym wyznacznikiem przyjaznego odzyskiwania należności. Dobrym przykładem są Stany Zjednoczone.

— Pomimo że procedura sądowa jest dość sprawna i bezproblemowa, to jej koszty są ogromne. Sięgają 20-30 proc. odzyskanej należności. Dlatego zazwyczaj przedłużamy okres windykacji polubownej, jak długo się da, starając się uniknąć procesu sądowego i dążąc do zawarcia ugody — zwraca uwagę Agnieszka Sztyber. Pieniądze bez większych problemów można odzyskać też z krajów skandynawskich, powszechnie kojarzonych jako solidni płatnicy. Jednak i tutaj trzeba uważać na niuanse.

— Problematyczna może być choćby Szwecja, gdzie funkcjonuje oficjalny zakaz pierwszego kontaktu z dłużnikiem na etapie windykacji polubownej drogą telefoniczną. Dozwolone jest jedynie wysłanie informacji listownie. Dłużnika nie obowiązują podobne ograniczenia i może on skontaktować się z firmą windykacyjną w dowolnej formie — zwraca uwagę Agnieszka Sztyber.

Opieszałe sądy

Po drugiej stronie bieguna mamy takie kraje, jak Grecja, Włochy i Hiszpania. Niektórzy dodają jeszcze do tej czarnej listy Portugalię, Czechy i Słowację. — Trudno się windykuje w krajach najdotkliwiej dotkniętych kryzysem ekonomicznym, czyli w Grecji, Włoszech, Hiszpanii i Portugalii — mówi Jolanta Piasecka z departamentu sprzedaży i marketingu w Intrum Iustitia.

— Zwłaszcza sytuacja w Grecji z uwagi na obecną sytuację polityczną jest skomplikowana, co przejawia się w nałożeniu przez rząd ograniczeń na zagraniczne transfery pieniężne — przypomina Bartosz Madaliński. Do tego we wspomnianych wyżej krajach należy się liczyć ze szczególną opieszałością sądów oraz długimi, skomplikowanymi postępowaniami.

— Sprawy trwają tutaj średnio kilkanaście miesięcy, a główne powody opóźnień to brak niezbędnych zapisów w umowach oraz dokumentów potwierdzających złożenie zamówienia i odebranie towaru lub wykonanie usługi — mówi Agnieszka Sztyber.

— We Włoszech, Hiszpanii czy Portugalii sprawy o odzyskanie należności ciągną się latami, a w tym czasie zmieniają się okoliczności prawne, dłużnicy upadają, co dodatkowo zmniejsza skuteczność windykacji długów od odbiorców w tych rejonach — zwraca uwagę Emilia Bojko, ekspert do spraw windykacji zagranicznej w Coface.

Trzeba się też przyzwyczaić do wakacji sądowych, które w praktyce oznaczają, że w lipcu i sierpniu sprawy w ogóle nie posuwają się do przodu. Jednak nie tylko sądy zamierają w tym czasie.

— W przypadku Włoch i Hiszpanii trzeba pamiętać, że aktywność gospodarcza, wyjąwszy turystyczną, a zatem i spłacalność, zmniejsza się w miesiącach letnich — lipcu i sierpniu — mówi Andrzej Sajdak, dyrektor sprzedaży w EOS. Zdarzają się też kłopoty z dostępnością danych z krajowych rejestrów gospodarczych.

— W niektórych z tych krajów trzeba wypełniać odpowiednie dokumenty w języku narodowym, co utrudnia możliwość porozumienia się. Warto też wspomnieć o dodatkowych opłatach, które nierzadko są nakładane. Ponadto zdarza się, że w celu pozyskania danych na temat dłużników wymagane jest przynależenie do odpowiedniego stowarzyszenia, np. ASNEF w Hiszpanii. Natomiast we Włoszech funkcjonuje baza przedsiębiorców, którzy swoje płatności próbowali uregulować czekami bez pokrycia — tłumaczy Emilia Bojko.

Celowe piętrzenie formalności

Jednak rekordzistą pod względem trudności w odzyskiwaniu należności jest… Rosja. I to nie tylko ze względu na obecną sytuację polityczną. — Rosyjscy dłużnicy czują się bezkarni, ponieważ są świadomi, że procedury sądowo-egzekucyjne są dla wierzyciela skomplikowane, długie i kosztowne — zwraca uwagę Jolanta Piasecka.

— Najtrudniej dzisiaj odzyskać pieniądze od krajów byłego bloku wschodniego, szczególnie Rosji i Ukrainy. We wszystkich krajach windykacja na etapie polubownym może się odbywać na podstawie danych o dłużniku i wierzytelności pozyskanych od wierzyciela. Wystarczy przesłać odpowiednie dane lub dokumenty drogą elektroniczną. Natomiast w Rosji dochodzenie roszczeń na drodze polubownej zwykle jest nieskuteczne, a na etapie sądowym wymogiem jest, żeby cała dokumentacja była w oryginale, ewentualnie w odpowiedni sposób poświadczona. Celowo piętrzy się formalności, żeby utrudnić odzyskiwanie należności — tłumaczy Andrzej Sajdak.

Jego zdaniem, jeszcze jednym przykładem takich utrudnień jest fakt, że Rosja wprowadziła limit, do którego zagraniczni ubezpieczyciele mogą dochodzić swoich roszczeń regresowych. Natomiast jeśli to rosyjskie towarzystwa ubezpieczeniowe mają regres, ograniczenia kwotowe ich nie obowiązują. — Oprócz Rosji z powodu rozbudowanej biurokracji i wszechstronnie panoszącej się korupcji trudna jest także Ukraina i Białoruś — dodaje Emilia Bojko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Pieniądze najtrudniej odzyskać w Rosji