Pieniądze od internautów popłyną strumieniem

  • Marta Bellon
opublikowano: 14-01-2015, 00:00

Prawo, które powinno chronić, ale nie ograniczać rozwoju, to obecnie najgorętszy temat w europejskim i polskim crowdfundingu

2014 r. był szczególnym rokiem dla finansowania społecznościowego w Polsce. Zjawisko, w którym to społeczność internautów finansuje różnorodne projekty — od filmów, książek i muzycznych albumów począwszy, przez żeglarskie wyprawy na mobilnych aplikacjach skończywszy, było szeroko komentowane i analizowane. Także przez rządzących. Dowodem na to były konsultacje publiczne Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji (MAiC) i oficjalne stanowisko rządu dotyczące regulacji finansowania społecznościowego. A sygnałem do debaty na ten temat były konsultacje społeczne zainicjowane przez Komisję Europejską (KE), która wskazała wyraźnie, że dostrzega potencjał w rozwoju tej formy finansowania.

Nie przeregulować

Polski rząd w oficjalnym stanowisku przyznał, że popiera działania zaproponowane przez KE, których celem jest rozwój i wykorzystanie potencjału finansowania społecznościowego w Unii Europejskiej. Rządzący zgadzają się również, że na obecnym etapie nie trzeba wprowadzać regulacji w tym sektorze, ale należy obserwować rozwój rynku i identyfikować ewentualne bariery tego rozwoju lub zagrożenia dla jego uczestników. Przedstawiciele działających w Polsce platform crowdfundingowych prognozują, że także w 2015 r. głównymi tematami rozmów i konsultacji z rządem i przedsiębiorcamibędą nadal prawo i bezpieczeństwo wspierających.

— W pierwszym wypadku chodzi między innymi o zdefiniowanie i regulacje crowdfundingu w świetle polskiego prawa oraz o regulacje związane z handlem udziałami w związku z rozwojem modelu finansowania udziałowego. Problem ten został poruszony nie tylko przez Komisję Europejską oraz MAiC, ale też przez wiele zainteresowanych instytucji — mówi Krzysztof Czubak ze Wspieram.to.

Jakub Sobczak z platformy PolakPotrafi podkreśla, że w 2014 r. zaangażowanie społeczności w finansowanie społecznościowe i kolejne rekordy, jakie padały na platformach, pokazały, że dodatkowe regulacje wokół crowdfundingu nie są potrzebne.

— Jest to rynek samoregulujący się — to ludzie decydują swoimi pieniędzmi, czy wesprzeć dane przedsięwzięcie czy nie. Środowisko skupione wokół crowdfundingu liczy na to, że Komisja Europejska, która powołała do życia grupę ekspercką „European Crowdfunding Stakeholders Forum”, nie dopuści do przeregulowania finansowania społecznościowego — dodaje Jakub Sobczak.

Kosmiczne wsparcie

W ubiegłym roku na platformie PolakPotrafi uruchomiono ponad 670 projektów, z czego 354 zakończyło się sukcesem.

— Oznacza to, że ponad 52 proc. inicjatyw zostało pomyślnie sfinansowanych, co jest wynikiem bardzo rzadko spotykanym na świecie — podkreśla szef serwisu.

Na realizację tych projektów wspierający wpłacili w sumie prawie 4 mln zł. Ogromnym sukcesem zakończyła się akcja Space is More. Projekt w nieco ponaddwa tygodnie otrzymał finansowanie na poziomie prawie 100 tys. zł, co było rekordem, bo zebrano ostatecznie ponad 2200 proc. zakładanej kwoty. Dzięki tym pieniądzom grupa wrocławskich studentów, którzy wzięli udział w międzynarodowym konkursie Inspiration Mars (zaprojektowali załogową misję przelatującą dookoła Marsa i z powrotem na Ziemię) wyjechała latem na finał konkursu do NASA Ames Research Centre.

Leszek Orzechowski przyznaje, że na początku zeszłego roku wiele członków drużyny Space is More nie wiedziało nawet, czym jest finansowanie społecznościowe.

— Teraz, już po całej akcji, widzimy, ile nam dał wyjazd do Stanów Zjednoczonych i wizyty w najlepszych ośrodkach naukowych. Trudno nam sobie wyobrazić, że gdyby nie wsparcie od internautów, najprawdopodobniej nigdzie byśmy nie pojechali. Finansowanie społecznościowe w tym przypadku przejęło obowiązki oficjalnych instytucji. Ludzie postanowili na potrzeby naszego konkursu, i rozwoju naukowego, przeznaczyć swoje prywatne fundusze. Jest w tym coś ogromnie budującego i pokazuje, jaką siłę sprawczą może mieć „tłum” w sieci — mówi lider projektu.

W finale konkursu zwyciężyły drużyny z Japonii i Stanów Zjednoczonych, Polacy znaleźli się poza podium, ale Leszek Orzechowski podkreśla, że dzięki akcji crowdfundingowej zespół Space is More zyskał możliwość pracowania nad kolejnymi, jeszcze ciekawszymi projektami.

Wyższe wpłaty

Rekordy padały też na innych polskich platformach. 1,3 mln zł wpłacili na projekty w 2014 r. użytkownicy serwisu Wspieram.to. To około 450 proc. więcej niż w 2013 r. — Średnia kwota wpłat unikalnego użytkownika wzrosła z 75 zł do 122 zł, co jest dowodem na to, że Polacy są w stanie przeznaczyć znaczne kwoty na projekty finansowania społecznościowego, o ile są one oczywiście tego warte — mówi Krzysztof Czubak.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Najbardziej spektakularnym projektem okazała się gra planszowa Pan Lodowego Ogrodu na bazie książki Jarosława Grzędowicza — wpłacono prawie 125 tys. zł. Wbrew panującemu przekonaniu, że Polacy są z kulturą na bakier, bardzo chętnie zrzucają się też na projekty stricte kulturowe. Od dwóch lat mogą to robić na dedykowanej im platformie Wspieramkulture.pl. Prawie 20 tys. użytkowników tego serwisu sfinansowało w tym czasie prawie 130 projektów na kwotę 800 tys. zł.

Spore rozczarowanie

Choć sukcesy polskiego crowdfundingu można by wyliczać, to w 2014 r. zdarzyło się też coś, co trudno do takich zakwalifikować. Chodzi o projekt wskrzeszenia popularnego w latach 90. magazynu gier komputerowych „Secret Service”. Wydawca Idea Ahead, który obiecywał powrót czasopisma, zebrał ponad 284 tys. zł. W 20 godzin, co było rekordem w polskim crowdfundingu. Kwota miała pokryć koszty wydania czterech nowych numerów. Ale na rynku ukazały się tylko dwa, bo wydawca stracił prawa do nazwy „Secret Service”.

— Projekt z punktu widzenia platformy crowdfundingowej udał się i został zrealizowany. Faktycznie, w związku z tym, że wydawca utracił prawa do marki „Secret Service”, niestety nie mógł wywiązać się ze wszystkich nagród, do czego był zobowiązany naszym regulaminem. Dlatego też postanowiliśmy zadziałać szybko i zaledwie 18 godzin po wystąpieniu problemu udało się zaprezentować rozwiązanie, które zaspokoiło tych najbardziej poszkodowanych — wpłacający mogą wybrać otrzymywanie czasopisma pod nową marką lub wystąpić o zwrot pieniędzy proporcjonalny do nieotrzymanej nagrody, a już na drugi dzień ruszyła ankieta precyzująca zwroty — tłumaczy Jakub Sobczak z PolakPotrafi, platformy, na której przeprowadzono zbiórkę.

Według niego sprawa „Secret Service” nie rzuci się cieniem na crowdfundingu, ponieważ przypadek ten pokazał, że nawet w tak trudnej sytuacji możliwe jest szybkie znalezienie rozwiązania. Wtóruje mu Krzysztof Czubak ze Wspieram.to.

— Nie spodziewamy się, aby sytuacja związana z „Secret Service” zaszkodziła rozwojowi crowdfundingu w kraju. Ryzyko jest integralną częścią tego modelu, czego dowodem były różne problemy projektów na amerykańskim Kickstarterze. Najczęściej były one jednak rozwiązywane w taki sposób, aby przede wszystkim społeczność była zadowolona. Autorzy projektów są świadomi, jak wielka jest siła fanów i jak bardzo może im zaszkodzić zła opinia. Możemy więc spać spokojnie i liczyć na kolejny rekordowy rok polskiego crowdfundingu — mówi Krzysztof Czubak.

Ale według Karola Króla z Fundacji Centrum Gospodarki Społecznościowej kłopoty autorów projektu „Secret Service” w pewnym stopniu wpłyną na zaufanie do finansowania społecznościowego.

— Między innymi dlatego, że część mediów opisała te wydarzenia w dość dramatyczny sposób. Dla części osób negatywna komunikacja i zasługujący na napiętnowanie sposób realizacji projektu będzie powodem do ograniczenia zaangażowania w inne projekty — mówi Karol Król.

Dodaje jednocześnie, że sprawa „Secret Service” przyczyni się do dalszego rozwoju branży, zwiększenia zasad bezpieczeństwa i przyjęcia dobrych praktyk przez właścicieli platform.

— Wizerunkowo stracili wszyscy, ale korzyści płynące ze stosowania crowdfundingu wygrywają z jednym zgniłym jajkiem w koszyku. A rozgorzała przy tej okazji dyskusja na szerokim forum będzie stymulowała wprowadzanie zmian i to jest na pewno pozytywne — mówi Karol Król. Sprawa zakończyła się decyzją wydawcy o tym, że pismo będzie wydawane pod nowym tytułem „Pixel”. Premiera pierwszego numeru zaplanowana jest na 29.01.2015 r.

Dobry rok

Osoby zaangażowane w rozwój zjawiska crowdfundingu w naszym kraju zgodnie przyznają, że 2014 r. był dobrym rokiem dla polskiego finansowania społecznościowego i pod wieloma względami przełomowym.

— Po pierwsze — ze względu na naturalne zwiększenie zainteresowania tym mechanizmem wśród przedsiębiorców oraz twórców i idący za tym wzrost jakości i transparentności kampanii. Efektem tego jest poprawa dostępności kapitału i stymulacja gospodarki, a branżowo — powstawanie nowych platform, wzrost świadomości i profesjonalizacja części branży. Po drugie, obserwujemy istotne zainteresowanie inwestorów zagranicznych polskim rynkiem. Crowdcube.com już zdecydował się na uruchomienie polskiej wersji, a stale utrzymujemy kontakt z licznymi podmiotami i przede wszystkim inwestorami planującymi zaangażowanie w tym sektorze — mówi Mateusz Mroczka, prezes Fundacji Centrum Gospodarki Społecznościowej.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane