Pieniądze z UE na rafie

Mira Wszelaka
opublikowano: 30-07-2008, 00:00

Polska może wykorzystać nawet 100 proc. funduszy z UE na lata 2004-06, ale z nową pulą na 2007-13 są kłopoty.

Minister Bieńkowska:

samorządy muszą się wziąć do roboty

Polska może wykorzystać nawet 100 proc. funduszy z UE na lata 2004-06, ale z nową pulą na 2007-13 są kłopoty.

Kończy się okres realizacji i rozliczeń projektów opłacanych z unijnego budżetu na lata 2004-06. Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego (MRR), zapewnia, że choć nie wszystko poszło zgodnie z planem, to utrata pieniędzy z tej puli Polsce nie grozi.

— Wydatkowanie sięga 90 proc. To duży sukces, którego nie udało się osiągnąć żadnemu krajowi w pierwszym okresie korzystania z unijnego wsparcia. Pozostała część, mimo pewnych perturbacji z programem dla rybołówstwa, też zostanie wykorzystana. Ważne, byśmy do końca tego roku, a w projektach objętych pomocą publiczną, do końca I kwartału 2009 r., mieli faktury na wydatki — mówi Elżbieta Bieńkowska.

I na tym kończą się dobre wiadomości, bo z wykorzystaniem ponad 60 mld EUR z nowej perspektywy finansowej na lata 2007-13 są kłopoty.

Tempo ślimaka

Elżbieta Bieńkowska bije na alarm, że ministerstwa i urzędy marszałkowskie za wolno wydają te pieniądze.

— Do tej pory część z nich zrealizowała zaledwie 10 proc. własnych planów [na ten rok — red.]. Mam nadzieję, że przyspieszą w drugim półroczu i nadrobią zaległości. Szkoda, że zarezerwowane w budżecie pieniądze czekają — dodaje minister.

Z niepokojem obserwuje sygnały o nieprawidłowościach w regionalnych programach operacyjnych, zwłaszcza o sposobie wykorzystania pomocy oraz doborze osób oceniających wnioski.

— Przestrzegam niektóre urzędy marszałkowskie przed powielaniem biurokratycznych błędów z poprzedniego okresu. Ministerstwo jako instytucja koordynująca obserwuje proces doboru ekspertów i oceny wniosków. I jeśli będzie trzeba, to zareaguje — ostrzega Elżbieta Bieńkowska.

Jej zdaniem, część samorządów zachowuje się tak, jakby chciała nadal być prowadzona za rękę.

Zły pretekst

Niepokój MRR budzi wstrzymywanie konkursów pod pretekstem niedostosowania do unijnych dyrektyw polskich przepisów o ocenie wpływu inwestycji na środowisko. Elżbieta Bieńkowska przypomina, że ocena taka wymagana jest przy inwestycjach infrastrukturalnych najbardziej niekorzystnych dla środowiska, np. przy drogach, kolei czy spalarniach śmieci. I nie dotyczy budowy sal gimnastycznych, basenów czy muzeów.

— Brak uregulowań prawnych nie usprawiedliwia wstrzymywania inwestycji, gdyż cały czas obowiązują oparte na dyrektywach unijnych wytyczne przygotowane przez ministerstwo we współpracy z Komisją Europejską. Według nich realizowane są wszystkie większe projekty. Tymczasem część urzędów irracjonalnie wstrzymuje konkursy. To się może zemścić za dwa lata, kiedy czas będzie na wagę złota — ostrzega minister rozwoju.

Są i dobre sygnały: ze wszystkich programów operacyjnych najlepiej rozwijają się Kapitał ludzki oraz Innowacyjna gospodarka, które zaawansowane są w 90 proc. Finansowane z nich projekty informatyczne zostaną uruchomione w sierpniu i we wrześniu.

Bez konkursu

Jutro MRR opublikuje nową wersję listy projektów kluczowych, które ze względu na swoją wagę nie muszą walczyć o dofinansowanie w konkursach.

— W stosunku do naszych propozycji z lutego dokonaliśmy niewielkich, w zasadzie kosmetycznych zmian (poza branżą turystyczną). Do projektów transportowych dopisaliśmy w ramach przygotowań do EURO 2012 dworce kolejowe i transport miejski — mówi Elżbieta Bieńkowska.

Minister liczy się z dużą liczbą niezadowolonych z branży turystycznej, gdzie apetyt na dofinansowanie aż siedemnastokrotnie przekraczał dostępną pulę. Które projekty ostały się na liście — Elżbieta Bieńkowska nie chce powiedzieć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu