Pierwsze czytanie – jak zwykle

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2012-10-24 00:00

Na zakończenie sejmowej prezentacji projektu ustawy budżetowej na rok 2013 minister finansów Jacek Rostowski doznał takiego uniesienia, że zaapelował o uchwalenie jej w… pierwszym czytaniu.

Nie, takich cudów nie dokonuje nawet Platforma Obywatelska. Jako parlamentarzyście to przejęzyczenie można by Jackowi Rostowskiemu darować, ponieważ w ławach poselskich zalicza się do „kotów”, ze stażem poniżej roku. Ale w rządowym „tramwaju” na skraju izby zasiada już piąty rok i jako minister powinien tryb uchwalania ustaw przynajmniej z grubsza kojarzyć.

Przy okazji tej słownej wpadki wypada zwrócić uwagę na inny aspekt budżetowej procedury. Dla podkreślenia wagi tej szczególnej ustawy teoretycznie obowiązuje większy odstęp czasowy między czytaniem drugim, czyli sprawozdaniem komisyjnym, oraz trzecim, czyli głosowaniem nad wszelkimi wnioskami mniejszości i zgłoszonymi z sali poprawkami. To trzecie czytanie obowiązkowo odbywa się na następnym posiedzeniu Sejmu. Ale wszystkie kolejne ekipy rządzące gwałcą ten rozsądny przepis. Jedno posiedzenie jest zamykane, a po najwyżej godzinie otwierane noszące formalnie następny numer. Bo właściwie po co czekać, czytać poprawki, zastanawiać się — przecież koalicja mająca większość i tak decyduje wcześniej, a maraton sejmowych głosowań to tylko uciecha dla gawiedzi.

Wczorajsze pierwsze czytanie budżetu przebiegło według schematu. Rząd twierdzi, że kolejnymi odpowiedzialnymi budżetami prowadzi Polskę bezpiecznie przez kryzys, a finanse publiczne są wiarygodne jak nigdy. Taka odpowiedzialna polityka jest doceniana przez rynki, a rozwojowe propozycje Prawa i Sprawiedliwości to polityczna piramida finansowa. Grzmiąca opozycja wszelkiej maści zarzuca natomiast władzy, że dzięki takiemu budżetowi państwo całkowicie przerzuca odpowiedzialność za walkę z kryzysem na obywateli, w tym głównie na grupy najsłabsze i najuboższe, a wzrost gospodarczy 2,2 proc. w ogóle nie spełnia oczekiwań Polaków, bo naszym celem musi być gonienie czołówki Unii Europejskiej w tempie znacznie szybszym. Polaryzacja ocen budżetu odbije się w środowym głosowaniu, w którym ustawa w pierwszym czytaniu na pewno nie trafi do kosza. Minister Jacek Rostowski może być całkowicie spokojny.