Truizmem jest stwierdzenie, że w Polsce przedsiębiorcą być szczególnie trudno. Wokół przedsiębiorczości tworzona jest atmosfera podejrzliwości i wrogości. Podgrzewają ją zasadniczo dwie grupy, odzwierciedlające odczucia opinii publicznej: politycy i dziennikarze. Liczą nie tylko na nieznajomość procesów ekonomicznych, lecz także na brak doświadczenia ryzyka prowadzenia własnej działalności gospodarczej.
Na szczęście społeczeństwo coraz lepiej rozumie zasady gospodarki rynkowej. Znamiennym wynikiem badania, przeprowadzonego ostatnio przez TNS OBOP dla Instytutu Globalizacji, jest upadek w Polsce największego chyba populistycznego mitu, że „pierwszy milion trzeba ukraść”. Być może dlatego, że ów symboliczny milion (złotych) stał się w naszym kraju kategorią realną, zapewne w wyniku boomu na rynku nieruchomości.
Z badania dowiadujemy się także, że Polacy są świadomi, iż gospodarka zawdzięcza rozwój wybitnym postaciom świata interesów — choćby takim, jak najgłośniejszy w ostatnim czasie Ryszard Krauze. Aż 40 proc. badanych uważa, że liderom biznesu zawdzięczamy cywilizacyjnie bardzo dużo, a tylko 10 proc. nie zgadza się z ich znaczącym wkładem w rozwój gospodarki. Za to klasa polityczna generalnie postrzegana jest jako psująca. 35 proc. naszych respondentów nie zgodziło się, że „polityka ma pozytywny wpływ na gospodarkę”, „tak” odpowiedziało tylko 26 proc. W opinii społeczeństwa politycy przodują za to w tworzeniu mechanizmów korupcyjnych, z którymi werbalnie tak walczą.
Tomasz Sommer
wiceprezes zarządu Instytutu Globalizacji