Piłka na boisku organów unijnych

opublikowano: 18-11-2020, 22:00

Unia Europejska opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne państwom członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn.

Niemiecki minister ds. europejskich Michael Roth sfinalizowanie rozporządzenia o praworządności uznaje za punkt honoru prezydencji Rady UE.Fot. EU
Niemiecki minister ds. europejskich Michael Roth sfinalizowanie rozporządzenia o praworządności uznaje za punkt honoru prezydencji Rady UE.Fot. EU

Zacytowany artykuł 2 traktatu o Unii Europejskiej wszyscy uczestnicy sporu paraliżującego wspólnotowy budżet 2021-27 oraz fundusz odbudowy powinni wbić sobie do głów. We wczorajszym komentarzu przytoczyłem punkt A24 konkluzji Rady Europejskiej (RE) z 21 lipca 2020 r. Od poniedziałku trwa bowiem propagandowa wojna, kto naprawdę przestrzega litery i ducha unijnego prawa. Na jednej szali stoją dwa rządy – polski Jarosława Kaczyńskiego (z wykonawcą jego rozkazów Mateuszem Morawieckim) i węgierski Viktora Orbána, na drugiej zaś prezydenci/premierzy pozostałych 25 państw. U nas aparat władzy, na czele z zasilaną publicznymi miliardami TVP, prowadzi intensywną kampanię, której największym złem jest ukrywanie obnażającego kłamstwa brzmienia zarówno lipcowych konkluzji RE, jak też traktatu o UE.

Sporne rozporządzenie, blokujące pieniądze jakże potrzebne przybitej epidemią gospodarce, rozwija artykuł 2 traktatu. Według kompromisowej definicji praworządność obejmuje „przejrzysty, odpowiedzialny, demokratyczny i pluralistyczny proces stanowienia prawa, pewność prawną, zakaz arbitralności władzy wykonawczej, skuteczną ochronę sądową, zapewnianą przez niezawisłe i bezstronne sądy, w tym również w odniesieniu do praw podstawowych, podział władzy oraz niedyskryminację i równość wobec prawa”. Które z tych bardzo wzniosłych zapisów powodują, że na głowach Kaczyńskiego i Orbána przysłowiowe czapki już goreją? Zdecydowanie słabszym punktem rozporządzenia jest procedura chronienia budżetu UE przed naruszeniami praworządności. Instytucją inicjującą miałaby być Komisja Europejska, gdyby stwierdziła przewiny jakiegoś państwa. Dalej opiniodawczo byłby włączany Parlament Europejski (PE), ale realnym decydentem stawałaby się Rada UE, rozstrzygająca tzw. podwójną większością kwalifikowaną, jak przy uchwalaniu aktów prawnych. Mogłaby zmniejszyć, zawiesić lub zabrać jakąś część lub całość należnych państwu dotacji. Ewentualna sankcja oczywiście nie zmniejszałaby jego… składek do unijnego budżetu. 27 państw miałoby napiętnować czarną owcę z własnego grona, co w unijnych realiach z góry sprowadza skuteczność rozporządzenia do zera. Dlatego trudno zrozumieć, czemu z postępowania całkowicie wykluczony został Trybunał Sprawiedliwości UE. To niezależny sąd, a nie organ polityczny, zaś co ważniejsze – jego orzeczenia naprawdę bywają skuteczne i dotkliwe dla unijnych państw.

Czwartkowy zdalny szczyt RE absolutnie nie spowoduje wycofania się rządów Polski i Węgier z budżetowego weta. Będzie to oznaczało przebicie piłki na boisko obu izb prawodawczych, czyli PE oraz Rady UE, działającej obecnie pod przewodem Niemiec. Ewentualne sfinalizowanie ścieżki legislacyjnej rozporządzenia przesądzi, że wieloletnie ramy finansowe 2021-27 oraz ratunkowy fundusz Next Generation European Union od 1 stycznia 2021 r. nie zaistnieją już na pewno.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane