Niemcy są trzecią silną reprezentacją z Europy, która na mundialu w RPA poniosła porażkę. W środę potknęli się Hiszpanie (0:1 ze Szwajcarią), a dzień później przegrała Francja (0:2 z Meksykiem).
W spotkaniu z Serbami niemieckich kibiców zawiedli piłkarze urodzeni w Polsce. W 37. minucie Miroslav Klose po dwóch żółtych kartkach obejrzał czerwoną i był to przełomowy moment spotkania. Już kilkadziesiąt sekund później Nikola Zigic zrobił użytek ze swojego imponującego wzrostu (202 cm), podał głową do stojącego przed niemiecką bramką Milana Jovanovica, a serbski pomocnik bez problemu pokonał Manuela Neuera.
W drugiej połowie Lukas Podolski seryjnie marnował dogodne sytuacje strzeleckie. Zawiódł nawet egzekwując w 60. minucie rzut karny. Strzał urodzonego w Gliwicach napastnika obronił Vladimir Stojkovic.
Niespodziewany rezultat spotkania w Port Elizabeth sprawił, że sytuacja w grupie D stała się bardzo ciekawa. Drugi mecz tej grupy - Ghany z Australią - zostanie rozegrany w sobotę.
Skomplikowana sytuacja jest także w grupie C, w której uważana za faworyta Anglia po dwóch remisach (z USA 1:1 i Algierią 0:0) zajmuje w tabeli dopiero trzecie miejsce.
Anglicy przez cały mecz nie potrafili znaleźć recepty na mądrze grających Algierczyków, którzy nie popełniali błędów w obronie i czekali na możliwość kontrataku. Drużyna Fabio Capello musi w ostyatniej kolejce wygrać ze Słowenią, by awansować do 1/8 finału.
Mecz Słowenii z USA zakończył się podziałem punktów, który nikogo nie
zadowolił. Słoweńcy do przerwy prowadzili 2:0, ale korzystnego wyniku nie udało
im się utrzymać do końca. Z kolei Amerykanie, nie dość, że w drugiej połowie
odrobili straty, to jeszcze strzelili trzeciego gola, którego sędzia z
niewiadomych przyczyn nie uznał. Telewizyjne powtórki nie pokazały jakiekolwiek
niezgodnego z przepisami zagrania piłkarzy USA. (PAP)