Pod koniec lipca indeks giełd z krajów rozwijających się MSCI Emerging Markets, za którego w 33 proc. odpowiadają Chiny, Indie i Brazylia, znalazł się najwyżej od półtora roku. Jednocześnie fundusze rynków wschodzących odnotowały w ubiegłym tygodniu największe przypływy od początku ubiegłego roku. Od reszty stawki wyraźnie jednak odstaje rosyjski indeks MICEX, który cierpi z powodu nałożenia na Moskwę sankcji po zestrzeleniu nad Ukrainą malezyjskiego samolotu cywilnego.
- To będzie rok giełd BRIC, ale bez R – powiedziała w wywiadzie dla Bloomberga Masha Gordon, szefowa działu akcji z rynków wschodzących w towarzystwie Pimco.
Tymczasem obliczająca wskaźniki rynkowe forma MSCI zdecydowała się na stworzenie miar wyłączających rynek rosyjski, przeznaczonych dla inwestorów, którzy nie chcą inwestować w kraju oskarżanym o wspieranie separatystycznych bojówek na Ukrainie. Od początku roku rosyjski MICEX spadł o 8,6 proc. W tym czasie indyjski SBE Sensex wzrósł o 20 proc., a brazylijska Ibovespa oraz chiński Shanghai Composite – o odpowiednio 8,5 proc. oraz 3,3 proc.
Rosyjski indeks MICEX na tle wskaźnika MSCI Emerging Markets, z zaznaczonym momentem zestrzelenia malezyjskiego samolotu. Źródło: Bloomberg.
