Piotr Rosiński, czyli syn Grzegorza Rosińskiego, współtwórcy serii komiksów o Thorgalu, który reprezentuje w Polsce markę Thorgal jako agent Mediatoon (firmy zarządzającej licencjami wydawnictwa Le Lombard), w oświadczeniu przesłanym PB pisze o swoich doświadczeniach ze spółką Mighty Koi, która zapowiadała wydanie m.in. gry „Thorgal”.
Thorgal trofeum do portfolio
„Thorgal powstawał przez lata ciężkiej i bardzo wymagającej pracy. Jest wynikiem dyscypliny, talentu, wrażliwości i szacunku dla czytelnika, którego mój ojciec zawsze miał na uwadze. Dla większości czytelników Thorgal jest opowieścią o fundamentalnych wartościach: odpowiedzialności, samotności, lojalności, godności i cenie dokonywania słusznych moralnie wyborów. Niestety spotkaliśmy także takie osoby, dla których Thorgal okazał się kolejnym trofeum do portfolio, nazwą, którą można wpisać do prezentacji dla inwestorów, aby posiłkując się cudzym dorobkiem, zwiększyć własną wartość dla celów, które są wątpliwe” – czytamy w oświadczeniu przesłanym PB.
„Początkowo wszystko wyglądało bardzo obiecująco - spółka 4Gate (obecnie Mighty Koi) przedstawiła nam wizję profesjonalnego projektu. Powoływali się na projekty, jakie rozwija w oparciu o prawa do takich utworów jak Tron: Legacy (Disney) czy Angry Birds (Rovio). Te deklaracje i opis projektów zbudowały ich wiarygodność w naszych oczach. Niestety dopiero po upływie czasu okazało się, że informacje te nie były rzetelne, a spółka nie posiadała jakichkolwiek praw do tych tytułów” – napisał Piotr Rosiński.
Obietnice bez pokrycia
Z perspektywy czasu ocenia, że powoływanie się na prawa do marki Thorgal miały za zadanie wyłącznie przyciągać inwestorów, zaś sama gra nie miała szansy nigdy powstać.
„W trakcie pozyskiwania inwestorów, którym oferowano akcje, składano obietnice, które nie znajdowały potwierdzenia w faktach. Kolejne deklaracje przykrywały poprzednie, niespełnione. Coraz trudniej było widzieć działania spółki jako zwykły chaos organizacyjny lub nieudolność w prowadzonym projekcie" - pisze Piotr Rosiński.
Jego zdaniem wyraźnie układało się to w obraz zaplanowanego działania: zdobyć zaufanie, uspokoić inwestorów, podtrzymać ich zainteresowanie i, kupując czas, pogłębiać zadłużenie.
„Szczególnie wymowne jest to, że od blisko roku Mighty Koi nie posiada już żadnych praw do Thorgala w związku z wypowiedzeniem licencji. Pomimo tego Mighty Koi nadal buduje wobec rynku i inwestorów wrażenie, jakby ten projekt pozostawał częścią ich aktywów, milcząc o tym, że licencji już nie ma. To dalsze wykorzystywanie marki i świadome wprowadzanie w błąd potencjalnych inwestorów” – uważa syn i pełnomocnik prawny współtwórcy Thorgala.
W maju pisaliśmy, że Mighty Koi od ponad roku nie ma praw do „Thorgala”. Tymczasem w lutym prezes spółki zapewniał, że spółka dysponuje prawami do stworzenia gry.
„Dzisiaj rozumiem, że wspólnie z moim ojcem jesteśmy ofiarami manipulacji. Zaoferowano mi udziały w spółce 4Gate, co odczytywałem jako gest partnerstwa i dobrej woli. Nie mogłem przypuszczać, że moje nazwisko będzie wykorzystywane jako element mający na celu przyciąganie kolejnych inwestorów. Obok mojego ojca oraz szeregu akcjonariuszy pokrzywdzonymi jest również część z osób, które zostały zatrudnione przez Mighty Koi lub były jej współpracownikami - twórcy i profesjonaliści, którzy traktowali swoją pracę z pasją” – napisał Piotr Rosiński.
Zwraca uwagę, żeby odróżnić porażkę od intencjonalnego działania opartego na pozorach.
„Projekt może się nie udać - w biznesie zdarzają się błędy, opóźnienia i źle ocenione ryzyka. Jednak w działaniach Mighty Koi trudno dopatrzyć się serii niefortunnych zdarzeń. Zbyt wiele deklaracji, obietnic i podawanych terminów nie znalazło żadnego pokrycia w faktach i służyło wyłącznie podtrzymywaniu zaufania. Cynicznie korzystano z prestiżu Thorgala oraz mojego nazwiska, także wtedy, gdy nie istniały już do tego żadne prawa” – czytamy w oświadczeniu.
Miliony z dotacji
Według oficjalnych informacji z państwowych rejestrów Mighty Koi pozyskało ponad 17,5 mln zł z dotacji.
„Jestem zaszokowany skutecznością, z jaką Mighty Koi udało się pozyskać miliony złotych ze środków publicznych, w tym m.in. z NCBiR i PISF. Dla wielu inwestorów, którzy nabyli akcje - w tym dla mnie - był to istotny element budujący wiarygodność projektu. Skoro przedsięwzięcie zostało pozytywnie zweryfikowane przez agendy państwowe, wydawało się bezpieczne i godne zaufania” – napisano w oświadczaniu.
W jego ocenie proces pozyskiwania dotacji powinien zostać wyjaśniony przez właściwe organy.
„Niepokój musi budzić również fakt, że podczas ostatniego walnego zgromadzenia Mighty Koi prezes przyznał, iż spółka zatrudniała byłego prezesa PISF. Okoliczność ta sama w sobie rodzi poważne wątpliwości i wymaga rzetelnego wyjaśnienia. Nie można także ignorować faktu, że publicznie oferowano akcje, pozyskując miliony złotych od osób niebędących inwestorami zawodowymi. Może wyjaśnić to KNF” – uważa Piotr Rosiński.
Zapowiedź rozliczeń
Syn współtwórcy Thorgala twierdzi, że jako przedstawiciel ojca oraz marki Thorgal w Polsce ma obowiązek sprzeciwić się budowaniu wiarygodności cudzym kosztem, wykorzystywaniu łatwowierności oraz używania cudzego nazwiska i dorobku wbrew autorowi.
„Będę konsekwentnie dążył do wyjaśnienia szczegółów tego mechanizmu i do uzyskania należnej odpłaty. Nie spocznę do momentu, aż winni zaistniałej sytuacji nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Wierzę, że tam, gdzie dochodzi do nadużyć, prędzej czy później pojawia się sprawiedliwość” – czytamy w oświadczeniu.
O odniesienie się do oświadczenia Piotra Rosińskiego poprosiliśmy Marcina Grzegórskiego, prezesa Mighty Koi. W piątek, 5 czerwca, przysłał oświadczenie, które poniżej publikujemy w całości.
W związku z publicznym oświadczeniem pana Piotra Rosińskiego dotyczącym współpracy przy projekcie gry osadzonej w świecie Thorgala, Mighty Koi stanowczo sprzeciwia się przedstawianiu spółki, jej działalności oraz intencji jej organów w sposób krzywdzący, jednostronny i niezgodny z rzeczywistym przebiegiem współpracy.
Mighty Koi z pełnym szacunkiem odnosi się do dorobku pana Grzegorza Rosińskiego oraz znaczenia marki Thorgal dla kolejnych pokoleń czytelników, a także pragnie, aby uniwersum Thorgala w formie gry promowane było wśród nowych pokoleń. Właśnie z tego powodu projekt gry był i pozostaje traktowany przez spółkę jako przedsięwzięcie o wyjątkowej wadze artystycznej, produkcyjnej i wizerunkowej. Spółka od początku zakładała i zakłada nadal stworzenie ambitnej produkcji, odpowiadającej randze tego uniwersum.
Spółka wskazuje, że dotychczas poniosła znaczące nakłady na rozwój projektu, przekraczające 14 mln zł, obejmujące prace koncepcyjne, produkcyjne, organizacyjne oraz przygotowanie dalszych etapów realizacji. Nie jest więc prawdziwe twierdzenie, jakoby projekt gry od początku nie miał szans powstać lub miał służyć wyłącznie budowaniu wizerunku spółki wobec rynku czy inwestorów. Mighty Koi kontynuuje prace nad projektem, aby go z sukcesem zakończyć.
Spółka podtrzymuje również swoje stanowisko, że posiada aktywne, wyłączne prawa do tworzenia gier w świecie Thorgala. Jednocześnie, mając na uwadze narastający spór oraz działania podejmowane przez pana Piotra Rosińskiego, spółka zdecydowała się wystąpić do sądu w celu zabezpieczenia swoich praw wynikających z licencji. Mighty Koi podejmie także dalsze przewidziane prawem działania mające na celu ochronę swoich interesów, dobrego imienia oraz praw akcjonariuszy.
W ocenie spółki istotnym elementem pomijanym w wypowiedzi pana Piotra Rosińskiego jest fakt, że pan Piotr Rosiński otrzymał prywatnie pakiet akcji Mighty Koi, bez udziału pana Grzegorza Rosińskiego oraz bez udziału Mediatoon. Według wiedzy spółki objęcie tego pakietu było związane z deklarowanym wsparciem dla spółki i projektu. Tym bardziej niezrozumiałe jest obecne przedstawianie przez pana Piotra Rosińskiego swojej roli wyłącznie jako osoby zewnętrznej wobec spółki.
Mighty Koi od dłuższego czasu zwracała również uwagę na potencjalny konflikt interesów wynikający z jednoczesnego występowania pana Piotra Rosińskiego jako akcjonariusza spółki oraz przedstawiciela Mediatoon. W ocenie spółki okoliczność ta ma istotne znaczenie dla rzetelnej oceny całej sytuacji, w szczególności wobec działań podejmowanych przez pana Piotra Rosińskiego w zakresie kwestionowania lub ograniczania praw licencyjnych spółki.
Nie jest prawdą, jakoby spółka prowadziła działania oparte na manipulacji, pozorach lub świadomym wprowadzaniu inwestorów w błąd. Tego rodzaju twierdzenia naruszają dobre imię spółki, jej organów, pracowników, współpracowników oraz akcjonariuszy.
Mighty Koi przypomina, że każdy projekt produkcyjny, w szczególności projekt z branży gier, wiąże się ze zmianami harmonogramów, koniecznością pozyskiwania finansowania oraz decyzjami organizacyjnymi podejmowanymi w odpowiedzi na zmieniające się warunki rynkowe. Nie oznacza to jednak, że opóźnienia lub trudności należy utożsamiać z działaniem nieuczciwym.
Spółka stanowczo zaprzecza, aby wykorzystywała markę Thorgal, nazwisko pana Grzegorza Rosińskiego lub osobę pana Piotra Rosińskiego w sposób bezprawny albo wbrew posiadanym uprawnieniom. Wszelkie informacje przekazywane przez spółkę rynkowi oraz inwestorom były i są przedstawiane w oparciu o dokumenty, stan prawny oraz najlepszą wiedzę posiadaną przez spółkę w danym czasie.
Mighty Koi z ubolewaniem przyjmuje fakt, że spór dotyczący współpracy wokół marki Thorgal został przeniesiony do przestrzeni publicznej w formie, która może godzić w interes spółki, jej akcjonariuszy, pracowników oraz współpracowników, a przede wszystkim uderza w sam projekt. Spółka pozostaje gotowa do wyjaśniania wszelkich spornych kwestii w odpowiednim trybie, w szczególności przed właściwymi sądami i organami, zamiast poprzez publiczne formułowanie daleko idących ocen i zarzutów.
Mighty Koi będzie konsekwentnie chronić swoje prawa, dobre imię oraz interesy akcjonariuszy. Jednocześnie spółka deklaruje, że jej działania będą prowadzone z poszanowaniem prawa, dorobku twórców Thorgala oraz osób zaangażowanych w projekt oraz interesariusz projektu.
Mighty Koi stanowczo wskazuje, że działania pana Piotra Rosińskiego dotyczące licencji Thorgal nie mają charakteru przypadkowego ani incydentalnego. W ocenie spółki od ponad dwóch lat pan Piotr Rosiński konsekwentnie dążył do doprowadzenia do odebrania Mighty Koi praw do licencji Thorgal albo do pozbawienia spółki
wyłączności — bez jakiejkolwiek należytej rekompensaty za poniesione nakłady, wykonaną pracę i zaangażowanie w projekt.
W ocenie spółki działania te były prowadzone kosztem Mighty Koi, jej akcjonariuszy, pracowników, współpracowników oraz samego projektu gry. Ich rzeczywistym skutkiem — a w ocenie spółki także celem — było doprowadzenie do sytuacji, w której spółka utraciłaby kluczowe prawa licencyjne mimo wieloletnich działań produkcyjnych, organizacyjnych i finansowych podjętych w oparciu o obowiązujące ustalenia.
Mighty Koi nie akceptuje prób wywierania presji, podważania praw spółki ani działań zmierzających do przejęcia kontroli nad licencją z pominięciem interesu spółki i jej akcjonariuszy. Tego rodzaju działania spółka ocenia jako wymierzone bezpośrednio w jej interes gospodarczy oraz w projekt, na którego rozwój przeznaczono znaczące środki.
