Piotr Tymochowicz nie porzucił nieśmiertelności

opublikowano: 12-07-2013, 00:00

Specjalista od wizerunku założył spółkę na Florydzie i nie porzucił futurystycznych planów. Liczy na pomoc Google’a

Wiadomość z epicentrum sezonu ogórkowego — Piotr Tymochowicz wyjechał z miasta. Wybrał się nad morze, a ta wyprawa może mieć zbawienne skutki dla przyszłości jego futurystycznych interesów.

Zobacz więcej

Piotr Tymochowicz najpierw pozwał Google’a na 20 mln USD. Teraz chce budować projekt rzucający wyzwanie globalnemu gigantowi. [FOT. WM]

— Dzwonię z Krynicy Morskiej. Znowu zanosi się na deszcz. Ale żeby odpocząć od bieżącej polityki, kupiłem sobie „Wprost”. I tam czytam, że mój pomysł, który miała zrealizować spółka Infinity, propaguje właśnie Ray Kurzweil, dyrektor techniczny samego Google’a — emocjonuje się specjalista od wizerunku (dziś Leszka Millera i SLD), ale też biznesmen, który ostatnio wsławił się pozwaniem… Google’a na 20 mln USD za wysokie pozycjonowanie stron zawierających treści godzące w jego dobre imię.

Ale od początku.

Pod koniec 2009 r. „PB” poinformował, że spółka Infinity, w której udziały miał m.in. Piotr Tymochowicz, przymierza się do debiutu na NewConnect. Kluczem do sukcesu spółki miała być cyfrowa nieśmiertelność, skupiona w portalach internetowych, np. w Solaris Gate, uczących się zachowań, przyzwyczajeń i upodabniających się do użytkownika.

— Pana prapraprawnuki będą miały po panu co najwyżej zdjęcia, a dzięki wykorzystaniu synergii naszych trzech portali możliwe będzie symulowanie rozmowy z panem i za pana życia, i gdy już zabraknie pana na tym świecie — tak Tymochowicz tłumaczył tajniki biznesu, który zakończył się klapą i skandalem, po tym jak założyciele spółki szybko i po cichu wyprzedali akcje Infinity, „ubierając” inwestorów w niepoparte faktami obietnice.

Tymczasem w tekście najnowszego „Wprost” specjalista z Google’a wykłada coś, o czym mówił Tymochowicz, no, może bez DNA w szwajcarskim banku, języka zbudowanego z 77 symboli i nadwerężania nerwów inwestorów.

Ray Kurzweil ogłosił właśnie, że do 2045 r. postęp naukowy doprowadzi do powstania singularity, czyli technicznej osobliwości — mózg da się zeskanować, zapakować w plik i korzystać z niego dzięki sztucznej inteligencji. Futurysta, wynalazca m.in. systemu optycznego rozpoznawania pisma, ideę singularity rozwija od 20 lat.

— Jeśli Google zaczął pracę nad takim projektem, to ja ich nie pozwę, bo Infinity miało patenty tylko na Europę — zaznacza Piotr Tymochowicz i zaraz dodaje, że Google może mu w tej sprawie tylko pomóc. Spec od wizerunku nie porzucił bowiem swojej idei. Okazuje się, że na Florydzie założył spółkę Timoore Systems. I to nie tylko po to, by wystawiać rachunki za wykłady w USA.

— Amerykanie chętnie słuchają o tajnikach charyzmy, a ja zbieram pieniądze na opatentowanie własnej idei nieśmiertelności, opartej na najnowszych technologiach. Tylko tym razem żadnej giełdy, żadnych inwestorów — zastrzega Piotr Tymochowicz. Skąd ta awersja do kapitalistów? Inwestorzy giełdowi to — zdaniem doradcy Leszka Millera — „tłuki myślące jedynie o cyfrach, a nie ideach”.

— Tymczasem ja mam rozbudowaną koncepcję, bazującą na założeniu, że człowiek jest chodzącym internetem i zakładam zachowanie obrazu nie tylko mózgu, ale całego ciała — wyjaśnia były prezes Infinity.

Skąd weźmie na to pieniądze? Liczy nie tylko na odzyskanie należności od Janusza Palikota (ponad 1 mln zł), ale przede wszystkim na sądowy triumf nad Google’em. Psiocząc na kapryśną nadmorską aurę, mówi, na jak wielki deszcz pieniędzy z Ameryki liczy.

— No, niech wygram choć z 5 milionów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy