PIPP: obniżyć cła na paliwa ze Wschodu
BŁĄD W ZAŁOŻENIACH: Rząd nie może powtórzyć popełnionego wcześniej błędu i zaplanować na przyszły rok kolejnych podwyżek akcyzy przy założeniu, że światowe ceny paliw nie będą dalej rosły — przekonuje Andrzej Szczęśniak, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych. fot. BS
Rząd powinien obniżyć cła na paliwa ze Wschodu do poziomu 3-4 proc. Postuluje to Polska Izba Paliw Płynnych. Według Andrzeja Szczęśniaka, prezesa PIPP, jutro Rada Ministrów zamierza podjąć decyzję w tej sprawie.
Zgodnie z przewidywaniami analityków, niedawne zniesienie ceł na paliwa importowane z krajów Unii Europejskiej nie spowodowało na polskim rynku rewolucji cenowej. Polska Izba Paliw Płynnych, reprezentująca drobnych dystrybutorów, przekonuje, że z taką rewolucją moglibyśmy mieć do czynienia, gdyby rząd zgodził się na obniżenie ceł na paliwa ze Wschodu do poziomu 3-4 proc. Obecnie wynoszą one 35 proc. dla oleju napędowego i 25 proc. — w przypadku benzyny.
— Obniżenie stawek celnych do proponowanego przez nas poziomu skutkowałoby spadkiem cen o 5-8 gr — twierdzi Andrzej Szczęśniak.
Wcale nie gorsze
Zdaniem szefa PIPP, wbrew zapewnieniom krajowych producentów oraz niektórych przedstawicieli rządu, paliwa importowane zza wschodniej granicy nie ustępują pod względem jakości polskim produktom.
— Znamy dokładnie ofertę białoruskiej rafinerii Mozyr. Najlepszy gatunek eksportowanego przez nią paliwa spełnia wszystkie polskie normy ekologiczne i jakościowe. Rafineria sprzedaje teraz swoje produkty na rynkach zachodnioeuropejskich. To samo paliwo mogłoby trafiać do Polski, jednak warunkiem opłacalności takiego importu jest obniżenie ceł — uważa prezes Szczęśniak.
W jego opinii, gdyby rząd zdecydował się na taki krok, cena litra paliwa spadłaby o 5-8 gr.
— Polski Koncern Naftowy, nie chcąc tracić udziału w rynku, musiałby dostosować się do nowych warunków — mówi szef izby.
Jego zdaniem, w krótkim czasie na krajowy rynek mogłoby zacząć napływać około 1 mln ton paliw ze Wschodu rocznie.
Obniżka tak, ale później
Jak twierdzi Andrzej Szczęśniak, rząd ma się zająć tą sprawą na dzisiejszym posiedzeniu. Kwestia ceł na paliwa nie znalazła się wprawdzie na razie w porządku obrad, może tam jednak trafić w każdej chwili. Jak twierdzą przedstawiciele resortu gospodarki, jeśli Rada Ministrów podejmie dziś w tej sprawie jakąkolwiek decyzję, może to być jedynie decyzja co do kierunku zmian.
— MG rzeczywiście przygotowuje rozporządzenie w tej sprawie, jednak według naszych dotychczasowych propozycji miałoby ono wejść w życie dopiero w styczniu przyszłego roku. Oczywiście rząd może tę decyzję przyspieszyć — wyjaśnia Paweł Badzio, rzecznik prasowy resortu gospodarki.
Akcyza do lodówki
Oprócz obniżenia ceł PIPP proponuje też, żeby rząd zastanowił się nad obniżką, a następnie — zamrożeniem stawek podatku akcyzowego.
— Proponujemy, aby Rada Ministrów — wzorem rządu węgierskiego — obniżyła akcyzę o 10 gr za litr i utrzymała tę stawkę do końca 2000 r. Skutkowałoby to spadkiem cen detalicznych o 12 gr (akcyza plus VAT). W przyszłym roku rząd powinien zamrozić stawkę podatku akcyzowego na obecnie obowiązującym poziomie — uważa Andrzej Szczęśniak.
Jego zdaniem, w tym roku na wzroście cen paliw budżet zarobił nadprogramowe 1,4 mld zł. Źródłem dodatkowych dochodów państwa było pobieranie podatku VAT od zwiększonych cen paliw.
— Spełnienie naszych postulatów dotyczących akcyzy kosztowałoby budżet ponad dwukrotnie mniej, bo około 600 mln zł — twierdzi prezes Szczęśniak.