Piraci ze Stadionu Dziesięciolecia

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2003-07-22 00:00

Jest takie miejsce w Warszawie, które w niezwykle krótkim czasie, można by rzec: szturmem, wdarło się do legendy. Co tam opiewana Chmielna, co tam Czerniaków, nawet karuzela na Bielanach blednie i zaciera się w mrokach niepamięci, wobec Stadionu Dziesięciolecia. Niech jednak nikogo nie myli pomieszczone w nazwie słowo stadion, kojarzące się — zupełnie niesłusznie — ze sportem. Już tylko najstarsi kibice pamiętają, że na tym stadionie emocjonowali się końcówkami etapów Wyścigu Pokoju, lekkoatletycznymi zmaganiami herosów, spotkaniami piłkarskimi. Dzisiaj zmagają się tu zupełnie inni „herosi” i z zupełnie inną materią. Mamy wolny rynek, kapitalizm, mamy też Jarmark (o ironio!) Europa, rozlokowany właśnie na koronie Stadionu Dziesięciolecia i otaczających go błoniach. Tu można kupić dosłownie wszystko (jak wolność, to wolność), nie wyłączając broni palnej, a zapewne jakby się uprzeć, to i uran by dostarczyli.

Jarmark Europa w piosenkach opiewany może nie jest, ale z raportów policyjnych, akt prokuratury, a wreszcie analiz ekonomistów, specjalistów od walki z piractwem, uzbierałoby się dziesiątki, jeżeli nie setki, tomów. Bo to, że niejako przy okazji można tu kupić każdą płytę czy film, nawet jeżeli nie miały jeszcze oficjalnej premiery, to już naprawdę nikogo nie dziwi. W latach świetności Jarmark Europa (nazwa to wyjątkowo ponury żart, bo miejsce to — jako żywo — z Europą nie ma nic wspólnego) był piątym polskim eksporterem pod względem wielkości obrotów. Dzisiaj świetność przeminęła, ale piraci z jarmarku mają się dobrze. Gdyby podliczyć ich obroty nielegalnie skopiowanymi płytami i filmami, nikt nie wytrzymałby konkurencji. Gorzej nieco, w związku z ich działalnością, mają się twórcy, producenci i dystrybutorzy płyt muzycznych i filmów.

Stąd, trochę przymuszeni przez specjalistów amerykańskich formułujących wręcz groźby pod naszym adresem i rodzimych producentów audio-wideo, urzędnicy Ministerstwa Kultury wypowiadają piractwu wojnę. Czy jedna z pierwszych bitew tej wojny rozegra się właśnie na Stadionie Dziesięciolecia? Być może, ale czy będzie ona wygrana przez koalicję antypiracką, to już nie jest takie pewne. Tym bardziej, że — jak zwykle — chodzi o pieniądze. Bardzo duże pieniądze.