PiS marzy o powrocie systemu rad narodowych

Jacek Zalewski
opublikowano: 23-08-2018, 22:00

Od rozpoczęcia się w 2015 r. tzw. dobrej zmiany systematycznie postępuje recentralizacja Polski.

Mniejszymi lub większymi kroczkami pomniejszane są kompetencje samorządu terytorialnego, razem z pieniędzmi. Na szczęście ten proceder nie dotyczy gmin, lecz województw i częściowo powiatów. Przyczyna jest oczywista — władzę w piętnastu województwach trzyma PO-PSL, czasem z aliantami lokalnymi, zaś wzorcowe z punktu widzenia PiS jest tylko Podkarpacie. Podobnie wraże są, z nielicznymi wyjątkami, wielkie miasta.

Premier Mateusz Morawiecki każdy nowy kilometr drogi krajowej rzuca do walki w kampanii samorządowej.
Zobacz więcej

Premier Mateusz Morawiecki każdy nowy kilometr drogi krajowej rzuca do walki w kampanii samorządowej. Fot. Jacek Szydłowski - FORUM

PiS zamierza 21 października odwrócić niekorzystne proporcje. Przy czym chodzi nie o samo zdobycie w sejmikach największej liczby mandatów (tak już bywało, również w 2014 r.), lecz realne przejęcie władzy i obsadzenie marszałków. Województwa ściany wschodniej i centralne wydają się łupem pewnym, gra idzie o ścianę zachodnią. Premier Mateusz Morawiecki zaangażował się osobiście w rozdawnictwo lokalnej kiełbasy wyborczej, finansowanej z budżetu centralnego. Dotyczy to przede wszystkim obietnic rozwoju infrastruktury komunikacyjnej.

Samorządowcy powszechnie uważają, że w sferze finansowej łamana jest Konstytucja RP. Ustala ona w art. 167, że „Jednostkom samorządu terytorialnego zapewnia się udział w dochodach publicznych odpowiednio do przypadających im zadań”, a „Zmiany w zakresie zadań i kompetencji jednostek samorządu terytorialnego następują wraz z odpowiednimi zmianami w podziale dochodów publicznych”. Niestety, w Dzienniku Ustaw systematycznie publikowane są nowe obciążenia, zwłaszcza gmin. Źródeł dochodów budżetów samorządowych teoretycznie jest sporo, ale większość to pozycje puste — z wyjątkiem wpływów gmin z podatków i opłat lokalnych. Udziały procentowe w podatkach ogólnopolskich, wpłacanych przez mieszkańców oraz firmy z danej jednostki, są następujace: gminy — 39,34 z PIT i 6,71 z CIT; powiaty — 10,25 z PIT i 1,40 z CIT; województwa — 1,60 z PIT i 14,75 z CIT. Po każdym zmniejszeniu PIT lub CIT, które w budżecie centralnym może zrównoważyć VAT lub akcyza, sypią się budżety samorządowe.

Właśnie ta finansowa dyskryminacja umożliwia rządowi odgrywanie roli dobrego wujka, który musi zastępować zły samorząd. Tak ostatnio nagłośniony program dofinansowania dróg lokalnychi mostów w ogóle nie byłby potrzebny, gdyby odpowiednie pieniądze na te same cele znajdowały się w budżetach samorządowych. Jednak zgodnie z doktryną PiS centralizowania państwa jest to absolutnie niemożliwe. Obstawiam, że nawet jeśli po wyborach wszechwładna partia rzeczywiście przejmie władzę w większości województw, to odpisy podatkowe w ustawie o dochodach jednostek samorządu terytorialnego i tak nie wzrosną. Obecna sytuacja uzależnienia władz lokalnych od łaski/ niełaski centrali jest przecież dla władców kraju wygodna. Ustawowy powrót do przywołanych w tytule czasów sprzed 1990 r. — w których np. taka kategoria, jak chroniony prawnie budżet gminy, w ogóle nie istniała — oczywiście nie jest możliwy. Jednak forsując i umacniając mechanizm rozdawnictwa rządowych pieniędzy na inwestycje i inicjatywy lokalne — ekipa tzw. dobrej zmiany swoje marzenie nieformalnie stopniowo materializuje. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / PiS marzy o powrocie systemu rad narodowych