Pismo po terminie to nie lada kłopot

Albert Stawiszyński
opublikowano: 2006-07-27 00:00

Słono mogą kosztować przedsiębiorcę opóźnienia w składaniu pism do urzędów czy sądów, a także wniesienie ich bez opłaty.

Perypetie Romana Kluski, założyciela Optimusa i jego wieloletniego prezesa, zna cała Polska. Kilka lat temu biznesmenowi postawiono zarzut wyłudzenia zwrotu podatku VAT na 14,5 mln zł. Optimus eksportował komputery na Słowację, a potem importował je z 0-procentowym VAT dla polskich szkół. Ostatecznie Naczelny Sąd Administracyjny oczyścił firmę z zarzutów, a prokuratura musiała umorzyć śledztwo. Na początku lipca Kluska przegrał jednak batalię sądową o odszkodowanie za niesłuszne aresztowanie przez Centralne Biuro Śledcze w 2002 r. Biznesmen domagał się 1,5 mln zł odszkodowania, a dostał tylko 5 tys. zł. Dlaczego? Krakowski Sąd Apelacyjny uznał, że roszczenie biznesmena było bezzasadne, gdyż pozew złożył on po terminie. Sędziowie byli związani niekorzystną dla biznesmena uchwałą Sądu Najwyższego z 23 maja 2006 r., uznającą, że odszkodowanie Klusce się nie należy, gdyż nie złożył on pozwu w rok od zwolnienia z aresztu.

Na przykładzie Romana Kluski widać, że spóźnienie się z czynnością procesową może spowodować dla poszkodowanego nieodwracalne skutki.

— Z przepisów wielu ustaw, w tym m.in. kodeksu cywilnego, kodeksu postępowania cywilnego, kodeksu spółek handlowych i prawa zamówień publicznych wynika, że czynność podjęta po terminie może nie wywołać zamierzonego skutku prawnego — tłumaczy Radosław L. Kwaśnicki, radca prawny z kancelarii Gleiss Lutz.

Zasady liczenia

W ustawach czy rozporządzeniach aż się roi od rozmaitych terminów. Wszystkich znać nie sposób. Co przedsiębiorcy powinni wiedzieć?

Poszczególne terminy w przepisach mają różny czas trwania. Należy dokładnie sprawdzić, ile w konkretnym wypadku mamy czasu. Przykładowo, w kodeksie postępowania cywilnego istnieje tygodniowy termin na wniesienie zażalenia na postanowienie sądu, zaś dwutygodniowy termin na złożenie apelacji od wyroku. W kodeksie pracy i w kodeksie cywilnym przewidziane są terminy przedawnienia roszczeń itd.

Przedsiębiorca powinien znać się na sposobie liczenia terminów zarówno wtedy, gdy chodzi o wnoszenie różnych pism urzędowych, jak i w przypadku dokonywania płatności, na przykład podatku.

— Na tym etapie strony często się mylą i źle obliczają termin — tłumaczy Aleksander Turlej, prawnik specjalizujący się w procesach.

Liczenie terminów regulują różne akty prawne, ale tutaj można się pokusić o sformułowanie ogólnych zasad.

— Jeśli przedsiębiorca otrzymuje pocztą pismo wyznaczające określony termin na dokonanie określonej czynności, to bieg terminu rozpoczyna się w zasadzie od dnia następnego po otrzymaniu pisma — wyjaśnia Radosław L. Kwaśnicki.

Zdarza się, że ostatni dzień terminu przypada na dzień ustawowo wolny od pracy. Wtedy termin przesuwa się na najbliższy przypadający po nim dzień roboczy.

Osobiście lub pocztą

Istotny jest sposób dokonania określonej czynności, na przykład złożenia pisma przez przedsiębiorcę. Nie trzeba koniecznie go składać bezpośrednio w urzędzie czy w sądzie. Można je wysłać pocztą.

— Wówczas data stempla pocztowego jest jednoznaczna z terminem jego złożenia — mówi Aleksander Turlej.

Nadanie pisma w polskiej placówce pocztowej jest jednoznaczne z wniesieniem go do sądu. Ale tylko w polskiej. Jeżeli pismo zostanie złożone w zagranicznym urzędzie pocztowym, to nie będzie takiego skutku.

— Zasadę odnosi się jedynie do placówek pocztowych, a nie np. do firm kurierskich — zauważa Radosław L. Kwaśnicki.

Istotne jest również, aby nadać pismo procesowe do właściwego sądu i na właściwy adres.

— Jeśli firma decyduje się na złożenie pisma bezpośrednio w urzędzie czy sądzie, to należy pamiętać o zabraniu kopii, na której osoba przyjmująca dokumenty potwierdzi ich przyjęcie w danym dniu. Tak zwana prezentata powinna zawierać nazwę sądu, datę wpływu pisma, liczbę załączników i podpis osoby przyjmującej pismo — wyjaśnia Aleksander Turlej.

Ważne opłaty

Przedsiębiorca, który wniesie do sądu pismo procesowe i nie opłaci go w terminie, może mieć kłopoty. Obecnie nie tylko radcy prawni, adwokaci czy rzecznicy patentowi, ale także zwykli przedsiębiorcy muszą uiścić w terminie opłatę sądową przy wnoszeniu pism. A ci niejednokrotnie w sprawach gospodarczych występują w sądach samodzielnie.

— Wobec tych osób ustawa przewiduje takie same wymagania jak wobec adwokata czy radcy prawnego. Jeśli opłata nie zostanie uiszczona przy wniesieniu pisma, to sąd je zwróci, i to bez uprzedniego wezwania o uiszczenie opłaty — tłumaczy Bartosz Grohman, adwokat z kancelarii White & Case.

Niekiedy przy wnoszeniu nowych spraw nie ma to większego znaczenia, gdyż można je wnieść ponownie i wtedy uiścić opłaty. Jednak już przy środkach zaskarżenia, na przykład zażaleniu apelacji od wyroku, można popełnić kosztowny błąd i odejść z kwitkiem.