Małopolski browar bije rekordy sprzedaży, udanie zakończył emisję akcji, redukuje dług.
— Nasza sprzedaż rośnie o kilkadziesiąt procent. Wszystko dzięki temu, że w końcu mamy pieniądze na produkcję. Sprzedajemy tyle, co dwa lata temu — podkreśla prezes Adam Brodowski.
Kilka tygodni temu spółka z sukcesem zakończyła emisję 25 mln akcji, dzięki czemu pozyskała 47,5 mln zł. Dziś papiery te wejdą do obrotu i inwestorzy będą mogli zdyskontować zyski (kupowali akcje po 1,9 zł, wczorajszy kurs to 2,2 zł).
— Nie sądzę, by instytucje finansowe kupowały nasze akcje na dwa miesiące. Tym bardziej że jesteśmy na początku sezonu, który zapowiada się bardzo dobrze — ocenia Adam Brodowski.
Przez pierwsze trzy miesiące tego roku małopolski browar sprzedał produkty alkoholowe wartości blisko 20 mln zł. Jego udział w krajowym rynku nie przekracza 3 proc., ale w przyszłym ma wzrosnąć do 4 proc. Tylko w marcu sprzedaż wzrosła o 70 proc. w stosunku do lutego. Na tak dobre wyniki zapracował także wprowadzony niedawno do sprzedaży napój alkoholowy.
— Wytwarzany na bazie piwa napój cytrynowy Crystal będzie przebojem. To wysokomarżowy produkt, którym chcemy podbić Europę. Podpisaliśmy już pierwsze kontrakty — mówi prezes.
Pomyślna sprzedaż akcji nie oznacza jednak zakończenia restrukturyzacji finansowej browaru. Z pochodzących z emisji środków spółka spłaciła prawie 20 mln zł długu wobec banku Pekao SA. Zostało jeszcze 15 mln zł.
— Ten dług spłacimy, kiedy sprzedamy obligacje zamienne na akcje wartości nominalnej 43 mln zł. Reszta pieniędzy zasili kapitał obrotowy — wyjaśnia prezes.
Ze sprzedażą obligacji spółka nie powinna mieć problemów. Pięcioletnie papiery oprocentowane na 7,5 proc. rocznie trafią do inwestorów, którzy objęli akcje w niedawnej emisji i nie zrezygnowali z tego prawa. A tych, którzy zrezygnowali, jest podobno niewielu.
Brok-Strzelec prognozuje, że w tym roku zarobi 4,6 mln zł przy 162 mln zł przychodów ze sprzedaży (w 2003 r. spółka straciła prawie 9 mln zł).