Zarząd PKN Orlen złożył jasną deklarację, że jest gotów przejąć Rafinerię Gdańską, a przynajmniej mieć coś do powiedzenia w tej kwestii. Największy konkurent płockiej spółki nie byłby jednak zadowolony z tego mariażu.
Zarząd PKN Orlen jest przekonany, że koncern powinien wziąć udział w prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej.
— Za wcześnie jeszcze mówić, w którą stronę będzie zmierzać ten proces. Z punktu widzenia Orlenu nie jest jednak obojętne, co się stanie z Rafinerią Gdańską. Orlen musi uczestniczyć w tym procesie. Decyzje nie zależą tylko od nas, ale nie mogą być podejmowane poza Orlenem — podkreśla Sławomir Golonka, wiceprezes PKN Orlen.
Według niego, nie wyjaśnione do tej pory sprawy przekształceń własnościowych bardzo utrudniały dotychczas próby zbycia przez Naftę Polską pakietu 17,6 proc. akcji Orlenu.
— Niektórzy potencjalni inwestorzy twierdzili nawet, że nie wezmą udziału w tej transakcji, jeśli Rafineria Gdańska zostanie sprzedana komuś innemu — dodaje Sławomir Golonka.
Według Zbigniewa Wróbla, nowego prezesa PKN Orlen, jeśli zwyciężyłaby koncepcja połączenia obu firm, najlepszym rozwiązaniem byłby zakup RG przez kierowaną przez niego firmę.
— Minister skarbu bardziej skłania się jednak ku koncepcji wniesienia udziałów RG do PKN Orlen — zaznacza szef Orlenu.
Dzięki takiemu posunięciu MSP otrzymałoby walory PKN i jeszcze bardziej wzmocniło pozycję w płockiej spółce.
Prezes Golonka podkreśla jednak, że bez zgody akcjonariuszy prywatnych Skarb Państwa nie jest w stanie przeprowadzić procesu w ten sposób.
— W zamian za przejęcie RG Skarb Państwa zyskałby co najmniej 50 proc. akcji PKN. Zgoda prywatnych inwestorów zależałaby od parytetu wymiany. Gdyby doszło to tej formy konsolidacji, Skarb Państwa mógłby poźniej uzyskać — przy ewentualnej prywatyzacji — większą cenę za akcje Orlena. Moim zdaniem, to jedyne racjonalne wytłumaczenie tej operacji — mówi Andrzej Łucjan, analityk BM BPH PBK.
Jak twierdzą przedstawiciele zarządu PKN Orlen, połączenie obu największych rafinerii dałoby wiele pozytywnych efektów dla polskiego sektora naftowego.
— Przede wszystkim poszerzona zostałaby sieć sprzedaży, w bardziej efektywny sposób można byłoby wykorzystać instalacje rafineryjne, a wreszcie tańsza byłaby logistyka. Tylko po połączeniu obu firm opłacalne byłoby zbudowanie na terenie RG dużego kompleksu energetycznego, wykorzystującego odpady poprodukcyjne — twierdzi Zbigniew Wróbel.
Wczoraj całkiem inny punkt widzenia dotyczący łączenia Rafinerii Gdańskiej i PKN Orlen zaprezentował na łamach „PB” szef nadmorskiej spółki — Wojciech Żurawik. Jego zdaniem, byłaby to klęska, szczególnie dla regionu gdańskiego.
— Jednak trzeba też liczyć się z tym, że płocki potentat nie będzie w Gdańsku inwestował, a liczba pracowników z pewnością zostałaby zredukowana. Ta koncepcja w zasadzie niczego nie wnosi. Na międzynarodowym rynku taki podmiot nadal byłby stosunkowo słaby i za kilka lat trzeba byłoby dla niego poszukać inwestora — twierdzi prezes Żurawik.


