Ewentualne połączenie PKO BP z BGŻ, a potem prywatyzacja, mogą wpłynąć niekorzystnie na wycenę tak powstałego banku — uważają analitycy.
Zarządy BGŻ i PKO BP nie chcą ujawnić, czy chcą, aby resort skarbu doprowadził do ich połączenia. O tym, że zlecił on prace studialne na ten temat, informowaliśmy we wczorajszym „PB”.
— Prowadzony jest proces wyboru doradcy resortu skarbu przy prywatyzacji PKO BP, który ma wskazać właścicielowi najlepsze ścieżki przekształcenia własnościowego banku — mówi Marek Kłuciński, rzecznik PKO BP.
Z kolei Jacek Bartkiewicz, prezes BGŻ, czeka, aż decyzję w sprawie jego banku podejmie resort i oficjalnie o nich poinformuje.
Analitycy uważają, że fuzja, a dopiero potem prywatyzacja, może być niekorzystna dla banków.
— Jeśli dojdzie do fuzji, cena za akcje połączonych spółek będzie niższa od tej, którą można byłoby uzyskać sprzedając banki osobno — uważa Marcin Materna, analityk Millennium DM.
Analitycy zwracają uwagę, że sprywatyzować BGŻ nie będzie łatwo.
— BGŻ powinien dostać strategicznego inwestora albo być sanowany, ale nie przez resort skarbu i PKO BP, bo to może wpłynąć na niższą wycenę akcji — mówi Andrzej Powierża, analityk DI BRE Banku.
Prywatyzacja BGŻ nie będzie łatwa, gdyż oprócz skarbu jego właścicielami są banki regionalne i spółdzielcze. Te walory mógłby odkupić EBOR. Banki regionalne, które mają ponad 28-proc. udział w BGŻ, czekają jednak na jasne stanowisko resortu skarbu. Są skłonne zgodzić się na fuzję tej spółki z inną instytucją finansową, ale pod pewnymi warunkami.
— Nie będziemy oponować np. przeciwko dokapitalizowaniu BGŻ przez EBOR, jeśli zostanie to połączone z opcją wyjścia Gospodarczego Banku Wielkopolski (GBW) z tej inwestycji lub gdy w umowie znajdzie się zapis o terminie i warunkach sprzedaży przez nas udziałów w BGŻ — mówi Mieszko Gawecki, pełnomocnik zarządu GBW.
GBW, który ma prawie 8-proc. udział w BGŻ, jest gotów wyjść z inwestycji tylko na zasadach komercyjnych. Jest to także warunek pozostałych banków regionalnych.