PKO BP: teraz lepiej unikać akcji

opublikowano: 28-05-2019, 22:00

Amerykańsko-chińska wojna handlowa położy się cieniem na rynkach. W drugiej połowie roku indeksy mogą jednak znów bić rekordy

Rok 2019 dobrze się zaczął na globalnych rynkach finansowych. Zarobić można było zarówno na akcjach, jak i obligacjach. Sytuacja pogorszyła się na początku maja, gdy Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych, odgrzał kwestię wojny handlowej z Chinami. Według Mariusza Adamiaka, dyrektura biura strategii rynkowych PKO Banku Polskiego, ta decyzja pokazała, że rynkowe oczekiwania na złagodzenie konfliktu były na wyrost.

Zobacz więcej

Mariusz Adamiak

Marek Wiśniewski

— Szanse na to, by ten konflikt został złagodzony, są bardzo małe. Nie jest wykluczone jakieś taktyczne porozumienie, np. podczas szczytu G20, ale wygląda na to, że Donald Trump zmienił nie tylko taktykę,ale również strategię. Uznał, że bardzo dobry stan amerykańskiej gospodarki i brak powodów do narzekań przez amerykańskich konsumentów prawdopodobnie nie wystarczą do tego, by ponownie wygrał wybory prezydenckie. Obecnie Donald Trump zakłada, że oprócz bardzo dobrej sytuacji w gospodarce potrzeba emocjonalnej konsolidacji wokół jego programu, a do tego konflikt z Chinami bardzo dobrze się nadaje. Nastroje protekcjonistyczne są w Stanach Zjednoczonych silne — wyjaśnia Mariusz Adamiak.

Jego zdaniem do jesiennych wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych konflikt będzie więc podgrzewany, co przełoży się na wartość aktywów finansowych. Tym bardziej że do kwestii chińskiej dokładać się będzie spór Stanów Zjednoczonych z Iranem, mający w tle relacje sojusznicze Waszyngtonu z Arabią Saudyjską i Izraelem. Będzie to wspierać amerykańskiego dolara jako tzw. bezpieczną przystań.

— Najbliższe kilka tygodni, a może nawet miesięcy będzie dla głównych światowych indeksów zmienne — i to raczej z tendencją spadkową. Na rynku jest wciąż duża wiara w to, że konflikt amerykańsko-chiński będzie miał łagodny przebieg. Ale z kwestii ceł zaczął się on przekładać na wyniki konkretnych firm i rynek musi się z tym zmierzyć. Dlatego przez najbliższe tygodnie unikałbym akcji. Dopiero gdy Chiny ustabilizują wzrost gospodarczy, rynki finansowe wrócą do szczytów z przełomu kwietnia i maja, a może nawet je pobiją. Także druga połowa roku powinna przynieść wzrost na giełdach — tłumaczy Mariusz Adamiak.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Zwyżki pojawią się również na GPW.

— Główne indeksy GPW są zdominowane przez spółki bardzo mocno regulowane. Dlatego nasza giełda jest na minusie. Ale mimo wszystko różnica między globalnymi rynkami a naszą giełdą w 2018 i 2019 r. przemawia za tym, że potencjał spadkowy rodzimego rynku wyczerpał się i ostatecznie powinna ona w 2019 r. skończyć na solidnym plusie — dodaje Mariusz Adamiak.

Dlaczego jednak amerykańsko-chińska wojna handlowa miałaby nie spowodować ogólnoświatowego załamania? W końcu to o Chinach mówi się jako o fabryce świata. Według Mariusza Adamiaka należy pamiętać, że udział eksportu w chińskim PKB to około 20 proc., z czego zdecydowana większość to wartość dodana, a więc wytworzona w Chinach. Udział inwestycji w chińskim PKB to jednak ponad 40 proc. Znacznie więcej niż całego eksportu, dla którego Stany Zjednoczone stanowią tylko jeden z rynków.

— Dlatego istotne będzie to, jak Chiny zareagują na amerykańską eskalację sporu. Przynajmniej w krótkim okresie są w stanie podtrzymać wzrost gospodarczy u siebie. Według mnie zareagują wzrostem działań stymulacyjnych i wpływ amerykańskich ruchów na gospodarkę w Chinach i na świecie będzie ograniczony. Są bardzo duże szanse na to, że Pekin zdecyduje się na osłabienie juana, a to wywrze presję na waluty wszystkich krajów związanych z globalnym handlem, w tym również na euro i złotego. Dlatego zakładamy lekkie osłabienie złotego w drugiej połowie roku — komentuje Mariusz Adamiak.

Według analityków PKO BP za euro trzeba będzie zapłacić ponad 4,30 zł. Przed większym osłabieniem uchroni naszą walutę bardzo dobra sytuacja gospodarcza i poziom stóp procentowych. W efekcie też rentowności polskich obligacji będą się utrzymywać na tym poziomie co obecnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy