W III kwartale tego roku PKO BP zarobił na czysto 1,23 mld zł (3,31 mld zł po dziewięciu miesiącach), czyli blisko 2 proc. więcej niż średnie oczekiwania rynku. Mocną stroną biznesu był wynik odsetkowy, który urósł o 13 proc. w skali roku. Wynik prowizyjny, podobnie jak w całym sektorze, w ujęciu rocznym był płaski. Nieznacznie, bo o 2 proc., wzrosły koszty operacyjne. „Marką” PKO BP stają się natomiast koszty ryzyka, które po III kw. wyniosły 0,51 proc. W połowie roku wynosiły 0,55 proc.



Wyniki PKO BP byłyby jeszcze lepsze, gdyby nie odpis w wysokości 69 mln zł na tzw. małe TSUE. Chodzi o wrześniowe orzeczenie trybunału, w którym nakazał instytucjom finansowym zwrot prowizji od kredytów i pożyczek spłaconych przed terminem, proporcjonalnie do kwoty, jaka została do spłaty. Rafał Kozłowski, CFO banku, wyjaśnia, że chodzi o kredyty udzielone w latach 2011-16. Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, pytany o przyszłe odpisy z tego tytułu odpowiedział, że nie są to kwoty, które wymagałyby poświęcania im przesadnej uwagi. Bank bardzo wstrzemięźliwie wypowiada się w sprawie tzw. dużego TSUE, czyli orzeczenia w sprawie kredytów indeksowanych, tłumacząc, że trzeba czasu na wyklarowanie się krajowego orzecznictwa sądowego, a także wypracowanie modeli tworzenia rezerw na poczet tych spraw.
— Większość banków będzie do tego wyroku, który zapadł 3 października — jeżeli chodzi o sposób rezerwowania, metodykę — gotowa z końcem roku, żeby odzwierciedlić tę sytuację w IV kw. — mówi Zbigniew Jagiełło.
Dodał, że podobnie będzie w PKO BP, który metodykę zaprezentuje wraz z wynikami rocznymi, „chyba że z punktu widzenia oceny istotności tej kwestii będziemy zobowiązani do wcześniejszej publikacji w formie informacji giełdowej”. Bank podał, że pod koniec września przeciwko niemu toczyło się 1379 postępowań sądowych dotyczących kredytów udzielonych w walucie obcej o łącznej wartości przedmiotu sporu 321 mln zł, w tym dwa postępowania grupowe, w których liczba umów kredytowych wynosi 75 w jednym i 8 w drugim postępowaniu.