PKO TFI niewiele brakuje do podium

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 09-11-2007, 00:00

ING ma spory kłopot. Jeśli nie dokona cudu, w tym roku straci miejsce na podium na rzecz PKO.

ING ma spory kłopot. Jeśli nie dokona cudu, w tym roku straci miejsce na podium na rzecz PKO.

Wśród klientów funduszy inwestycyjnych zapanował spokój. Po nerwowym sierpniu, gdy spanikowani na wieść o spadających indeksach ruszyli do umarzania jednostek, początek jesieni jest stabilny. We wrześniu saldo wpłat i umorzeń wyniosło 1,66 mld zł, a w październiku 1,68 mld zł — podały Analizy Online.

— To naturalny poziom napływu, który się utrzyma, jeśli na rynku nie będzie spektakularnych wydarzeń, czyli mocnych wzrostów lub spadków — informuje Tomasz Publicewicz, analityk Analiz Online.

Bój o podium

Trwa zła passa ING TFI, trzeciego gracza na rynku. Trzeci miesiąc z rzędu klienci więcej pieniędzy wycofywali, niż wpłacali. Tym razem zabrali 265 mln zł. W sumie od sierpnia wypłacili już blisko 800 mln zł.

— Wciąż odczuwamy skutki nerwowego działania inwestorów, które wynika z zamieszania na giełdach. Spora część naszych klientów ma jednostki funduszy akcyjnych, przez co mocno odczuwają spadki indeksów — mówi Leszek Jedlecki, prezes ING TFI.

W tym samym czasie goniące go PKO zdobyło blisko 1,7 mld zł. 600 mln zł zebrane w październiku dało mu piąty raz z rzędu tytuł najlepszego sprzedawcy. Rezultat? Dzieli ich już tylko 1,5 mld zł (400 mln zł, jeśli wliczyć fundusz, który inwestuje w inne fundusze PKO). Jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego jeszcze w tym roku, PKO zepchnie z podium ING.

— Mam nadzieję, że uda się nam odwrócić niekorzystny trend i PKO nas nie przeskoczy — uspokaja Leszek Jedlecki.

— Spodziewamy się dobrego wyniku w listopadzie. Wprowadziliśmy nowy fundusz, a wśród pracowników banku jest ogromny entuzjazm do sprzedaży. Pytanie, czy ING się przebudzi. Jeszcze szampana nie kupiliśmy, ale jest spora szansa na przegonienie ING przed końcem roku — mówi Cezary Burzyński, prezes PKO TFI.

Piąty w kłopotach

Do dobrej formy powracają największe TFI: Pioneer Pekao zdobył 448 mln, a BZ WBK AIB 345 mln zł. W coraz większych kłopotach jest natomiast piąty pod względem wielkości BPH. Siódmy raz w tym roku zanotował ujemne saldo wpłat i umorzeń 169 mln zł. BPH jest jedynym TFI, z którego klienci więcej w tym roku wycofali, niż wpłacili (łączne saldo -17 mln zł).

— Odpływy pieniędzy w październiku to w większości skutek wycofania 110 mln zł z funduszy zamkniętych. Na tym, że saldo od początku roku jest ujemne, zaważyły umorzenia rzędu 350 mln zł na początku roku wśród klientów z zewnętrznej sieci sprzedaży — wyjaśnia Marcin Bednarek, członek zarządu BPH TFI.

Niewesołe nastroje są też w Millennium TFI. Towarzystwo, które w pierwszym półroczu było jednym z najlepiej sprzedających, od sierpnia notuje odpływy pieniędzy, tym razem -51 mln zł. Rekordowe tempo z września utrzymał Noble Fund, do którego wpłynęło 250 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu