Urząd Transportu Kolejowego (UTK) chce zamknąć szlaban przed PKP Energetyka. Poinformował wczoraj o wszczęciu procedury cofnięcia spółce certyfikatu bezpieczeństwa. „Stwierdzone naruszenia świadczą o nienależytym stosowaniu systemu zarządzania bezpieczeństwem, co stanowi potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa transportu kolejowego. (…) Cofnięcie certyfikatu bezpieczeństwa uniemożliwia prowadzenie dotychczasowej działalności przewozowej” — napisali przedstawiciele urzędu w komunikacie prasowym.
Burza na torach
Co będzie, jeśli burze, czy powalone w czasie wichury drzewa zniszczą trakcję, a PKP Energetyka — mająca umowę na jej utrzymanie i likwidację awarii — nie będzie miała certyfikatu bezpieczeństwa? Tylko w dniach 25-26 czerwca 2016 r. spółka usunęła 53 awarie, wysyłając na tory 18 pociągów sieciowych. Jeśli straci certyfikat, jak przeprowadzi podobną akcję?
- Wszczęcie procedury przez UTK przyjmujemy z wielkim zaskoczeniem, ponieważ w naszej opinii nie ma żadnych podstaw ani przesłanek do cofnięcia spółce certyfikatu bezpieczeństwa. Z wymienionych nieprawidłowości wyciągnęliśmy wnioski, gruntownie przeanalizowaliśmy każdy przypadek i podjęliśmy działania naprawcze aby podobne zdarzenia nie miały miejsca w przyszłości. W naszej opinii żadne z wymienionych zdarzeń, nie jest powodem do podjęcia tak drastycznych środków przez UTK - mówi Wojciech Orzech, prezes PKP Energetyka.
Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej, uważa, że brak możliwości realizacji przez PKP Energetyka usług utrzymaniowych może być przesłanką do wypowiedzenia jej kilkuletniego kontraktu przez PKP Polskie Linie Kolejowe. Od kilku miesięcy państwowa spółka i resort infrastruktury prowadzą z PKP Energetyka medialną walkę.
Rządzący politycy kwestionują przejęcie przez fundusz CVC akcji PKP Energetyka i zapowiadają odzyskanie jej aktywów. Jakub Majewski twierdzi, że jeśli kolejowo-energetyczna spółka straci certyfikat, niezbędny jej będzie partner, który go ma. Oznacza to jednak koszty, niższą rentowność i dłuższy czas reakcji w razie ewentualnych awarii. Ekspert spodziewa się jednak, że PKP Energetyka porozumie się z UTK, wypełni jego zalecenia, nie utraci uprawnień przewozowych, bo mogliby na tym ucierpieć przewoźnicy i pasażerowie. — Nie wyobrażamy sobie, by pociągi pogotowia sieciowego nie mogły dojechać do miejsca awarii czy wypadku. Oznaczałoby to paraliż ruchu — mówi Piotr Rachwalski, prezes Kolei Dolnośląskich.
Monopol sieciowy
UTK prowadzi także procedurę cofnięcia certyfikatów bezpieczeństwa wobec trzech innych podmiotów, zajmujących się modernizacją i utrzymaniem torów. W odróżnieniu od PKP Energetyka nie mają one jednak monopolu na swoje usługi, więc ewentualna utrata uprawnień nie będzie tak dotkliwa dla rynku.