PKP Intercity dostało zadyszki

opublikowano: 12-04-2012, 00:00

Kontrahenci kolejowej spółki skarżą się na opóźnienia w płatnościach. Najbardziej ucierpią małe firmy

Wczoraj Jakub Karnowski objął funkcję szefa grupy PKP. Jednym z pierwszych problemów, którymi będzie musiał się zająć, jest kwestia relacji PKP Intercity (PKP IC) z dostawcami. W branży coraz częściej mówi się o płatniczych kłopotach kolejowej spółki.

— Dostawcy usług i materiałów nie dostają na czas pieniędzy. Firmy szyjące obicia na fotele czy remontujące tabor zaczynają mieć problemy, bo zamawiający płaci z opóźnieniem — mówi nieoficjalnie jeden z rynkowych ekspertów. — PKP Intercity zalega nam z płatnościami — potwierdza pragnący zachować anonimowość przedstawiciel jednej z firm zajmujących się produkcją i remontem taboru kolejowego. Intercity zapewnia, że płaci na czas.

— PKP Intercity wywiązuje się ze wszystkich swoich zobowiązań wobec kontrahentów terminowo. Nie ma żadnych przeterminowanych zobowiązań względem producentów taboru kolejowego. Jeśli pojawił się jakiś problem z kontrahentem, proszę nam podać jego dane, wyjaśnimy konkretny przypadek — twierdzi Beata Czeremajda, z biura prasowego PKP IC.

„Puls Biznesu” ustalił, że na przykład Newag ma kilka milionów przeterminowanych należności od Intercity, ale Zbigniew Jakubas, właściciel spółki, nie chce oficjalnie komentować handlowych relacji obu firm.

Różnie bywa

Zresztą większość firm z branży niechętnie oficjalnie wypowiada się o płatnościach od przewoźnika. — W relacjach handlowych występują różne sytuacje. Czasem zdarza się, że my nie dostarczymy wagonów w terminie, a czasem Intercity nie prześle terminowo płatności. Jednak w negocjacjach zawsze udaje nam się osiągnąć porozumienie, więc bardzo dobrze oceniamy współpracę z Intercity — mówi Bogdan Pohl, pełnomocnik zarządu ds. techniczno-produkcyjnych w Fabryce Pojazdów Szynowych.

— PKP Intercity w miarę swoich możliwości i w uzgodnieniu z firmą PESA reguluje swoje zobowiązania. Szczegółów rozliczeń nie upubliczniamy — wtóruje Michał Żurowski, rzecznik bydgoskiej spółki.

Mali w tarapatach

Eksperci podkreślają, że duzi dostawcy mogą pozwolić sobie na wydłużenie terminów płatności. Gorzej z mniejszymi firmami.

— Jeśli problem regulowania zobowiązań PKP Intercity będzie się utrzymywał, to kłopoty dotkną zwłaszcza małych firm, gdzie należności od IC sięgają 200-300 tys. zł. Dla mniejszych przedsiębiorców opóźnienie płatności może oznaczać bankructwo — uważa Jakub Majewski, ekspert Pracowni Polityki Transportowej Akademii im A. Gieysztora.

Jego zdaniem, problemy płatnicze Intercity są wynikiem utraty pasażerów. — Spółka skupiła się na sprawach technicznych i ogromny nacisk położyła na inwestycje w tabor, ale nie inwestowano w marketing. Spada liczba pasażerów, bo Intercity coraz trudniej jest sprostać konkurencji ze strony tanich linii lotniczych oraz przewoźników autobusowych.

Efektem są kłopoty z płynnością — uważa Jakub Majewski. W ubiegłym roku spółka przewiozła 36,6 mln pasażerów, o 1,5 proc. mniej niż w 2010 r. i znacznie mniej niż w 2009 r., w którym z usług przewoźnika skorzystało 51 mln osób. Informacjami o relacjach finansowych zaskoczony jest Andrzej Massel, wiceminister transportu.

— Jeśli pojawiają się jakiekolwiek kłopoty w rozliczeniach, mają one jedynie przejściowy charakter. Podpisaliśmy z PKP Intercity umowę dotyczącą dostępu do sieci kolejowej, więc spółka ma zabezpieczone fundusze na realizację zobowiązań. Faktem jednak jest, że umowę na ten rok podpisaliśmy na przełomie marca i kwietnia i dopiero niedawno zaczęliśmy przelewać spółce zaliczki na poczet dofinansowania przewozów, co w pierwszych miesiącach mogło wpłynąć na rozliczenia — tłumaczy Andrzej Massel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu