W obu przypadkach powodem był brak wystarczającej liczby kart do głosowania i konieczność przerwania prac komisji do czasu dostarczenia brakujących kart.
Sędzia Kacprzak poinformował dziennikarzy, że - mimo wcześniejszych informacji - nie zakończyło się jeszcze głosowanie w dwóch komisjach na terenie Warszawy - nr 619 na ul. Cybisa 1 i 582 przy Lokajskiego 3.
Według niego, te komisje w formalnych uchwałach przedłużyły głosowanie, bo musiały przerwać pracę z powodu braku kart do głosowania. Jak mówił sędzia Kacprzak, o tym, że brakuje kart zorientowano się ok. godz. 19.30.
"To nie chodzi o to, że kart do głosowania nie było wydrukowanych (...). W wystarczającej liczbie zostały wydrukowane i znajdowały się w rezerwie w zasięgu każdej komisji obwodowej. Fakt jest taki, że w tych komisjach obwodowych nie przewidziano, czy nie zorientowano się w odpowiednim momencie, aby z rezerwy zaopatrzyć się w dostateczną liczbę kart" - powiedział sędzia Kacprzak.
"Tyle możemy powiedzieć na temat faktów, bez dokonywania oceny, bo poza tymi faktami, sami nie mamy jeszcze na ten temat informacji co do tego jakie są przyczyny tego opóźnienia się w uzupełnieniu rezerwy kart do głosowania" - dodał.
PKW nie miała wcześniej informacji z dwóch komisji. Z wiadomości przekazywanych przez telefon - jak mówił sędzia Kacprzak - wynikało, że karty są i głosowanie trwa. Dopiero pisemne uchwały wyjaśniły sytuację.
Według sędziego Kacprzaka, nie ma żadnych innych sygnałów o przedłużeniu
głosowania w jakichkolwiek komisjach wyborczych w kraju. Głosowanie w Gdańsku -
gdzie także były problemy - dobiegło końca.